Monday, 30 November 2009

Moj Cytrusowy Weekend

Jak na zlosc, moje weekendowe "cytrusowe" plany, popsula przedswiateczna akcja w mojej firmie i ublowewajac, zmuszona bylam poswiecic sie czynnosciom zawodowym. Udalo mi sie jednak przygotowac kilka dan z cytrusami w roli glownej i nawet zrobic zdjecia, co uwazam za niebywaly sukces, gdyz slonce zachodzi teraz kolo poludnia ;DDD

Przede wszystkim zrobilam ukochana salatke mojego meza, na ktora mam nieustanne zamowienie w sezonie cytrusowym. Jej cechy charakterystyczne to: prostota i doskonalosc smaku. Wiaze sie z nia rowniez pewna historia...ale o tym kiedy indziej ;D


Salatka koktailowa z mandarynek i krewetek

200g ugotowanych krewetek, duze pokroic
1 mala puszka mandarynek w syropie, dobrze odsaczone
3 zabki czosnku, zmiazdzone
2 lyzki majonezu
2 lyzki creme fraiche
pieprz

Wszystkie skladniki lacze delikatnie mieszajac i chlodze w lodowce. Podaje z grzanka lub mieciutka buleczka.

Moja druga cytrusowa propozycja to wyjatkowe ciasto - wilgotne, aromatyczne i chrupiace. Tak, wlasnie dzieki dodatkowi kilku lyzek czarnego maku ciasto nabiera charakteru. Przepis znalazlam w "101 Cakes and Bakes" (Good Food Magazine) i ponizej prezentuje moja, odrobine zmieniona wersje (polecam uzycie niewoskowanych pomaranczy i cytryn, najlepiej organic):


Cytrusowe ciasto z makiem

175g miekkiego masla
140g drobnego cukru
3 jajka, lekko roztrzepane
250g maki ze spulchniaczami
60g czarnego maku
skorka strata z 2 duzych pomaranczy
skorka starta z 2 duzych cytryn
4 kopiaste lyzki jogurtu pomaranczowego (uzylam Muller Amore)
Piec rozgrzalam do 175C. Okragla foremke o srednicy 20cm wysmarowalam maslem i wylozylam papierem do pieczenia.
W misce ubilam maslo z cukrem, dodalam jajka, make, mak, otarta skorke i jogurt. Gladka mase przelozylam do foremki, wyrownalam i pieklam ok. 1 godziny (radze sprawdzic patyczkiem). Wyjelam z pieca i zostawilam w formie na 10 minut, po czym wyjelam ciasto na kratke. Wystudzilam dokladnie. Ciasto mozna zapakowac w folie kuchenna i pokroic dopiero nastepnego dnia. Naprawde jest niesamowite. Podalam z jogurtem pomaranczowym. Pycha!

Zrobilam rowniez, rowniez w ramach swiatecznych przygotowan, Crema de Limoncello. Uwielbiamy domowe trunki i Crema nazley do naszych ulubionych, zaraz obok Nalewki Bozonarodzeniowej. Bardzo intensywnie pachnaca, delikatie alkoholowa, kremowa i zolciutka. Polecam. Przepis Giezika, podany przez Dziunie na forum Cincin. Dziekuje!
Crema di Limoncello

5 cytryn organic
1/2 l spirytusu
1 l mleka
400g cukru
150 ml słodkiej śmietany 30%

Obieram skórki z cytryn, pozbawiajac ich albedo. Kroje, wkladam do sloja i zalewam spirytusem. Zostawiam na trzy tygodnie w cieplym miejscu, codziennie potrzasajac slojem. Mleko zagotowuje z cukrem, potem chlodze. Do mleka wlewam spirytus bez skórek, mieszam, dodaje śmietanę, i po wymieszaniu przecedzam do butelek. Trzymam w lodówc. Oryginalnie w przepisie dodano 600g cukru, ale wg mnie 400g w zupelnosci wystarcza. Polecam!

Zrobilam rowniez kilka sloiczkow marmolady ze slodkich pomaranczy. Na tostach jest wrecz niezastapiona. Jesli jeszcze nie mieliscie okazji robic marmolady wlasnie teraz jest swietna ku temu okazja - pomarancze o tej porze roku sa najpyszniejsze!
Marmolada ze slodkich pomaranczy
1.5 kg pomaranczy Navel
sok z 2 cytryn
1.5 kg cukru
3.5 litra wody
Pomarancze przekrawam na pol i wyciskam z nich sok, wybieram pestki. Do woreczka na przyprawy lub kawalka muslinu wkladam pestki i wszelkie inne czesci pomaranczowych wnetrznosci, zawiazuje. Skorke pomaranczowa kroje w paski (moga byc cieniutkie lub grube) i wkladam do garnka wraz z sokiem i woreczkiem. Zalewam wszystko woda. Gotuje na malym ogniu przez 2-2 1/2 godziny - skorka staje sie bardzo miekka, a woda redukuje sie o polowe.
Wylawiam woreczek z pestkami i dokladnie wyciskam z niego wszystkie soki. Pozbywam sie go i do garnka wsypuje cukier. Podgrzewam wolno ciagle mieszajac az sie calkowicie rozpusci. Wtedy zwiekszam ogien i gotuje ostro przez 15-20 minut, do uzyskania "punktu stezenia". Lyzka cedzakawa zdejmuje z powierzchni marmolady piane. Zostawiam na 15 minut, po czym mieszam aby rownomiernie rozprowadzic skorki. Przekladam do wyparzonych sloikow. Zakrecam studze obrocone dnem do gory.
Mam jeszcze jeden przepis, ktorym chcialbym sie z Wami podzielic, wiec to nie koniec mego cytrusowego szalenstwa...cdn...

