Saturday, 11 July 2009

Weekendowa Piekarnia #39

Mialo padac -tak wypatrzylam na stronie pogodowej BBC. Zamiast ulewy mielismy cudowny dzien, sloneczny i cieply, choc dla mnie wypelniony zajeciami od samego rana.

Po porannych pracach domowych, odwiezieniu babci na dworzec autobusowy, odtransportowaniu "prawie siedmiolatki" na lekcje muzyki, przelotnej wizycie w sklepie, odebraniu z dworca kolejowego meza wracajacego ze sluzbowej podrozy, upieczeniu burgerowych bulek i trzech bochenkow chleba, przygotowaniu lunchu, ponownym posprzataniu, uwarzeniu kilku sloikow dzemu, "pokonaniu" stosu prania, udalo mi sie wyprawic rodzine do kina, po czym zaszylam sie w ogrodzie z psem u boku, chlodnym piwem, ksiazka i popoludniowym koncertem mieszkacow drzew, krzewow i traw w tle. Naprawde blogo mi sie zrobilo. Zasnelam. I spalabym tak nie widomo jak dlugo, gdyby nie nawolywania sasiadki. Podreptalam wiec do niej ze szklanica niedopitego piwa. Pogwarzylysmy troche, nie zapominajac o wyrazeniu nieopisanej radosci z tak udanego dnia, pod kazdym wzgledem.

Wspomnialam tez o dzisiejszych wypiekach i zaproponowalam sprobowanie jednego z chlebkow. Jadlysmy kromki z samym maslem - lekkie, wilgotne, aromatyczne, z delikatna orzechowa nuta i z chrupiaca od nasion skorka. Raczylysmy sie prawdziwie letnim pieczywem, a wszystko to za sprawa Ali, jej Piekarni, i nowej gospodyni Reve, ktora podzielila sie z nami przepisem. Bardzo dziekujemy!



Chleb orkiszowy z bulgurem

Zaparka:
100g bulguru
250g wrzacej wody
½ łyżeczki soli

Odmierzona ilosc bulguru wsypalam wraz z sola do miski i zalalam wszystko kubkiem wrzatku. Zamieszalam, przykrylam pokrywka i zostawilam na 15 minut. Po tym czasie kasza wchlonela cala wode. Delikatnie wzruszylam ja widelcem i odkryta zostawilam do wystudzenia.

Zaczyn:
2 łyżeczki miekkiego brazowego cukru
2 łyżeczki drożdży instant
50g letniej wody

Drożdże rozprowadzilam w wodzie z dodatkiem cukru, wymieszalam i odstawilam w ciepłe miejsce, aby ruszyły.

Ciasto:
750g bialej mąki orkiszowej
190g mąki orkiszowej razowej
1/2 szklanki płatków orkiszowych
1 1/2 łyżki soli
50ml oliwy z oliwek
400g letniej wody

Maki przesialam do miski, dodalam platki orkiszowe i wystudzony bulgur i sol. Dolalam plyny i zaczyn. Dobrze wymieszalam i zagniotlam elastyczne ciasto. Zostawilam je na 1 godzine do wyrosniecia, zlozylam i "wyrastalam" jeszcze godzine. Nastepnie podzielilam ciasto na dwie czesci i kazda zwinelam w rulon. Umiescilam je w naoliwonych formekach i zostawilam o wyrosniecia (ok 1 godz.).

Rozgrzalam piec do 250 st. C. Pieklam z para 10 minut po czym zmniejszylam temperature do 220C i pieklam 15 minut, dopieklam w 200C kolejne 15 minut. Wystudzilam na kratce.

Tuesday, 7 July 2009

Rozana konfitura

Bez rozanej konfitury nie ma, jak wiecie, karnawalowych paczkow. Jej cudowny zapach w srodku zimy to wspomnienie lata, kolorowych kwiatow, upojnych zapachow, ciepla. Tym, ktorym nie obce sa wlasnie takie klimaty, nie zniecheci fakt, ze zebranie 150g rozanych platkow to nie lada wyczyn, sa przeciez takie delikatne i lekkie. Kwiaty te kwitna jednak cale lato, a dzem mozna przygotowac z wielu gatunkow roz. W moim ogrodzie rosnie ich wiele - mam roze herbaciane i purpurowe, oryginalne Troyki o platkach w trzech kolorach, dwa krzewy rosy rugosy.

Przygotowanie konfitury zabiera troche czasu, jednak w nagrode otrzymamy dzem wyjatkowy - o boskim wrecz zapachu i smaku naprawde wyjatkowym.

