Ponizej prezentuje moja wersje bozonarodzeniowa z czarnym lub niebieskim makiem, ale przyznaje, ze takie strucle sa doskonale na kazda inna okazje, a samo nadzienie naprawde mozna dowolnie zmienic. Sprawdza sie tutaj taka sama masa, ktora przygotowuje do marcinskich rogali lub masa orzechowa z przepisu Dziuni.
Przepis na ten sam makowiec podala kilka lat temu moja cincinowa kolezanka Joanna i w podanym linku mozna podczytac wiele istotnych informacji dodawanych przez lata przez wszystkich piekacych (zycze milej lektury ;D). Przepis Joanny pochodzi z dawnego numeru Twojego Stylu i w nazwie pojawia sie nazwisko autorki p. Zofii Nasierowskiej.
Ciasto:
500g maki tortowej50g drożdży
80g cukru pudru
1/2 szklanki jogurtu greckiego
200g masła
1 jajko
3 żółtka
skórka otarta z cytryny
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
szczypta soli
Masa makowa:
500g maku
1 l mleka
100g masła
1/2 szklanki miodu
70g drobnego cukru (caster sugar)
2 jajka
50 ml rumu
250g bakalii
2-3 lyzki bulki tartej
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii lub nasiona z 1/2 laski wanilii
Przygotowanie nadzienia zaczynam zwykle dzien wczesniej. Oplukany mak zalewam mlekiem i gotuje na malym ogniu przez ok. 45 minut. Wylewam na sito, dobrze odsaczam. Potem miele dwukrotnie w maszynce. W rondlu rozpuszczam maslo z miodem, wsypuje zmielony mak i dorzucam bakalie. Mieszam gotujac przez 10 minut. Zdejmuje z ognia i zostawiam do przestygniecia.
Nastepnego dnia ubijam zoltka z cukrem na gesta mase. Bialka ubijam na sztywno. Najpierw do masy dodaje zoltka i bulke tarta, mieszam dobrze, a potem delikatnie dodaje ubite bialka i odrobine alkoholu. Masa jest gotowa.
Swieze drozdze rozcieram z 2 lyzkami cukru pudru, dodaje jogurt i dobrze mieszam. Odstawiam. Do miski przesiewam make, dosypuje reszte cukru i maslo pokrojone w mala kostke. Siekam az utworza sie grudki. Dodaje roztrzepane zotlka z jajkiem, waniliowa esencje i drozdzowy zaczyn. Wszystko lacze w kule, ktora wykladam na stol i chwilke zagniatam. Dziele kule ciasta na 3 rowne czesci i w kladam do lodowki na 30 minut, zawiniete w folie (schlodzone ciasto lepiej sie walkuje).
Kazda czesc rozwalkowuje na prostokat, nakladam mase makowa, zostawiajac z trzech stron 2cm margines (dwie krotkie i jedna dluga). Nastepnie zwijam szczuple makowce. Kazda rolade ukladam na kawalku papieru do pieczenia, uprzednio wysmarowanego maslem i zawijam makowce dosc ciasno (koncowka papieru pod spod) zostawiajac otwarte konce. Tak przygotowane ukladam na blasze. Piec rozgrzewam do 120C i wsuwam do niego blache ze struclami, zostawiam na 30 minut z uchylonymi drzwiami. Po tym czasie drzwi pieca zamykam, zwiekszam temperatre do 180C i pieke 30 - 45 minut, az skorka na makowcach bedzie rumiana. Zostawiam do ostygniecia w papierowych rulonach, swietnie sie w nich tez przechowuja. Przed pokrojeniem makowce lukruje.
Bardzo polecam!

Z pewnością wykorzystam kiedyś ten przepis!
ReplyDeleteNiedawno robiłam makowiec, ale w ogóle mi nie wyszedł - połamał się, opadł i w dodatku wyszło mało masy makowej a dużo ciasta, czego nie znoszę:(
A Twoja strucla wygląda obłędnie!
:)
Ojej jak fajnie, u Ciebie też o makowcach i to prawie w tej samej chwili :). W dodatku o makowcach całkiem ale to całkiem inaczej.
ReplyDeleteJak to jednak silnie nas kształtują smaki dzieciństwa.
Serdecznie pozdrawiam poświątecznie :)
Tatter, a nasze makowce (upiekłyśmy z koleżanką 7 gigantów!)udane tym razem połowicznie - nastąpił przerost treści nad formą ;) Trzeba było podzielić ciasto na więcej kawałków...
ReplyDeleteW tym przepisie Z. N. zastanawia mnie, jak jogurt wpływa na smak ciasta. Przypomina ono ciasto krucho-drożdżowe?
Piękne makowce Tatter, absolutnie idealne!:)
ReplyDeleteUwielbiam to ciasto i nie wyobrażam sobie bez niego świąt.
Pozdrawiam ciepło:)
Zwijanie makowców to dla mnie czarna magia (dla mojej rodziny też) i dlatego u nas piecze się makowce w blszce kaksowej. ;-) Tobie wyszły tak równiuteńko i elegancko. Prawdziwy talent w Tobie drzemie. :-)
ReplyDeleteale zgrabne, śliczne, a jakie piękne zdjęcia, dla mnie sa idealne
ReplyDeleteJa się przyznam ,że kiedyś piekłam z tego przepisu tzn minimalnie innego( zresztą jak mi masy wyjdzie za dużo to zawsze dorabiam ciasta wg tego przepisu) potem w wg przepisu pani Wachowicz , a teraz piekę wg przepisu co podała też Joanna z rosyjskiego forum , są idealne , chociaż w tym roku coś je siekło i rosły tak jak szalone i trochę mi ufo wyszło
Gosiu, zrob koniecznie, jak pisze Joanna "ten makowiec zawsze wychodzi"...
ReplyDeleteLu, czytalam juz wczoraj o Twoich makowcach (wygladaja pieknie!), przypominaja mi te, ktore piekla moja mama. Ja wole jednak gdy jest duzo masy makowej, a malo ciasta...
An-no, jogurt w przepisie pojawia sie zamiast kwasnej smietany, zareczam, ze ciasto nadal jest zwyczajnie krucho-drozdzowe.
majano, dziekuje, rzeczywiscie bez makowca nie ma swiat! ;D
poswix, kochana, nie wiem, czy to ma cos wspolnego z talentem, wiem jednak, ze zawijanie w papier do pieczenia pomaga makowcom trzymac forme na pewno ;D Wyprobuj koniecznie!
margot, dziekuje. Z tego przepisu pieke od wielu, wielu lat. Dostalam go kiedys od siostry, ale nie pamietala skad go wziela, a, ze przepis Joanny jest taki sam...zdecydowalam, ze powolam sie na niego. Jak w kazdym dobrym przepisie najwazniejsze elementy zawsze zostaja zachowane, zmieniaja sie tylko drobiazgi ;D
jaki zgrabny! :) uwielbiam właśnie takie z dużą ilością maku
ReplyDeletepozdrawiam :)
Dziekuje, agatku, rowniez pozdrawiam :D
ReplyDeletePiękny makowiec! Ja nie chciałem ryzykować pęknięcia i zamiast zwijanego, zrobiłem makowca warstwowego.
ReplyDeleteAle Twój to naprawdę pierwsza klasa!
Dzieki! :D
ReplyDelete