Friday, 27 November 2009

Pachnace ciasto na Korzenny Tydzien

Przy innej okazji przygotowalam i podalam przepis na moja przyprawe piernikowa, ktora od lat robie sama - wytrwale tlukac przyprawy na proszek w mozdzierzu. Zamykam ja pozniej w szczelnym sloiczku i starcza mi jej na jakis czas. Oczywiscie bardzo przydaje sie gdy Ptasia zarzadza akcje Korzenny Tydzien ;D

Ponizej moja propozycja z wykorzystaniem wspomnianej mieszanki bardzo aromatycznych przypraw - Ciasto korzenne z owocami i orzechami. Przygotowuje sie je w 5 minut, warto jednak po upieczeniu i wystygnieciu zostawic ciasto szczelnie owiniete w folie kuchenna na dzien lub dwa. Moje ciasto, upieczone wczoraj po poludniu, pokroilam juz dzis.
Jest bardzo smaczne, wilgotne i aromatyczne, sezonowo idealne :D



Ciasto korzenne z owocami i orzechami

175g maki pszennej ze spulchniaczami
1/2 lyzeczki sody
1 lyzka "mojej przyprawy piernikowej"
75g jasnego muscovado
2 jajka
100ml oleju slonecznikowego
1 banan, rozgnieciony
50g pokrojonej w kostke gruszki (innych owocow)
skorka otarta z 1 pomaranczy
sok z 1/2 pomaranczy
1 lyzka kandyzowanej skorki pomaranczowej
50g orzechow wloskich, grubo posiekanych

Posypka:
1 czubata lyzka drobno posiekanych orzechow laskowych
1 czybata lyzka kandyzowanej skorki pomaranczowej

Piec rozgrzewam do 180C. Keksowa foremke wykladam papilotem/papierem do pieczenia.
Make przesiewam do miski wraz z soda, cukrem i przyprawa piernikowa. W innej misce roztrzepuje jajka, dodaje olej, sok z pomaranczy, otarta skorke. Wlewam miksture do miski z maka, dodaje orzechy i owoce, kandyzowana skorke. Po dokladnym wymieszaniu skladnikow, przelewam calosc do foremki, posypuje orzechami i kandyzowana skorka. Pieke ok. 45minut (warto sprawdzic patyczkiem). Wyjmuje z pieca i zostawiam na 10 minut, po czy wykladam ciasto na kratke kuchenna. Po calkowitym wystudzeniu zawijam ciasto w folie i przechowuje tak dzien lub dwa.

Przepis modyfikowany, na podstawie St. Lucia Banana Cake z 101 Cakes and Bakes (Good Food Magazine). Polecam!

Monday, 23 November 2009

Weekendowa Piekarnia #52

Piecdziesiaty weekend w Piekarni i znow mam kosz pelen chleba.
Tym razem przewodzila nam Ptasia z Cos niecos. Zadaniem bylo upieczenie dwoch jakze odmiennych rodzajow pieczywa. Pierwszy to bagietki/chlebki z dodatkiem podsmazonej cebulki i bialego wina, ktorych smak calkowicie zalezal od dodatkow. Drugi zas to klasyczny wiejski chleb francuski na zakwasie, ktory az prosil sie o uzycie francuskich mak. Pominelam w nim drozdze i upieklam jeden ogromny bochenek. Mimo swojej okazalosci chleb jest niezwykle lekki, ma chrupiaca, nieco gruba skorke i wyglada bardzo rustique.
Ptasiu dziekuje za wybor przepisow -spisalas sie na medal! :D

Zadanie I


Chleb z cebulką i białym winem

500g mąki pszennej (250g wloskiej00 i 250g bialej pszennej maki chlebowej)
1 1/2 łyżeczki drożdży instant
ok. 150ml białego wina,
160ml letniej wody,
2 łyżki masła,
2 małe cebule,
1 1/2 łyżeczki soli

Stopilam masło i zeszklilam na nim drobno posiekaną cebulę. Na patelnie wlalam 4 łyżki białego wina. Odcedzilam cebulkę od płynu, ktory dopełnilam białym winem do 150ml.
Mąkę wymieszalam z solą i drożdżami, wlalam wino i wodę. Wmieszalam przestudzona cebulę. Zamieszalam. Miske z ciastem przykrylam i odstawilam na 10 min. Nastepnie zagniotlam miękkie i sprężyste ciasto. Uformowalam kulę, przełożylam ja do natłuszczonej miski, odstawilam do wyrastania na ok. 1 1/2 godz. (zlozylam po 45 minutach)).
Wyrosniete ciasto podzielilam na 2 części i uformowalam bagietki. Wlozylam je do bagietkowej formy do wyrastania 45 minut. Przed pieczeniem chlebki nacielam. Pieklam w 230 C z para przez 25 minut.

Zadanie II

Francuski chleb wiejski na zakwasie

Zaczyn:
40g aktywnego zakwasu żytniego 150%
80g wody,
80g bialej pszennej mąki chlebowej

Wszystkie składniki wymieszalam i zostawilam w temp. pokojowej na 12 godzin.

Ciasto wlasciwe:
300g wody 25C
330g mąki pszennej chlebowej (uzylam 200g T65 i 130g bialej pszennej chlebowej)
80g jasnej mąki żytniej
60g mąki pszennej razowej, (uzylam T85)
1/8 łyżeczki drożdży instant (drozdze pominelam)
1 1/2 łyżeczki soli

Zaczyn wymieszalam z letnia woda. W osobnej misce polaczylam maki i dodalam do nich rozwodniony zaczyn. Wymieszalam, miske przykrylam i odstawilam na 20 minut.
Dodalam sól i zagniotlam luzne ciasto (metoda Bertineta). Ciasto zawinelam w kule i zostawilam do wyrosniecia na 3 godziny, skladajac je w tym czasie 3 razy, co 45 minut.
Wyrosniete ciasto odgazowalam delikatnie i uksztaltowalam jeden duzy bochenek. Wlozylam do do kosza zlaczeniem w gore i pozwolilam mu wyrosnac przez ok. 1 1 /4 godziny. W tym czasie rozgrzalam piec wraz z kamieniem. Chleb nacielam. Pieklam z para w temperaturze 245C przez 10 minut. Nastepnie temperature obnizylam do 230C i pielam jeszcze 30 minut. Wystudzilam na kratce.

