Wednesday, 6 January 2010

Zima, koty i domowa piekarnia

Padajacy non stop przez dobe snieg spowodowal calkowity paraliz - ulice mojej i okolicznych wiosek, normalnie tetniace zyciem, byly wczoraj calkowicie puste, zamknieto sklepy, lokalna poczte i szkoly. Zamknieto odcinki drog, zamarla tez komunikacja miejska. Ci, ktorzy musieli stawic sie w pracy, zdecydowali przebyc droge na piechote, zastawiajac za soba samochody przykryte gruba sniegowa czapa. Przestalo padac krotko przed siodma wieczorem i wiedzialam , ze zostalismy odcieci od swiata.

Dzis rano dopiero moglam w pelni ocenic skale odciecia. Do najblizszej glownej drogi, w normalnych warunkach mamy 10 minut zwyklym krokiem, mojemu mezowi dojscie zajelo pol godziny. Autobus do miasta zostal odwolany i nie pozostalo mu nic innego jak wrocic do domu.

Z jego powrotu ucieszyl sie pies, zaraz poszli szalec w sniegu. Pozniej dolaczyly do nich dzieci, ktore z racji zamknietych szkol, maja przedluzone swiateczne wakacje. Nawet nasza koteczka Fifi , jak sie okazalo, lubi snieg i od rana susami przemierza ogrodek, ostroznie ladujac za kazdym razem w uprzednio zrobionej dziurce...



Ja zabralam sie za odsniezanie drozki do domu. Po pol godzinie mialam juz dosc i wrocilam do kuchni zeby nieco odtajac. Upieklam przy okazji tuzin chrupiacych buleczek, ktore cudem udalo mi sie sfotografowac, bo chwilke po tym gdy wyjelam je z pieca wrocila wyglodniala "czworka" i buleczki zniknely...

Przepis wyszperalam na blogu Petry z Chilli und Ciabatta. Odrobine zmienilam sposob przygotowania, dodajac do ciasta ciemnego slodu i wkladajac je na 12 godzin do lodowki. Buleczki sa wysmienite, goraco polecam :D

Buleczki slodowe

1kg bialej pszennej maki chlebowej
600g letniej wody
20g swiezych drozdzy
1 lyzka ciemnego slodu jeczmiennego w proszku (w kolorze jasnego kakao)
150g zaczynu zakwasowego bialego pszennego 100% hydracji
4 lyzeczki soli

Do miski wsypalam cala make i slod, dobrze zamieszalam i zrobilam wglebienie, do ktrego wlalam troche wody, wkruszylam drozdze, wmieszalam odrobine maki. Miske przykrylam sciereczka i zostawilam ja w cieplym miejscu na 15 minut. Gdy drozdze sie ukatywnily, dolalam reszte wody, zaczyn i dokladnie wymieszalam. Wyjelam ciasto na stol i wyrabialam je przez 5 minut, nastepnie dodalam sol i zagniatalam jeszcze przez 5-7 minut, az ciasto stalo sie gladkie, elastyczne i miekkie. Miske wysmarowalam olejem i umiescilam w niej kule ciasta. Zoatawilam szczelnie przykryte folia na 1 1/2 godziny. Po tym czasie ciasto odgazowalam i podzielilam na dwie czesci. Jedna czesc zapakowalam z powrotem do miski i wsunelam do lodowki. Zostawilam na 12 godzin, odgazowujac raz.

Z drugiej czesci zrobilam 12 buleczek. Ulozylam je na naoliwonej blasze i zostawilam do wyrosniecia na 1 godzine. Pieklam z para w piecu rozgrzanym do 250C przez 10 minut, 10 minut w 230. Dopieklalam w 210c przez 5 minut.

Podobnie postapilam z czescia ciasta dojrzewajaca w chlodzie. Przed podzieleniem na czesci, ciasto zostawilam na godzine na kuchnenym stole.

Buleczki maja bardzo, bardzo chrupiaca skorke, na powierzchni ktorej pojawiaja sie juz w piecu dziesiatki malych babelkow (widac je na zdjeciu), wnetrze ma kolor slodowy i jest niezwykle mieciutkie i pachnace.

16 comments:

  1. Nawet uciążliwa zima ma dwie strony medalu - można zostać w domu... Kotek w śniegu prześliczny, moje też lubią biegać po śniegu - fajnie to wygląda, czarno na białym...
    A takie bułeczki to też bym schrupała od razu :)

    ReplyDelete
  2. Czemu nie wiedziałam, że masz kotka?! Głaski dla Fifki :) A bułki mi się podobają. Co gdyby dodać zakwasu żytniego?

    ReplyDelete
  3. Och, jakie cudne bułeczki!:))
    A kotek przepiękny! :))
    Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
  4. A u nas, to chyba nie ma najmniejszych szans na taki paraliż. Czyli tym samym niemożliwym jest zrobienie sobie jednego bezkarnego, wolnego dnia. Chociaż... może to i dobrze...?

