
Potezny krzak San Marzano chojnie mnie obdarzyl taka iloscia pomidorow, ze oprocz wielu sloikow passaty, gestego pomidorowego puree i torebki suszonych pomidorow, postanowilam rowniez , na zakonczenie sezonu, przyrzadzic dwa rodzaje Ketchupu. Jeden z przepisu "rodzinnego", a drugi z zapozyczonego od Jamiego O. z ksiazki "Jamie at Home".
Ten cudownie pyszny i aromatyczny sos zostaje wzbogacony slodycza bazylii oraz wspaniale ze soba wspolgrajacymi smakami fenkula i selera naciowego. Oba warzywa nadal rosna u mnie na grzadkach i gdyby nie to, ze pomidorowe krzaczki nie kusza juz czerwienia owocow, to z pewnoscia uwarzylabym jeszcze kilka litrow...
1 duza czerwona cebula, grubo posiekana
1/2 bulwy fenkula, grubo posiekana
1 seler naciowy, grubo posiekany
oliwa z oliwek
4cm kawalek swiezego imbiru, pokrojony w grube plastry
2 zabki czosnku
1/2 swiezej papryczki chilli,bez nasion, posiekanej grubo
peczek bazylii, liscie oddzielone od lodyg
1 lyzka nasion kolendry
2 gozdziki
1 lyzczeczka swiezo mielonego czarnego pieprzu
sol Maldon
1kg pomidorow (najlepiej San Marzano, lub innych typu "plum")
200ml czerwonego octu winnego
70g miekkiego brazowego cukru
W duzym, ciezkim garnku rozgrzalam oliwe i dorzucilam wszystkie warzywa oraz dodalam czosnek, imbir, chilli, lodyzki bazylii, nasiona kolendry i gozdziki. Doprawilam sola i pieprzem.
Zagotowalam i zmniejszylam ogien do minimum i tak gotowalam ok 15-20 minut, az wszystkie warzywa zmiekly. Wtedy dodalam pokrojone na cwiartki pomidory i 350ml wody.
Doprowadzilam do wrzenia, a pozniej gotowalam na malym ogniu, az sos zredukowal sie o polowe.
Dodalam liscie bazylii i uzywajac recznego blendera zmiksowalam wszystko na gesty sos. Nastepnie dwukrotnie przetarlam go przez sito, az stal sie gladki i blyszczacy.
Potem przelalam miksture do czystego garnka, dolalam ocet winny i dosypalam cukier. Gotowalam delikatnie, az sos stal sie gesty (jak pomidorowy ketchup). Doprawilam raz jeszcze i przez lejek przelalam do wyparzonych butelek.
Butelki z wystudzonym sosem umiescilam w chlodnym miejscu. Mozna rowniez zapasteryzowac.

Tatter, podziwiam szczerze! :)) Czarujesz z tych pomidorków :)
ReplyDeletePozdrawiam.
Mam nadzieje, ze jeszcze dostane odpowiednie pomidory. To musi byc pyszne :)
ReplyDeleteTatter ,taki keczup to ja lubię ,te sklepowe są ble
ReplyDeleteA ja bym w te piękne pomidory ze zdjęcia - po prostu wbiła zęby i z przyjemnością zjadła samego. :)
ReplyDeletewow, podziwiam
ReplyDeleteWprawdzie wiedzialam o tym, ze bedzie pyszny ale nie przypuszczala, ze az tak. Do zapisania: nigdy nie robic z polowy porcji!! :) taka ilosc znika z garnka zanim cokolwiek zostanie przelane do butelki ;)
ReplyDeleteOczywiście i ja zrobiłam ,nie ze świeżych pomidorów bo te są już w Polsce mało zjadliwe
ReplyDeleteZrobiłam z włoskich puszkowanych i keczup wyszedł rewelacyjny i pisze to osoba co nie lubi kupnych keczupów
:D.Ten wyjadałam z garnka !!!!