Miazsz chleba tworzy siateczke roznej wielkosci dziurek. Chleb pieknie pachnie i jest nieziemsko smaczny. Polecam!

Tuesday, 17 November 2009

Zapraszam na Cytrusowy Weekend 2009

Oglaszam, oglaszam, ze zbliza sie nasz coroczne swieto cytrusow - pomaranczy, limonek, pomelo, cytronow, cytryn, mandarynek, kumkwatow, papedow, grapefruitow, satsumow, tangerinow i co tam jeszcze nam dzielni ogrodnicy ("kultywatorzy i hybrydatorzy") wymyslili.

Swietowac bedziemy w ostatni weekend tego miesiaca czyli 27-29 listopada 2009. Zapraszam wszystkich! Zasady sa niezwykle proste - wystarczy w tym czasie przygotowac danie z cytrusami jako glowny skladnik, napisac o tym na blogu, dodac piekna fote i przeslac info o wpisie do mnie: tatterskitchen@yahoo.co.uk

Pozwole sobie jeszcze przypomniec Wam, jak swietowalismy w 2007 i 2008 roku,- moze dania wtedy zaprezentowane stana sie dla Was natchnieniem :D

Podsumowanie pojawi sie kilka dni po zakonczeniu akcji i w tym roku chcialabym okrasic je Waszymy zdjeciami, prosze zatem o dolaczenie zdjecia do emailowego zgloszenia.






Milej zabawy!

Saturday, 14 November 2009

Weekendowa Piekarnia #51

W tym tygodniu, w Weekendowej Piekarni, nie moglo zabraknac oczywiscie orzechow. Malgosdz. z Pieprz czy Wanilia, nasza gospodyni, sprytnie polaczyla WP z Orzechowym Weekendem wybierajac dla nas przepis na chleb, ktory od teraz zaliczam do napyszniejszych chlebow swiata. Smakuje nam tak bardzo, ze dzis zagniotlam kolejne ciasto, tym razem zamiast orzechow wloskich i laskowych, dodajac do ciasta grubo siekanych pekanow i pistacji. I juz sie nie moge doczekac kiedy go sprobuje! Malgosiu cudowny wybor!


Chleb na zakwasie z ziemniakami i orzechami
270g aktywnego zaczynu pszennego 100%
330g wody
200g ugotowanych ziemniakow, utluczonych na gladka mase
150g francuskiej T65
350g bialej pszennejmaki chlebowej
150g francuskiej maki T85
1/2 lyzeczki drozdzy instant
14g soli
75g orzechów włoskich, grubo pokrojonych
75g orzechów laskowych uprazonych, grubo pokrojonych

Zaczyn wymieszalam z woda, dodalam ziemniaki, maki oraz 1/2 lyzeczki drozdzy. Wymieszalam i zagniotlam dosc luzne i lepkie ciasto. Nastepnie dodalam sol i zagniatalam jeszcze 4 minut, na koniec dodalam orzechy i zagniatalam tak dlugo, az zostaly rownomiernie rozmieszczone w ciescie.
Ciasto wlozylam do miski i szczelnie zakryte zostawilam w temperaturze pokojowej na 1 1/2 godziny, skladajac je co 30 minut.
Dobrze wyrosniete ciasto uksztaltowalam w podluzny bochenek i zostawilam do wyrosniecia w koszu na 1 godzine.
W tym czasie rogrzalam piec. Chleb przelozylam na lopate, nacielam i zsunelam na rozgrzany kamien. Pieklam w 240C przez 10 minut, w 220C kolejne 10 minut. Na koniec dopiekalam chleb w 200C przez 25 minut. Wystudzilam dobrze na kratce.


Chleb jest cudowny, orzechy pysznie chrupia, wnetrze jest miekkie i aromatyczne. Wlasnie pieke kolejny, poniewaz ten wczorajszy znikl szybko.

"Pozarlismy" go z serami i wedlinami:
z Brie de Meaux,

z Salami Milano i orzechami wloskimi z octu

z Fuet de Vic

Chleb z autorskiego przepisu Zorry z umruhren bitte. Polecam goraco!

Friday, 13 November 2009

Tarta z orzechowym pesto

Dzis proponuje jedna z moich ukochanych tart - niesamowicie pyszna, prosta i szybka w przygotowaniu i rzecz jasna z orzechami!

Gdy kazdej srody przygotowuje menu i liste zakupow na caly nastepny tydzien, w ktorys dzien obowiazkowo musze wpisac tarte. Roznia sie one, z tygodnia na tydzien, rodzajem ciasta lub nadzieniem i z prosta salatka ze swiezych warzyw stanowia nasz ulubiony wieczorny posilek.

Jedna z najszybszych i wyjatkowo smacznych tart jest ta ponizej, przygotowana na francuskim ciescie. Mozna wykorzystac ciasto zakupione w sklepie, albo pomeczyc sie troszke i zrobic swoje wlasne, o niebo lepsze od masowo produkowanego. Waznym skladnikiem tej tarty jest orzechowe pesto, przygotowanie ktorego zabiera tylko chwilke, a w polaczeniu z toppingiem z koziego sera i duszonych porow smakuje wybornie...

Danie oczywiscie pragne dodac do tworzacej sie wlasnie listy orzechowych pysznosci 2009
:D

Tarta z kozim serem, porami i orzechowym pesto

300g ciasta francuskiego, rozwalkowanego na placek
200g sera koziego z aksamitna skorka (Chevre Log)
4 male pory
30g masla
sol

Orzechowe pesto:
125g orzechow wloskich
3 zabki czosnku
6 lyzek oleju z orzechow wloskich
3 lyzki posiekanej natki pietruszki

pieprz, sol
oliwa z oliwek

Piec rozgrzewam do 200C.

Najpierw przygotowuje pesto. Orzechy wraz z czosnkiem wrzucam do blendera i blenduje na mase - lubie gdy orzechy sa srednio rozdrobnione wiec proces ten nie trwa zbyt dlugo. Miksuje dodajac "ciurkiem" olej. Papke wykladam do miski i mieszam z zielona pietruszka. Odstawiam.

Pory przekrawam wzdluz, a potem siekam na male kawalki. W rondlu rozpuszczam maslo, dodaje pory. Zmniejszam ogien i pod przykryciem dusze je przez 20 minut. Miekkie przekladam na sito i dokladnie odsaczam.

Rozwalkowane ciasto ukladam na blasze wylozonej papierem do pieczenia. Rozsmarowuje 2/3 pesto na ciescie zostawiajac margines dookola. Na orzechy wykladam pory, a na nich krazki sera (6 krazkow). Okraszam reszta pesto, skrapiam oliwa, posypuje sola i pieprzem. Wkladam do pieca i pieke ok. 25 minut, az ciasto sie zezloci, ser czesciowo rozpusci, a orzechowa okrasa stanie sie chrupiaca. Podaje ciepla z salatka.



Przepis z ksiazki Maxine Clark "Tarts". Smacznego :D

Thursday, 12 November 2009

Pomaranczowe risotto

Orzechowy Tydzien trwa i ...trwa...
...i oto druga czesc wczorajszego wpisu.

Jamie Oliver nazywa to danie winter cosy i ja, ogromna wielbicielka wszelkich risotto, przyznaje mu calkowita racje. Smakowo i wizualnie to najlepsze risotto, ktore kiedykolwiek jadlam, a moglabym sie pochwalic calkiem dluga lista. Jak slusznie Jamie podkresla, w krotkim wstepie do przepisu, nalezy je robic wtedy, gdy przychodzi sezon na skladniki, aby moc sie cieszyc pelnia aromatu i smaku. Zapraszam wiec na risotto z pieczona dynia, szalwia, slodkimi kasztanami i pancetta. "It's so damn good!"


Pomaranczowe risotto Jamiego O.

500g vialone nano lub carnaroli
1.5 litra dobrego wywaru z kurczaka
60g masla
3 lyzki oliwy z oliwek
1 duza cebula, drobno posiekana
3 zabki czosnku, drobno posiekane
3 laski selera naciowego, pokrojone na male kawalki
2 kieliszki wytrawnego bialego Martini
sol i pieprz

1 duzy butternut squash lun inna ulubiona dynia
1 lyzka nasiona kolendry
1 duza sucha papryczka chilli, pokruszona
sol
pieprz
20 cieniutkich plasterkow pancetty
200g pieczonych slodkich kasztanow
10 lisci szalwi

parmezan

Najpierw przygotowam dynie. Piec rozgrzalam do 200C. Dnie pokroilam na cztery czesci wzdluz, wyjelam nasiona i przelozylam je do miseczki. Dynie ulozylam na blasze. W mozdzierzu utluklam z grubsza kolendre, chilli, nasiona pieprzu i sol Maldon. Mieszanka posypalam cwiartki dyni i skorpilam je oliwa z oliwek. Blache wsunelam do pieca i pieklam 40 minut. Wyjelam i na uieczonej dyni ulozylam plasterki pancetty. Wsunelam z powrotem do pieca na 10 minut. W tym czasie wymieszalam nasiona dyni, kasztany i liscie szalwiz oliwa , sola i pieprzem. Znowe wyjelam dynie z pieca i tym razme na plasterka zbrazowialej pancetty wylozylam przygotowany mix Pieklam 10 minut, az boczek stal sie apetyczne chrupiacy. Delikatnie usunelam topping z dyni. Potem czesc miazszu dyni pokroilam w gruba kostke, reszte pogniotlam widelcem. Odstawilam.

W tym czasie zrobilam risotto, do rondla wlalam wywar drobiowy, dodalam duza szczypte soli i ustawialm na ogniu. Gdy byl juz goracy, zmniejszylam ogien do minimum i zostawilam pod przykryciem. W garnku rozgrzalam maslo z oliwa, dodalam cebule, czosnek, seler naciowy i smazylam na wolnym ogniu ok 15 minut, az warzywa zmiekly bez zbrazowienia. Nastepnie zwiekszylam ogien i wsypalam ryz, dobrze wymieszalam. Gdy ziarenka staly sie szkliste, wlalam wermut i mieszajac nadal gotowalam. Gdy alkohol calkowicie wyparowal, zaczelam dodawac po lyzce goracego rosolu, za kazdym razem czekajac az plyn prawie calkowicie zostal zabsoroowany przez ryz. Zajmuje to ok.15-20 minut. Ziarenka maja byc al dente. Garnek zdjelam z ognia.

Przygotowana dynie polaczylam z gotowym risotto, dokladnie mieszajac dodalam starty parmezan. Garnek przykrylam pokrywka i zostawilam na 2 minuty.

Wylozylam na talerze, okraszajac ryz kawalkami chrupiacej pancetty, kasztanami, liscmi szalwi i pestakami dyni. Nie zapomnialam o dodatkowej porcji parmezanu :D

Mmmmm...po prostu palce lizac!


Przepis odrobine zmodyfikowalam. Smacznego zycze :D

Orzechowy Tydzien trwa...

