Co kryje sie pod tajemnicza nazwa
Vialone Nano - stali czytelnicy tego bloga juz wiedza. Pisalam jakis czas temu o
najlepszych odmiananch ryzu na risotto i wspomnialam miedzy innymi o
Vialone Nano. Niestety ta odmiana nie jest latwo dostepna na Wyspach i gdy tylko nadarzy sie okazja, robie zapasy "na lata" albo " jakbysmy nic innego nie jedli" jak mawia moj maz. Wiec mialam ostatnio troche szczescia i ryz w woreczkach o calkowitej masie 10 kg wypelnia teraz polke w spizarni ;D
Czekalam tylko na warzywny przeboj sezonu ... szparagi. Gdy dotarly do mnie w koncu swiezutkie i pachnace w dwoch peczkach, kazdy przewiazanych jutowym sznurkiem - postanowilam natychmiast je przyrzadzic. Zaopatrzylam sie w butelke Pinot Grigio (MasiMasianco 2007), ktore probowalam juz jakis czas temu i urzeklo mnie swoim cudownym bukietem - zapachem miodu jakby i ananansow. Uzbrojona wiec w najlepszy ryz, swiezutkie szparagi i butelke niezlego wina zabralam sie do zrobienia obiadu...
Pol godziny pozniej raczylismy sie wyjatkowo kremowym risotto, ktore swa konsystencje zawdziecza glownie doskonalym wlasciwosciom absorbcyjnym
Vialone Nano (ziarenka pochlaniaja 2 razy tyle plynu ile waza!). Ryz ten to efekt hybrydyzacji dwoch innych odmian: tradycyjnego ryzu Vialone i karlowatej odmiany Nano, uprawiany jest glownie w regionie Veneto i Mantua. Warto sprobowac, chocby raz!

Risotto z zielonymi szparagami
500g zielonych szparagow
500g Vialone Nano lub Carnaroli
ok. 1 1/2 litra przedniego wywaru (drobiowego lub warzywnego)
75g masla
3 duze szalotki
1 kieliszek bialego wytrawnego wina
sol
pieprz
swiezo tarty parmezan
Szparagi przycielam i obralam twarde konce. Podzielilam je na 5cm kawalki, odzielajac kruche koncowki od reszty). Ugotowalam je na parze, wrzucajac do garnka najpierw czesci dolne, a po 5 minutach gorne. Gdy nieco zmiekly, lecz nadal pozostaly jedrne, zdjelam je i krotko zahartowalam pod strumieniem zimnej wody. Zostawilam do odsaczenia.
W garnku o grubym dnie ropuscilam maslo i dodalam drobno pokrojone szalotki. Smazylam 3-4 minuty, az zmiekly. Dodalam ryz i calosc dobrze przemieszalam. Nastepnie wlalam wino i gotowalam, az cale wyparowalo, pozostawiajac jedynie aromat. W miedzyczasie podgrzalam rosol i delikatnie "pyrkajacy" pozostawilam na ogniu. Zalalam ryz kilkoma lyzkami wywaru, zamieszalam. Gotowalam na srednim ogniu dolewajac wiecej rosolu i od czasu do czasu mieszajac. Po 15 minutach risotto bylo gotowe - kremowe lecz z ziarnami nadal "al dente". Wmieszalam szparagi i odrobine startego parmezanu. Podalam natychmiast.
Zobacz tez: