Wczoraj, na przyklad, byla to salatka ziemniaczana z chrupiacymi kawalkami salami. Podstawa jednak byla "tona" lisci zebranych tuz przed obiadem, calosc obsypana swiezym koprem i okraszona cytrynowym majonezem z jogurtem. Oprocz tego, na talerzu kazdy znalazl zgrabne kotleciki jajeczne BeatySz. Robie je od lat, smakuja wysmienicie. Goraco je Wam polecam, a Beacie bardzo dziekuje za przepis :D

Wiosenna salatka ziemniaczana z chrupiaca salami
1kg mlodych ziemniakow, ugotowanych w mundurkach
2 lyzki uprazonych nasion sezamu
150g cienko krojonej salami
kilka garsci zielonych lisci, np.: rukoli, lollo rossa i bionda, Merveille, debowej, szpinaku, pedow zielonego groszku, musztardy, tatsoi, rzymskiej, roszponki, callaloo, mizuny
1 maly peczek koperku
kilka lyzek majonezu cytrynowego*
jogurt
Ziemniaki pokroilam na grube plastry. Na patelni rozgrzalam lyzeczke oliwy z oliwek, wylozylam plastry salami i smazylam z obu stron przez kilka minut, az zbrazowialy. Zdjelam z patelni pomagajac sobie lyzka cedzakowa i ulozylam je na papierowym reczniku. Po wystudzeniu salami powinna byc krucha i latwo lamac w dloniach.
Liscie salat ulozylam na talerzu, dodalam ziemniaki i kawalki salami. Calosc obsypalam sezamem i koprem. Podalam z majonezem cytrynowym rozprowadzonym kilkoma lyzkami jogurtu oraz kotletami z jajek.
Kotlety jajeczne BeatySz.
7 jaj, ugotowanych na twardo
2 jajka
1 bulka namoczona w mleku
1 lyzka masla
sol, pieprz
cayenne
posiekane ziola, np: szczypiorek, pietruszka, koper, kolendra, bazylia
bulka tarta
tluszcz do smazenia
Ugotowane jajka i odcisniata bulke przecisnelam przez praske i wymieszalam z reszta skladnikow. Uformowalam plaskie kotleciki, obtaczalam je w bulce i smazylam na oleju, na zloto.
1 zoltko, temp. pokojowa
2 lyzki soku z cytryny
szczypta soli
125ml oleju z pestek winogron
1 lyzka oleju sezamowego
Do miski wlozylam zoltko, 1 lyzke soku z cytryny i sol. Zmiksowalam krotko, a nastepnie wolno ubijajac trzepaczka zaczelam dodawac olej z pestek winogron, po kropli. Na koniec dodalam olej sezamowy i pozostaly sok cytrynowy. Pyszny.

Podobają mi się - i kotleciki, i sałata. Książę Małżonek od dawna nudzi o kotlety jajeczne, to pewnie skorzystam z przepisu...
ReplyDeletePierwsze zdanie. Pierwsza myśl. Pora obiadowa. U mnie kalafior z bułeczką z patelni i leniwe gryczane z pesto I ta patelnia mi tak utkwiła w głowie z ta bułeczką że ja zamiast przeczytać wiosna w pełni to przeczytałam na patelni :-). Kotleciki zapisane do zrobienia pozdrawiam :-)
ReplyDeleteAle pięknie to się wszystko razem prezentuje- no cudo poprostu!
ReplyDeletekotletów jajecznych jeszcze nie robiłam, a wyglądają na prawdę zachęcająco :) pyszny ten obiadek!
ReplyDeleteJa bym się chętnie wprosiła na taki obiadek, ale z racji odległości przyjdzie mi pewnie samej sobie zrobić ;-)
ReplyDeleteObydwie propozycje zdecydowanie do zrobienia.
ReplyDeletePozdrowienia
Kotlety jajeczne, w końcu fajny przepis na nie :) Moje dzieciaki będą zachwycone.
ReplyDeleteKotlety jajeczne brzmią pysznie...podobnie jak i sałatka!
ReplyDeletepodoba mi się pomysł z tym salami, kiedyś tak robiłam ale dodawałam do makaronu, w sałatce zdrowiej ;)
ReplyDeletePinos, kotlety sa boskie, a w polaczeniu z salatka zwyczajnie wysmienite, mam nadziejeze malzonkowi sznownemu smakowac bedzie :D
ReplyDeleteMihrunnisa, hhihihi, u mnie na patelni tez wiosna...dzis orcchiette przesmazane z anchovy, z pesto z dzikiego czosnku i brokulami z pierwszych tegorocznych zbiorow - po prostu niebo w gebie!
Wielgasio, dziekuje. Smakowo tez niezwykle udana kompozycja - polecam!
paulo, to zrob, zrob ;D
Aniu, szkoda, moze kiedys gdy bedziesz nieco blizej ;DD Tymczasem zrob sama, nie bedziesz zalowac.
LiDko, zatem polecam :D
Mafilko, super fajny przepis, BeataSz ma same dobre :D
Arven, mam nadzieje, ze sie skusisz. Bylam u Ciebie i widzialam pysznosci same...pieczone pierogi beda za mna chodzic teraz...
Aga-aa, pomysl z salami wypatrzylam kiedys w ksiazce o salatkach, zwykle uzywam pancetty. Wazne aby salami byla dosc tlusta, gdy tylko tluszcz sie wytopi - twardnieje, a pozniej stygnac robi sie kurcha, latwo ja polamac na drobniejsze kawalki.
I sałatka i kotlety prezentują się przepysznie!:)
ReplyDeletePięknie i pysznie jecie, Tatter.
ReplyDeleteZazdroszczę Ci tego warzywniaka! Będę taki mieć w swoim domu; w przyszłości. Taki mi się marzy...
Pozdrawiam! :)
o kotlety jajeczne -robię dość często bo mój kochany siostrzeniec bardzo je kocha :D
ReplyDeletePusia jakie śliczne masz dmuchawce i jaki wiosenny napis , ślicznie u ciebie
Majano, dziekuje :D
ReplyDeleteZaytoon, moje marzenie sie spelnilo, wiec i Twoje na pewno tez. Trzymam kciuki. Koniecznie daj mi wtedy znac! Pozdrawiam rowniez ;D
Margot, Twoj siostrzeniec naprawde zna sie na rzeczy. A co do dmuchawcow, tutaj nazywamy je dandelion clocks (mleczowe zegary), a nazwa pochodzi od starej jak swiat zabawy: moja Matyla, na przyklad, zrywa dmuchawce i dmuchajac w nie liczy. Jedno dmuchniecie - jest pierwsza godzina, dwa dmuchniecia - druga, trzy - trzecia..itd. Warto sie zabawic i sprawdzic czy to dziala ;DDD
Tatter, ale cudny obiad, taki wiosenno - letni.
ReplyDeleteNo i ten nowy wystrój bloga, po prostu rewelacja.
Rozumiem Pani że masz dla mnie porcję :) I dla Dawida :)
ReplyDeleteChyba sami wszystkiego nie zżarliście :)
Lu, dziekuje :*
ReplyDeletePolcia, jasne, juz wysylam, kurierem za pare godzin u Ciebie ;DDD