Rozgadalam sie ostanio zanadto, wiec dzis bedzie krotko, za to podwojnie...
Moja kolejna kuchenna kreacja na Orzechowy Tydzien, to niezwykle rogaliki, ktore jak co roku przygotowuje 11 listopada na swietego Marcina. Dawniej zrobilam je ze zwyklego ciasta drozdzowego, kilka lat temu jednak odkrylam przepis Bajaderki i od tamtej pory robie tylko te (Bajaderko, niskie ulony za przepis). I Wam polecam, bo jest doskonaly...ciasto listkuje sie pysznie, jest lekkie mimo, ze mocno maslane i idealnie wrecz pasuje do nadzienia.
Oto one - rogale doskonale:

Rogale doskonale prawie jak marcinskie

Ciasto:
3 1/2 szklanki maki
3 lyzki cukru
szczypta soli
1 1/4 lyzeczki drozdzy instatnt

1 szklanka cieplego mleka
1 jajko
1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
225g miekkiego masla (z tego 2 lyzki do ciasta, reszta do rozsmarowania na ciescie)

Nadzienie:
300g bialego maku
100g pasty migdalowej
3/4 szklanki cukru pudru
100g orzechow wloskich
100g zblanszowanych migdalow
3 lyzki kandyzowanej skorki pomaranczowej
3 lyzki gestej smietany
3 podluzne biszkopty lub amaretti, pokruszone na okruszki
75g rodzynek, sparzonych

Do posmarowania:
1 jajko roztrzepane z 2 lyzkami mleka

Lukier:1 szklanka cukru pudru
2-3 lyzki wody
posiekane orzechy do posypania

W duzej misce make mieszam z drozdzami, sola i cukrem. Dodaje miekkie maslo i plascami lacze z maka. Mleko lekko podgrzewam i dodaje do niego jajko i ekstrakt. Roztrzepuje trzepaczka.
Plynne skladniki dodaje do suchych mieszam , a pozniej zagniatam ktorko ciasto, az stanie sie gladkie (trwa to tylko pare minut). Z ciasta formuje prostokat, zakrywam szczeslnie folia i wkladam na godzone do lodowki. Schlodzone ciasto przekladam na stolnice i rozwalkowuje na prostokat o wymiarach 30x15cm, tak aby krotsze strony stanowily gore i dol. Maslo rozsmarowuje rownomiernie na ciescie zostawiajac 1/2cm margines dookola. Zkladam ciasto jak list, sklejam brzegi i delikatnie rozwalkowuje znow na prostokat 25x17cm, powstrzymujac sie od podsypywannia maka. Skaldam jak poprzednio i wkladam do lodowkina 45 minut. Powtorzam proces 3 razy, chlodzac ciasto miedzy walkowaniami przez 30 minut. Po zakonczeniu procesu ciasto dobrze zawijam i zostawiam w lodowce na conajmniej 5 godzin.

Wyjmuje z lodowki na pol godziny przed planowanym robieniem. Ciasto rozwakowuje na prostokat o wymiarach 65x34cm i przecinam go wzdluz dlugiego boku na 2 czesci. Kazdy powstaly w ten sposob pasek kroje na 12 trojkatow.

Gdy rogale lezakuja w chlodzie przygotowuje nadzienie. Mak i orzechy sparzam goraca woda, po pol godzinie przesypuje na sito i zostawiam na godzine (musza dobrze sie odcedzic) .
Miele je pozniej dwukrotnie w maszynce razem z migdalami. Paste migdalowa rozcieram z cukrem pudrem, dodaje zmielony mak z bakaliami, okruszki biszkoptowe, posiekana skorke pomaranczowa i namoczone i osuszone rodzynki. Dobrze wymieszam, dodaje smietane i znow mieszma do uzyskania dosc zwartej plastycznej masy.

Tak przygotowane nadzienie rozsmarowuje na trojkatach ciasta, zostawiajac maly margines na wszystkich bokach. nastepnie zwijam rogaliki. Ukladam na wylozonych pergaminem blachach, przykrywam i zostawiam do wyrosniecia, az podwoja objetosc, okolo 1 1/2 godziny. Rozgrzewam w tym czasie piec do 180ºC, wyrosniete rogale smaruje jajkiem roztrzepanym z mlekiem i pieke okolo 30 minut, az sie ladnie zezloca.

Potem je lukruje i zanim pomada zastygnie posypuje rogale posiekanymi orzechami.



Jeszcze tylko slowo o masie makowo-bakaliowej. To jedno z najpyszniejszych nadzien, ktore w zyciu jadlam. Przygotowujac mase zawsze podjadam i trudno powiedziec ile ewentualnie trafia do rogali ;D Przepis na mase wymyslila Jotka z Mniama i o ile pamietam Bajaderka podjac przepis na Cinie , zapisala go juz w wersji przez siebie zmienionej. Jotce nalezy sie jednakogrom podziekowan. Ja od siebie dodalam rodzynki, bo tak nadziane rogale marcinskie pamietam z dawnych lat.

Smacznego!

Wednesday, 11 November 2009

"Kurczak w orzeszkach" i historia pewnej czerwonej ksiazeczki

Z kolejnym daniem z mojego menu na Orzechowy Tydzien, zwiazana jest historia pewnej czerwonej ksiazeczki ;D , jak rowniez kilka innych odleglych wspomnien. Przede wszystkim musze wspomniec, ze gdy ukazala sie w 1987, Kuchnia Chinska Katarzyny Pospieszynskiej, byla jedynym w swoim rodzaju, wydanym po polsku, zbiorem prostych receptur na chinskie potrawy, w ktorych sensownie dobrane skladniki pozowlily wielu Polakom capnac w dlon woki i w kilka minut wyczarowac przysmaki z odleglego orientu. To byly czasy!