Konfitura z platkow rozy (na 3 male sloiki)

130-150g platkow wonnej rozy
750g bialego cukru
500g wody
sok z 1 cytryny

Rozane platki zbieram rankiem (dni kwiatu dla biodynamikow). Odrywam palcami biale czesci, a potem delikatnie przemywam w zimnej wodzie i osuszam. Lekko pogniecione w rekach platki ukladam wartstwami w szklanej misce, kazda zasypujac 2 lyzkami cukru. Zakrywam szczelnie i zostawiam na noc.

Nastepnego dnia, w garnku o grubym dnie, zagotowuje na srednim ogniu pozostaly cukier z woda, mieszam, az calkiem sie rozpusci, doprowadzajac calosc powoli do wrzenia. Dodaje sok z cytryny i gotuje ostro przez 5 minut nie mieszajac. Zdejmuje garnek i studze syrop. Gdy jest juz letni, wkladam do niego platki roz wraz z plynem i calosc raz jeszcze powoli zagotowuje. Gotuje 15-20 minut do uzyskania odpowiedniej gestosci (termometr: 105C). Goraca konfiture przekladam do wyparzonych slojow, zakrecam suchymi pokrywkami i odwracam do gory dnem. Gdy przestygna wynosze je do spizarni, ustawiam na polce wiekiem do gory. Tam czekaja spokojnie na styczniowe wieczory.

Przepis na konfiture Gul receli zaczerpnelam z ksiazki Tessy Mallos "Turkish Cooking".
Goraco polecam!

Monday, 6 July 2009

Paprykowe roladki

Gdy przychodza lipcowe upalne dni, moja kuchnia zamienia sie w prawdziwe "pieklo". Nie pomagaja spuszczone rolety czy na oscierz otwarte drzwi i okna. W ciagu dnia jest najgorzej - nie sposob wysiedziec w kuchni chocny chwilke, nie marzac juz nawet o upieczeniu chleba czy ciasta. Wypieki musza poczekac zrobi sie zupelnie ciemno i choc odrobinke chlodniej. W takie noce pieke nie tylko chleb, przygotowuje rowniez posilki na dzien nastepny, bo choc salatka z lisci i swiezych warzyw towarzyszy nam do prawie kazdego obiadu czy lunchu, to chocby okazjonalnie wypada zjesc cos wiecej ;D

Piekac ostatnio buleczki wykorzystalam goraco pieca do przypieczenia kilku czerwonych papryk. Gdy na skorce pojawily sie czarne od goraca plamy, zdjelam papryki z blachy i wrzucilam je do foliowej torebki - w ten sposob usuniecie skorki nie sprawilo mi zadnego problemu. Tak obrane, przekroilam na pol, usunelam gniazda nasienne i na tacce przykryte folia, wsunelam do lodowki.

Nastepnego dnia na paski papryk wylozylam nadzienie, zwinelam je w rulony i posypalam swiezo mielonym pieprzem. Podalam z prosta saltka z lisci, warzyw i kwiatow. Oczywiscie paprykowe rulony mozna przygotowac z innym nadzieniem: couscousem, bulgurem, quinoa, ryzem, inna ulubiona kasza z warzywami, miesem, ziolami. I to nie tylko na zimno - danie swietnie smakuje na cieplo rowniez. Polecam!


Roladki z papryk z tunczykowym nadzieniem

6 duzych czerwonych papryk typu Bell
400g tunczyka z puszki, odcedzonego
4 lyzki soku z cytryny
6 lyzek oliwy
1-2 lyzki pasty papperoncino
12 czarnych oliwek bez pestek
4 lyzki drobno posiekanej natki pietruszki
2 lodygi selera naciowego, pokrojone w drobna kostke
sol i pieprz

Rozgrzalam piec do 180C. Na blasze do pieczenia umiescilam papryki i pieklam je ok 20 minut, az miejscami zczernialy i zmiekly. Zdjelam je z blachy i natychmiast umiescilam w foliowej torbie. Szczelnie zamkniete zostawilam do ostygniecia. Zimne obralam ze skorki, przepolowlam, i oczyscilam.

Przygotowalam farsz. Odsaczonego tunczyka rozgniotlam widelcem. Dodalam sok i oliwe, dobrze wymieszalam. Wmieszalam reszte skladnikow, doprawilam sola i pieprzem.

Na rozpostarte paski papryk wykladalam czubata lyzke farszu i zwijalam roladki. Mozna podawac je na zimno lub cieplo (wlozyc gotowe roladki do pieca na kilka minut). Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...