    A bułeczki świetne - myślę jednak, że ciężko będzie mi gdziekolwiek dostać słód, jakikolwiek.

    Pozdrawiam ciepło! :)

    ReplyDelete
  5. grazyno, pewnie, ze ma! Taka zima jest cudowna. Zima ktorej nie znosze, to deszczowe zimnice...snieg i mroz wcale mi nie przeszkadza.

    ptasiu, mam nawet dwa kotki! Starego kocura Felixa i malenka Fifi. Zytniego zakwasu...czemu nie!

    Majano, dziekuje i polecam Ci te buleczki, sa pyszne!

    Zaytoon, moze jednak uda Ci sie gdzies slod dostac, a jesli nie to w mojej piekarni znajdziesz przepis na zrobienie slodu :D

    ReplyDelete
  6. Przyczajony tygrys? A gdzie ukryty smok?

    ReplyDelete
  7. Słód! Dostałam od Tili troszeczkę i już wiem jak go użyję.
    Zaytoon, poszukaj w internecie słodu.

    ReplyDelete
  8. Tatter ale pięknie tam musi być u Ciebie, u mnie też za oknem skrzy się cały zastęp śniegowych zasp :)
    A bułeczki przekornie w ciepłym miodowym kolorze :)

    ReplyDelete
  9. Fifi jest prześliczna! Ale coś mi się wydaje, że niezła z Niej łobuzica :P
    Pani nie ma Cię ostatnio :(
    :*

    ReplyDelete
  10. Kuba, :DDDD

    GN, to sie przydalam z tym przepisem :D

    Lu, oczywiscie, czyms trzeba urozmaicic te sniegowa biel ;DD

    Polcia, Ty to jestes - znikasz na miesiac i mowisz, ze to mnie nie ma :P Fifka to straszny lobuz, wystarczy na nia spojrzec. Biedny Felix drzy, kocin, na jej widok, unika jej jak moze, ale ona i tak go dopada. Wyglada to bardzo komicznie, gdy ogromny rudy kocur zmyka przed 4 razy mniejsza szara wariatka. Ale z Felixa zawsze byl gbur i po prawdzie tez "wimp" :DD

    ReplyDelete
  11. Tatter, przeczytałam wczoraj cały Twój blog! Jestem oczarowana! Nie tylko cudownymi przepisami, ale sympatyczną rodziną z trójką dzieci( tak jak u nas!), niesamowitą, ciepłą atmosferą, twoim zamiłowaniem do uprawy warzyw i owoców itd , okolicą w której mieszkasz
    Kiedy na to wszystko znajdujesz czas?
    Mam do ciebie kilka pytań dotyczących wypieku chleba Czy mogłabyś podać adres mailowy?
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    bardzo-lubie-gotowac.pl
    Beata

    ReplyDelete
  12. Jeden zwierzak bardziej zachwycajacy od dugiego :) Kociak przeslodki :)) A buleczki...jak zwykle rewelacyjne. Nic wiecej nie powiem bo brak mi slow :))

    ReplyDelete
  13. Beato, z podziwu wychodze...naprawde chcialo Ci sie to wszystko czytac?! Ale milo mi niezmiernie, ze Ci sie u mnie (kuchni, ogrodzie, okolicy) podoba i nie pozostaje mi nic innego jak zaprosic Cie na kolejne odwiedziny :D W sprawie chleba napisze do mnie koniecznie, adres: tatterskitchen@yahoo.co.uk

    Majko, dziekuje :*

    ReplyDelete
  14. Fifi, urosła i jeszcze wypiękniała , a myślałam ,że już nie może być piękniejsza :)))a jednak to możliwe

    a bułki zaraz sobie wydrukuje i po niedzieli upiekę bo mam wszystkie składniki , nawet ten słód *******
    dziekuję

    ReplyDelete
  15. Tatter strasznie mi sie podobaja te bułeczki, tez myślałam czy może być żytni zakwas...spróbuję, zobaczę co wyjdzie. A kotek śliczny!!! ja tez mam koty...ale trochę więcej :), psy dwa a dzieci troje...to tak dla porządku:)
    Pozdrawiam cieplutko!

    ReplyDelete
  16. Oj Margot juz jej tak nie kadz i tak jest "rozpuszczona jak dziadowski bicz" ;D E kochana, tpo wszytsko masz ju do tych bulek, czekam na upieczone :D

    Kass, pewnie, sprobuj z zytnim i koniecznie napisz jakie wyszly. Twoje kocury podziwialam juz nie raz, szczegolnie ten bialo-szary wpadl mi w oko...piekny okaz ;D
    Powiem Ci, ze troje dzieci i az trzy zwierzaki w zupelnosci nam wystarczaja, koty jak koty, ale pies i te dzieciary zajmuja naprawde duzo miejsca ;DDDD

    ReplyDelete

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...