Po raz pierwszy ksiazka ta trafila w moje rece jako prezent i przyznaje, ze wcale nie bylam nia zainteresowana - nierozwazny ofiarodwawca sprezentowal ksiazke pelna miesnych przepisow zagorzalej wegetariance. Wrzucilam ja w kat i zupelnie o niej zapomnialam. Kilka lat pozniej poznalam mego meza, ktory oczarowny mna i moja wegetarianska dieta (;D), postanowil na probe chociaz zapomniec o soczystych pieczystych, gulaszach i szaszlykach. Od czasu do czasu pozwalal sobie jednak na miesna uczte i po kazdej, opowiadal mi z entuzjazmem o swoich doznaniach. Jednym z tych goraczkowo opisywanych dan byl "kurczak w orzeszkach" jak je nazywal i z podziwu wychodzi dla kuchennych zdolnosci naszego kolegi, ktorego wspomniany kurczak byl daniem popisowym. Trudno mi zaprzeczyc czy miesne ciagotki mojego jeszcze wtedy nie meza nie przyczynily sie do mego powrotu do miesnych potraw. Do dzis jednak przedkladam w kuchni warzywa nad miesa i ryby. Nie musze dodawac, ze kuchnia chinska zadomowila sie u nas na codzien i czesto przyrzadzalismy stir-fries i inne smakolyki, na ile oczywiscie pozwalal nam studencki budzet. Probowalam takze odnalezc podarowana przed laty ksiazke Pani Pospieszynskiej - bez sukcesu.

Ktoregos dnia, przechodzac obok ksiegarni, na wystawie ujrzelismy poszukiwany tomik i jeszcze tego samego dnia przyrzadzilismy z niego danie ( jest w sferze nieustannych sporow, ktore to dokladnie danie upichcilismy tamtego dnia - moj maz twierdzi zebyl to kurczak w orzeszkach :P, ja, ze kurczak blyskawiczny). Nie sklamie wcale jesli powiem, ze przez lata wyprobowalismy wszystkie przepisy z tej ksiazki. Sklejana dziesiatki razy (niestety nigdy nie zostala solidnie wydana), sluzyla nam bez zawodu. Pech chcial, ze pozyczylam ja kiedys kolezance z pracy i niestety nigdy do mnie nie wrocila. Brakowalo nam jej. Odtwarzalismy ulubione przepisy z pamieci i ludzilismy sie, ze kiedys ksiazke odzyskamy.
Po raz drugi ksiazka nas opuscila.

Pewnego dnia jednak, trzy lata temu, pewna dobra dusza znalazla ja dla nas na allegro i sprawila mi tym nieopisana radosc (:*). A dzis moja trzecia juz z kolei, Kuchnia Chinska, znow ma posklejane kartki, ale sluzy nam jak nigdy. Juz nie musimy zastepowac sosu sojowego maggi czy tez swiezego imbiru, bezzapachowym proszkiem. Wszystkie dania smakuja wyjatkowo i z wiekszoscia wiaza sie jakies wspomnienia. Teraz dodajemy przepisom autentycznsci uzywajac oryginalnych skladnikow dostepnych w sklepach chinskich, ktorych u nas nie brakuje.
Nie trudno sie domyslic, ze moje dzisiejsze danie to wspomiany "kurczak w orzeszkach". Wyprobujcie chociaz raz, dowiecie sie, czym zachwycal sie moj maz ponad 20 lat temu...


Sui Mi Ci Ting - syczuanski kurczak z orzeszkami

3 duze piersi z kurczaka
1 czubata lyzka maki ziemniaczanej lub skrobii kukurydzianej
1 duze jajo
1 szklanka orzeszkow ziemnych lub cashew (nerkowaca), uprazonych
olej do glebokiego smazenia - najlepiej z orzeszkow ziemnych

Sos:
4 cebulki dymki, pokrojone ukosnie
1-2 lyzki wody
1 lyzeczka maki ziemniaczanej lub skrobii kukurydzianej
2 lyzeczki octu ryzowego
2 lyzeczki sosu sojowego
1/2 lyzeczki soli

1 suchy strak ostrej papryczki
2 lyzki smalcu

Mieso kurczaka kroje w kostke. W misce mieszam make ziemniaczana i jajko, dodaje kurczaka, mieszm dokladnie. Uprazone orzeszki grubo siekam ( z cashew potrawa jest odrobine bardziej slodka). Posiekana cebulke mieszam w miseczce z maka, woda, cukrem, ocetem, sosem sojowym i sola.
Kurczaka smaze partiami w glebokim oleju (180 C) przez 30-45 sek, wyjmuje odsaczam na papierowuym reczniku.

W duzym woku rogrzwam smalec i wrzucam kawalki suchej papryczki chilli, smaze chwilke mieszajac, dorzucam mieso, przesmazam krotko i wlewam sos, szybko mieszajac, posypuje wszystko orzeszkami i znow mieszam. Orzeszki przyczepiaja sie do kawalkow miesa dzieki dosc lepkiemu sosowi.

Podaje z ryzem na sypko. Palce lizac!

Tuesday, 10 November 2009

Orzechowy Tydzien 2009 - "now open"!

Liste potraw na Orzechowy Tydzien Eli 2009 (prowadzony w tym roku przez Polke) zaczelam spisywac juz w zeszly roku, wlasciwie wiekszosc pozycji to wybrane dania, ktore pojawily sie na blogach i forum Cin Cin przez ostatnie dwa lata trwania "orzechowego swieta" i ktorych nie udalo mi sie jeszcze wyprobowac. Jest wiec na niej cala masa slodkosci nadziewanych orzechami, nie brakuje takze dan wytrawnych. I od nich wlasnie zaczynam tegoroczny festiwal. Przepis znalazlam jakis czas temu i umieralam, zeby zrobic to danie - tak apetycznie prezentuje sie na zdjeciu w ksiazce. I w koncu moglam wykorzytsac moje ukochane pikle z orzechow wloskich, ktorych sloik juz od tygodni stal na widocznym miejscu w spizarni. W koncu orzechowe swieto sie rozpoczelo, pognalam wiec do kuchni...



