W zeszlym roku, przegladajac "chlebowy zurnal Mariany (aka Ljuby)", natknelam sie na przepis na Altajskie rozki, zaraz go dopisalam do mojej listy "do wyprobowania". A ze lista dluga jak waz to dopiero rok pozniej nadszedl czas na odgrzebanie przepisu. Poczytalam raz jeszcze co tez Mariana ma do powiedzenia na temat pieczywa i juz nie zastanawiajac sie nastawialam zaczyn...dla doskonalszego smaku buleczki przygotowuje sie na pszennym zaczynie. W dodatku ciasto ma bardzo wysoka hydracje i jest walkowane i rolowane przed ostatnim rosnieciem. Tyle zachodu, aby uzyskac pieczywo wyjatkowe - lekkie, puszyste i cudownie pachnace - moj ideal buleczek sniadaniowych.
Jak wspomnialam baza w producji tego pieczywa jest zaczyn, zaczyn zakwasowy konkretnie, o 100% hydracji, co oznacza, ze do jego przygotowania wystarczy wziac lyzke dojrzalego zakwasu i polaczyc go z rowna czescia maki i wody (na przyklad 100g maki i 100g wody). Po dokladnym wymieszaniu, otrzymana gesta papke szczelnie przykrylam folia i zostawilam w cieplym miejscu do fermentacji. Gdy pre-ferment urosnie znacznie (na jego powierzchni beda widoczne liczne pechrzyki i piana), a nastepnie zacznie opadac, oznacza to, ze jest dojrzaly i gotowy do uzycia.
Do zaczynu dodalam wtedy reszte skladnikow - ciasto bylo bardzo luzne i lepkie i w jego wyrobieniu pomogla mi technika Bertineta. W trakcie 3-godzinnej fermentacji wlasciwej zlozylam ciasto (stretch and fold) dwa razy i kazdy taki zabieg spowodowal, ze ciasto nabieralo mocy. Gdy w koncu wylozylam je na stol i po odgazowaniu, zrolowalam, aby latwiej dzielio sie na czesci.
Kazda czesc utworzyla luzna kule. Po 10 minutach, "zrelaksowany gluten" pozwolil mi na rozwalkowanie ciasta na dlugie paski. Wlasnie w tym etapie lezy sekret lekkosci i puszystosci bulek - walkowanie dodatkowo rozciaga i uelastycznia strukture glutenu.
Potem juz tylko ostatnie wyrastanie i pieczenie rumianych, chrupiacych bulek w naparowanym piecu.

Altajskie rozki Mariany
100g dojrzalego bialego zakwasu pszennego (100% hydracji)
450g maki (uzylam wloskiej 00)
5 g swiezych drozdzy (org. 7.5g x 2 =15g)
1 lyzeczka soli
12g cukru
10g masla
350g wody
Wszystkie skladniki wymieszalam dokladnie, nastepnie zagniotlam elastyczne, nieco lepkie ciasto.Zostawilam do wyrosniecia na 3 godziny, skladajac ciasto w tym czasie dwukrotnie. Wyrosniete odpowietrzylam i podzielilam na kawalki . Z kazdej czesci uformowalam lekko kule i zostawilam na kolejne 10 minut. Nastepnie za pomoca drewnianego walka rozwalkowalam cienkie placki o owalnym ksztalcie i zwinelam je w rulon, ulozylam na blasze zlaczeniem w dol. Zostawialam do ponowanego wyrosniecia. Gdy prawie podwoily objetosc wstawilam je do pieca rozgrzanego do 240C i pieklam z para 10 mint natepnie obnizylam temperature do 220C i dopiekalam jeszcze 10- 15 minut. Wystudzilam na kratce.
Wyglądają cudownie :) Podziwiałam je już na innych blogach, i mam na nie ogromną ochotę. Gdybym nie bała się zakwasów z przyjemnością zapisałabym sie do Weekendowej Piekarni :)
ReplyDeletePiękne!!!
ReplyDeleteTatter,hm piękności nie zdjęcia :)
ReplyDeleteWiesz co ?Ja jestem tobie bardzo wdzięczna ,ze masz taka smykałkę do znajdywania nie tyle przepisów a prawdziwych perełek i dzielisz sie nimi z nami
Te bułki to jedna z takich prawdziwych pereł wśród najlepszych przepisów na bułki
Dziękuje
Tatter, patrzę i podziwiam. :) I po cichu Ci powiem, że jednak mnie namówiłaś. :) Bułeczki właśnie ostatni raz rosną. :) Oby wyszły tak piękne jak Twoje. :)
ReplyDeleteChoć moje uczciwie zrolowane to jednak nie mają tego fajnego ślimaczka na końcach ;) ale są pyszne i w środku zupełnie podobne do Twoich, z czego jestem dumna ;)
ReplyDeletePozdrawiam :-)
wyglądają cudownie, pewnie tak też smakują :)
ReplyDeleteWspaniałe są! :)) Wszędzie mnie nimi kusicie,ze pewnie zrobie w pozniejszym terminie :))
ReplyDeletePozdrawiam.
U Mistrzyni po prostu po mistrzowsku!
ReplyDelete:)
Śliczne bułki...:))
ReplyDeletekasiuuuu24, nie boj sie zakwasu,nie taki diabel straszny...
ReplyDeletekass, dziekuje!
margot, duza czesc radosci przychodzi wlasnie z dzielenia sie przepisem z innymi...
malgosiu, warto bylo, prawda?
Mafilko, ja rowniez jestem z Ciebie dumna, a "slimaczkami" sie nie martw, potrenujesz i wyjda :D
magda k., o tak!!!
majano, dziekuje i bulki polecam!
polko, ;DDDD
eweno, w imieniu buleczek - wielkie dzieki!
Cudne są :)Od zawsze podziwiam Twoje wypieki, są takie estetyczne. Serio serio :)
ReplyDeleteAniu, dziekuje :D
ReplyDelete