W Polsce, Niemczech i Francji znane sa pod nazwa "Kocie jezyczki/Katzenzunge/Langue-de-chat", w Italii jako Savoiardi, a w anglosaskim swiecie jako Ladyfingers (Lady's Fingers) i wszyscy, ktorzy sprobowali owych ciasteczek wiedza, ze sa one wyjatkowe. W zaleznosci od kraju roznia sie gruboscia, dlugoscia, skladnikami. Maja za to jedna ceche wspolna: sa nadzwyczajnie pyszne! I niezywkle uniwersalne.
Jadlam je w trifles, Charlotte, Tiramisu, z lodami, sorbetami i innymi deserami. Probowalam ciasteczek produkowanych w Wloszech, Francji, Anglii, Polsce, musze jednak przyznac, ze najpyszniejsze sa domowe. Przetestowalam mase przepisow i niektore zdawaly sie byc lepsze od innych. Kilka lat temu jednak odkrylam recepture na Lady's Finger w ksiazce Gordona Ramsay "Just Desserts" i powiem szczerze, ze moje poszukiwania idealnego przepisu na biszkopciki wlasnie wtedy zostaly zakonczone.

Biszkopty "Kocie jezyczki"
3 duze jajka, oddzielone
70g drobnego cukru
40g maki pszennej (uzylam strong plain flour)
40g maki kukurydzianej (maczki/skrobii kukurydzianej)
cukier puder
Piec rozgrzewam do 200C. Przygotowuje dwie blachy- wykladam je papierem do pieczenia i aby sie nie przesuwaly, blache smaruje odrobina masla.
Ubijam bialka na sztywno, potem stopniowo, po lyzce, dodaje cukier. Ubijam zwarta beze. Roztrzepuje zoltka, wklewam je do bezy i delikatnie mieszam (cut and fold). Maki przesiewam przez sito i rownie delikatnie, lecz dokladnie, lacze je z masa jajeczno-cukrowa.
Mase przekladam do rekawa cukierniczego z okragla lub owalna nakladka (1 1/2 cm) i wyciskam 12-15 centymetrowe ciasteczka.
Dla uzyskania popekanej, slodkiej glazury - posypuje wierzchy biszkoptow cukrem pudrem i zoastwiam je na 10 minut. Nastepnie wkladam do pieca i pieke ok 10-12 minut.
Po upieczeniu i wyjeciu z pieca, ciasteczka zostawiam na kilka minut na blasze, potem przekladam na kuchenna kratke i studze.
Zapisuję! Chętnie wypróbuję :-)
ReplyDeleteTatter, a jak długo mogą te kocie języczki postać, bez szkody dla ciasteczek? Dużo ich wychodzi z podanych proporcji?
Pusia, savoiardi to savoiardi, a kocie jezyczki to lingue di gatto- troche inne ciasteczka. Roznia sie tym, ze w tych drugich uzywa sie tylko bialek i sa prawie plaskie. Zdjecie z tych co nie moge sie napatrzec :-)
ReplyDeleteMalgosiu...jeslizamkniesz je w puszce to mysle, ze przez kilka dni pozostana swieze. Rzadko mam okazje sprawdzic ich "shelf life", bo sa pozerane natychmiast! ;D
ReplyDeleteZ porcji wychodzi jakies 30 ciasteczek.
Elu, Ty najlepiej znasz sie na niuansach wloskiej kuchni. O "lingue di gatto" jednak w dzisiejszym wpisie nie wspominam wcale. "Kocie jezyczki" - polskie, francuskie i niemieckie plus angielskie Lady's Fingers wyrabia sie z ciasta o podobnych skladnikach jak w moim przepisie.
Moj problem polega pewnie na tym, ze dla mnie kocie jezyczki kupowane w Polsce sa identyczne z lingue di gatto i sie zuplenie roznia od savoiardi. Czyli znow nazewnictwo stosowane jest co kraj to obyczaj ;-)
ReplyDeleteTatter ,zdjęcia piękne ,opowieść pouczająca ,przepis do zrobienia i....jeszcze jaki z Ciebie dobry człowiek :) DZIĘKUJĘ !
ReplyDeleteElu...niestety!Ale nawet nasze najbardziej gorliwe dysputy na ten temat, nic nie zmienia ;D
ReplyDeleteIlez to rozmow makom poswiecilysmy...
Margot...zawsze do uslug! :D
podobnie jak w kuchni wloskiej "langue de chat" to zupelnie inne ciasteczka, o podobnym ksztalcie ale z ciasta maslanego. przepis, ktory podajesz to francuskie biscuits à la cuillère albo boudoirs. jeszcze z polskich czasow pamietam, ze kocie jezyczki byly kruche a te to byly zwykle biszkopciki. uklony
ReplyDelete