Danie, ktorym dzis sie moge pochwalic to angielski klasyk Raised Chicken Pie. Pod warstwa kruchego ciasta kryje sie bardzo apetyczny farsz z mieszanego miesa (dominuje jednak kurczak), doprawiony nie tylko sola i pieprzem, ale rowniez kilkoma orzechami wloskimi z octu (o ktorych za chwilke).


Kruche ciasto robione jest tutaj metoda zwana hot-water pastry crust, gdzie mieszanke maki i soli zalewa sie wrzacym tluszczem zagotowanym z woda i mlekiem. Dzieki temu pie moze byc calkiem wysokie, a ciasto doskonale utrzymuje swoj ksztalt nawet po zdejciu foremki. Formy do raised pie bywaja niezwykle ozdobne, co oczywiscie dodaje charakteru calemu daniu. Od lat jednak nie sa one powszechnie dostepne i chyba jedynym miejscem gdzie jest szansa, aby je znalezc to niedzielny pchli targ lub internetowy ebay.

Kilka slow jeszcze o niecodziennym dodatku do tego pysznego dania - pickled walnuts czyli orzechy w occie, to stary angielski przysmak, ktorego rodowod angielski jednak nie jest. Zwyczaj konserwowania mlodych zielonych orzechow wloskich w occie przywedrowal ponoc ze wschodu i przez lata zadomowil sie na dobre w angielskiej kuchni, ktora kocha sie we wszelkiego typu piklach, a wybor octow do konserwowania jest zaiscie imponujacy. O zrobieniu takich pikli marze od lat, nie mam jednak wysnionego orzechowego drzewka w ogrodzie (jeszcze!!!), ze znalezieniem samych niedojrzalych owocow na rynku tez nie jest latwo. Dlatego tez, poki co, racze sie takimi orzechami zakupionymi na rolniczym targu (rowniez dostepne w supermarketach). Uwielbiam je, cieniuto pokrojone z plasterkiem wloskiej salami na ziolowej grzance lub z lagodnym serem na krakersie. W smaku przypominaja Branston Original Pickle, a nawet Worcestershire Sauce.

Zapraszam zatem na Raised Chicken Pie...

Raised Chicken Pie

Farsz:
350g miesa z udek, bez skory i kosci
125g chudek mielonej wieprzowiny
125g ugotowanej szynki, zmielonej, lub drobno posiekanej
1 mala cabula, bardzo drobno posiekana
60g pieczarek, zwartych kapeluszy tzw. button mushrooms, drobno posiekanych
1 czubata lyzka siekanej natki pietruszki
duza szczypta mielonej kolendry
6 duzych orzechow wloskich z octu
sol i pieprz
mleko do smarowania ciasta
1 lyzeczka zelatyny w proszku
150ml drobiowego rosolu

Ciasto:
350g zwyklej maki pszennej
1 lyzeczka soli
90g smalcu
6 lyzek wody
3 lyzki mleka

Piec rozgrzalam do 200C.

Najpierw przygotowalam farsz - drobno posiekalam surowe mieso kurczka i wymieszalam je z wieprzowina, szynka, cebulka, pieczarkami, pietruszka, kolendra, sola i pieprzem. Miske przykrylam i odstawilam na bok.

Do innej miski przesialam make z sola. Smalec rozpuscilam w rondlu z woda i mlekiem, doprowadzilam do wrzenia i goracym zalalam make. Szybko wymieszalam, a potem zagniotlam krotko gladkie ciasto. Odkroilam 1/3 ciasta, przykrylam folia, reszte rozwalkowalam na rozmiar foremki (pieklam w 2 funtowj (1kg) rynience). Foremke wylozylam ciastem tak, aby nieco wystawalo z kazdej strony. Na spodzie ulozylam polowe farszu, na nim orzechy wzdluz na srodku i przykrylam kolejna warstwa nadzienia. Rozwalkowalam zarezerwowane ciasto i przykrylam nim farsz, zlepilam i docisnelam dobrze boki i ostrym nozem odkroilam zbedne kawalaki ciasta. Rozwalkowalam je jeszcze raz i wycielam kilka lisci. Na srodku ciasta wykroilam inna foremka okragly otwor, dookola ktorego ulozylam ozdobne kawalki ciasta. Calosc posmarowalam mlekiem i wlozylam do pieca. Pieklam 30 minut, po czym zmniejszylam temperature do 180C, raz jeszcze posmarowalam pie mlekiem i pieklam 1 godzine. Upieczona pie wyjelam z pieca i studzilam przez 10 minut, w tym czasie rozpuscilam zelatyne w goracym rosole i wlalam stopniowo do wnetrza ciasta.

Zostawilam do calkowietego wystygniecia, a zimna wstawilam do lodowki na 12 godzin. Po tym czasie wokol miesnego farszu utworzyla sie pyszna galaretka. Ostroznie wyjelam pie z foremki i pokroilam w plastry.

Po prostu palce lizac!!!

