
Przepis na zupe marchewkowo-kolendrowa ewoluowal przez lata. Podobna ugotowalam po raz pierwszy jakies 20 lat temu, a moja inspiracja byla, wspomniana juz wielokrotnie tutaj, ksiazka Sary Brown "Kuchnia Wegetarianska". Dodawac nie musze, ze oprocz mnie nikt inny zupa sie nie zachwycal, bo na polskich stolach krolowaly wowczas tylko rosoly, krupniki, barszcze i ogorkowe... Marchew w zupie...alez oczywiscie, ale tylko jako skladnik "wloszczyzny". Kolendra? A coz to za wynalazek?
Ja natomiast cieszylam sie kazda roslinka wyhodowana w doniczce z nasion z tak wielkim trudem zdobytych i choc smucil mnie troche ten brak urozmaicenia i przygody w kuchni moich bliskich, nie przejmowalam sie dlugo i uparcie wprowadzalam nowe, mniej lub bardziej "egzotyczne" skladniki...
Pelu, raz jeszcze dziekuje za zoragnizowanie Festiwalu!

Ostra zupa marchewkowo-kolendrowa
2 lyzki oliwy z oliwek
1 lyzka masla
2 srednie cebule, pokrojone w kostke
5 marchewek (500g), pokrojonych w kostke
1 lodyga selera naciowego, posiekanego
3 zabki czosnku, cienko pokrojone
1 czerwona papryczke chilli
1 lyzka nasion kolendry
1 lyzecza nasion kuminu
1 puszka pomidorow
1 peczek zielonej kolendry, drobno posiekny
1 litr dobrego wywaru warzywnego
1/2 lyzeczki cukru
1 lyzka octu balsamicznego
1 lyzka Worcestershire Sauce (opcjonalnie)
sol
pieprz
2-3 lyzki creme fraiche
W granku rozgrzewam olej i maslo. Dodaje cebule, marchew, seler naciowy, czosnek i chilli. Garnek zakrywam szczelna pokrywka i dusze warzywa na malaym ogniu, az zmiekna (ok 10-15 minut).
W tym czasie na suchej patelni praze nasiona kolendry i kminu, gdy zaczna "podskakiwac" zdejmuje z ognia, lekko studze i wrzucam do mozdzierza i rozgniatam je odrobine ( nie na proszek!).
Do gotowych warzyw dodaje pomidory wraz z sokiem, polowe zmiazdzonych przypraw i polowe peczka kolendry, wywar warzywny, cukier, ocet i sos Worcestershire. Zupe doprowadzam do wrzenia, a pozniej gotuje na wolnym ogniu przez ok. 30 minut.
Nastepnie blenduje zupe na gladki krem recznym mikserem, doprawiam sola i pieprzem. Na talerzu dodaje do zupy odrobine smietanki, posypuje liscmi kolendry i pozostalymi uprazonymi przyprawami. Podaje z pieczywem.
No tak, to kiedy te warsztaty fotograficzne?? przywioze duuuuzo wina zeby rozwiazac jezyki pani nauczyciel;)
ReplyDeletea zupe zrobie zaraz po czosnkowej Ali, musi byc pyszna!
Jakze milo Cie znow widziec i czytac Elu!
ReplyDeleteWarsztaty foto zrobimy sobie we wrzesniu, a wino zawsze mile widzane i pite!
"choc smucil mnie troche ten brak urozmaicenia i przygody w kuchnii moich bliskich"
ReplyDeleteDoskonale to potrafię zrozumieć, bo u mnie tak jest z Osobistym, ehhh
pozdrawiam
Cudowna zupka i zjadłabym teraz talerzyk lub dwa :))) A na warsztaty fotograficzne to bym się też z chęcią do Ciebie zapisała :)))
ReplyDeleteOch, mniam, to musi być pyszna zupa! :))
ReplyDeleteoczko...poiwm Ci, ze wlasciwie to zal mi ludzi, ktorych przywiazanie do tradycyjnych potraw nie pozwala im na odkrywanie nowych smakow. Ponoc "kuchnia jest jak zycie..." ;D
ReplyDeleteTili....zupa jest naprawde dobra i goraco Ci ja polecam.
Co do "warsztatow" to planuje je z Ela w slonecznej Toskanii - tam to dopiero sie mozna popisac!
Majano...zupa jest pyszna ;D
A ja lubię takie zupy, co kryją w sobie aromatyczne dodatki. A marchewkową uwielbiam!
ReplyDeleteNo i te Wasze spotkanie w pięknej Toskanii... Ach! ach!
Malgosiu, musze przyznac, ze nie znam zbyt wielu osob ktore lubia marchewkowe zupy, ciesze sie zatem ogromnie, moze i moja kiedys wyprobujesz?
ReplyDeleteA te nasze spotkania sa nadal tylko planami, ale jak wiadomo..od planow sie zaczyna ;D