Przepis z ksiazki "Chicken - over 180 mouthwatering recipes" (ed)

Sunday, 8 November 2009

Zanim rozpocznie sie piernikowe szalenstwo

Jeszcze chwila i rozpocznie sie piernikowe szalenstwo - korzennymi przyprawami bedzie pachnniec kazdy kat domu. Imbiru, cynamonu, gozdzikow, kardamomu i pieprzu nigdy nie brakuje w moich zapasach, bo uzywam ich czesto, chocby przygotowujac szarlotki lub dania kuchni hinduskiej. Na poczatku listopada zaopatrzam sie jednak w ekstra ilosci bo wiem, ze przydadza sie na pewno. I tak nowy zapas swiezo utluczonej w mozdzierzu mieszanki przypraw piernikowych* wykorzystalam w ostatni piatek i wcale nie byly to pierniczki czy khara masala lamb. Tym razem uzylam moich przypraw w serniku i powiem tylko jedno, absolutnie cudownie pyszny! Przepis znalazlam AWW Cheescakes baked and chilled i z cala odpowiedzialnoscia polecam wszystkim, a szczegolnie wielbicielom serowych mas i korzennych aromatow - gwarantuje natychmiastowa poprawe humorow w te okrutnie szare dni.
Oto on:




Sernik z korzennymi przyprawami i miodowym syropem

250g herbatnikow zwyklych
125g masla, stopionego
500g kremowego serka, zmiksowanego
110g jasnego brazowego cukru
2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
1 lyzeczka mieszanki korzennych przypraw* (gotowej przyprawy do piernika od biedy)
125ml smietanki
3 zoltka
2 bialka

Miodowy syrop:
2 kawalki kory cynamonowej
4 szerokie paski skorki cytrynowej
120g miodu
1 lyzka wody
3/4 lyzeczki zelatyny


kwadratowa 20cm formka, z wyjmowanym dnem, wylozona papierem do pieczenia

Rozdrobnilam ciasteczka mikserem na bardzo drobne okruszki, dodalam maslo i jeszcze raz zmiksowalam. Gdy masa zlepila sie dostatecznie wylozylam nia dno przygotowanej foremki. Wstawialm na 30 mniut do lodowki.

W tym czasie rozgrzalam piec do 160C i przygotowalam serowa mase, dodajac do serka cukier, ekstrakt i przyprawy. Wszystko zmiksowalam, az powstala gladka masa do ktorej dodalam smietanke i zoltka. Bialka ubilam na srednio sztywno (soft peaks) i delikatnie wmieszalam je do masy serowej.

Mase przelalam do foremki i pieklam 60 minut. Wystudzilam sernik w wylaczonym piecu z uchylonymi drzwiami (pieklam w nocy i zostawilam go do rana). Pozniej wstawialm go do lodowki na kilka godzin. Przed podaniem przygotowalam prosty miodowy syrop laczac wszystkie skladniki i podgrzewajac je do zawrzenia. Cieplym jeszcze syropem polewalam sernik...mmm...palce lizac!


*Moja przyprawa do piernika

50g cynamonu
50g kardamomu
15g mielonych gozdzikow
15g imbiru mielonego
10g ziela angielskiego
10g galki muszkatolowej, swiezo stratej
8g pieprzu
4g ziaren kolendry
1 lisc laurowy, polamany

Przyprawy ubijam w mozdzierzu tak dlugo, az odtrzymam gladki proszek (mozna uzyc mlynka do przypraw).

Tuesday, 3 November 2009

Bozonarodzeniowa Piekarnia 2009

Dla wielu z nas przygotowania do Swiat Bozegonarodzenia zaczynaja sie z poczatkiem listopada. Nie dziwie sie wcale, sama lubie zadbac o to i owo wczesniej, aby pozniej moc spedzic czas w pokoju i skupic sie na rzeczach wazniejszych - na przyklad na rozwazaniach i zaspokojeniu potrzeb duchowych, na spotkaniach z rodzina i przyjaciolmi.

I podczas gdy choinkowe prezenty, swiateczne ozdoby zostawiam na dni adwentowe, teraz juz zaczynam testowac nowe swiateczne wypieki, jak rowniez przygotowywac te bozonarodzeniowe hity, ktore wymagaja dlugiego dojrzewania, a do nich na pewno nalezy Xmas Pud, nadzienie do mince pies i ciasto na piernik staropolski.

Bozonarodzeniowa Piekarnie 2009 zaczynam od ciasta prostego, niezwykle pysznego, w ktorym zakochali sie wszyscy domownicy (tak tak, wlaczajac Floyda, Felixa i Fifi ;D). Keks to jedeno z tych niezawodnych ciast, bez ktorego trudno wyobrazic sobie zimowy czas.

Moj tegoroczny wybor padl na Fruchtebrot Thorstena (Vielen Dank!) Bardzo spodobal mi sie pomysl uzycia w tym keksie maki zytniej, przez co ciasto zyskuje delikatny orzechowy posmak.
I ten ogrom pysznych, kolorowych owocow. Ten keks jest super owocowy!

Ciasto pieklam z Margot i obie goraco je polecamy!


Früchtebrot

125 g masla
125 g cukru
4 srednie jajka
skorka strata z 1 cytryny
250 g bialej maki zytniej
2 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
300 g suszonych owocow (np. sliwki, morele, figi, daktyle i zurawiny)
125 g rodzynek
125 g koryntek

Rozgrzalam piec do 150C.
Keksowke wysmarowalam maslem i wysypalam zwykla maka, pozbywajac sie jej nadmiaru. Przygotowana foremke wstawilam do zamrazalnika.

Owoce pokroilam w kostke wielkosci rodzynkow. W misce ubialm maslo z cukrem na puszysta, blada mase, dodalam po jednym jajku, za kazdym razem ubijajac mase przez 1 minute. Make zytnia przesialam z proszkiem do pieczenia wprost do miski z masa maslana. Zmiksowalam, az skladniki sie polaczyly, a nastepnie lyzka wmieszalam wszystkie owoce. Przelozylam do foremki. Pieklam 30 minut w temp. 150C, pozniej zwiekszylam temperature do 180C i pieklam jeszcze 40 minut. Ciasto wyjelam z pieca i zostawilam w foremce przez 10 minut, pozniej wystudzilam na kratce. Zimne zawinelam w folie aluminiowa. Pokroilam po 2 dniach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...