Saturday, 23 October 2010

A na obiad bedzie: dynia!

Lalo dzis caly ranek, jak z cebra i rzut oka na swiat za oknem przekonal mnie, ze wcale z domu wychodzic mi sie nie chce. Bylo juz dobrze po dwunastej, a ja nadal, ostentacyjnie jakby, snulam sie po domu w pizamie, co wprawilo moja rodzine w lekkie zdumienie.

Zawinelam sie w koc i "oblozylam" gazetami. Popijajac "owocowa z miodem" wertowalam strony bez wiekszego zainteresowania i gdy juz mialam odlozyc prase na bok, pod jej streta zauwazylam kolorowa okladke magazynu. Kupilam i zupelnie o nim zapomnialam, jak zwykle. Jednak spogladajac na te strone wiedzialam dlaczego listopadowe wydanie Sainsbury's Magazine w ogole znalazlo sie w domu. Otoz okladka prezentuje przepiekna zoltopomaranczowa dynie typu harlequin, a w jej wnetrzu kolorowe risotto. Sprawdzilam jeszcze przepis - czy mam wszystkie potrzebne skaldniki. Okazalo sie, ze mam. Brakowalo mi tylko malych dyn...

W "trzy sekundy" zdazylam sie ubrac, wliczajac w to kalosze i nieprzemakalna kurtke ;D Uzbrojona w kosz ruszylam do ogrodu, a konkretniej do szopki w ktorej, pod oknem, przechowuje moje tegoroczne kukurbity. Wybralam dwa calkiem spore squashe z miekka skorka o pieknej nazwie Crown Price i cudownym zielono-szarym kolorze skorki. Uwielbiam smak i zapach ich miazszu i fakt, ze tak latwo daja sie uprawiac.

Gdy wrocilam do domu, kuchenny stol okupowaly dzieci. W ich przelotnym spojrzeniu dostrzeglam, ze byly zaintrygowane cakowita zmiana mego nastroju. Nie padlo jednak zadne pytanie.

"Zrobie wam kakao, chcecie?" zaproponowalam. Twarze rozpromienily usmiechy, prawie od ucha do ucha.

"A na obiad bedzie dynia", dodalam wesolo, wcale nie czekajac na reakcje.


Podwojnie dyniowe risotto
(listopadwe wydanie Sainsbury's magazine)

2 sredniej wielkosci dynie z jadalna skorka (ok. 1 kg kazda lub 4 po 1/2 kg)
2 lyzki oliwy z oliwek
120g plastrow wedzonej pancetty lub 3 lyzki uprazonych piniowych orzeszkow
1 cebula, drobno posiekana
300g dyni, obranej ze skorki i pokrojonej w kostke (uzylam dyni Jack's Stripe)
1 duzy zabek czosnku, zmiazdzony (uzylam wedzonego)
1 lyzkach posiekneych listkow tymianku
200g ryzu na risotto (typu Carnaroli lub Vialone Nano)
ok 1 litra rosolu
maslo

oliwa z oliwek do smarowania blachy
sol

Gremolata:
1 duzy zabek czosnku, drobno posiekany
1 lyzka listkow tymianku
skorka startaz 1 cytryny

Zaczelam od przygotowania dyn. Piec rozgrzalam do 200C. Umytym i osuszonym dyniom odcielam wierzchy, wydrazylam gniazda nasienne i ulozylam (wraz z "pokrywkami") na wysmarowanej oliwa z oliwek blasze, posolilam odrobine i wsunelam do goracego pieca. Pieklam az wnetrze dyn bylo dosc miekkie, ale nie rozpadajace sie (dynie powinny trzymac swoj ksztalt).

Gdy dynie sie piekly, przygotowalam gremolate (po prostu wymieszalam skladniki ze soba) i risotto. W srednim rondlu rozgrzalam oliwe i usmazylam plastry pancetty. Gotowe przelozylam na talerz i odstawilam. Do garnka wrzucilam posiekana cebule i smazylam przez 6-7 minut, az stala sie szklista i prawie miekka. Wsypalam kostki dyni, czosnek i tymianek. Smazylam na srednim ogniu przez 5 minut, mieszajac od czasu do czasu. Nastepnie zwiekszylam ogien i wsypalam ryz. Dobrze wymieszalam i zaczelam dodawac rosol (po dwie lyzki wazowe jednorazowo). Gotowalam na malym ogniu mieszajac. Stopniowo dodalam caly plyn (calosc zabiera ok. 22 minut). Do gotowego risotta ( ryz ma byc al dente) wmieszalam czubata lyzke masla i chrupiace kawalaki pancetty.

Gotowe dynie ulozylam na talerzach, a ich wnetrze wypelnialam risottem, posypalam gremolata.

Danie jest absolutnie warte polecenia. Wszystkie skladniki sa jakby dla siebie stworzone. Pancette, jak wspomnialam, mozna zastapic orzeszkami piniowymi i nie rezygnowalabym z gremolaty. Piekne, kolorowe, aromatyczne danie z charakterem.


Powyzszy przepis dolaczam do, rosnacej z kazdym dniem, listy dan festiwalowych.

14 comments:

  1. Dynie wyglądają fantastycznie! Chętnie porwałabym taką na obiad :) A co do nastroju, to jak mam takie dni jak Twoje, to ja rodzinka chodzi koło mnie i ciągle sie pytają, czy ja bardzo jestem chora i kiedy wyzdrowieje;)

    ReplyDelete
  2. Jejku,jakie cudo! Świetnie wygląda i pięknie podane! :)))
    Żeby tak u mnie chcieli dynię zjadać he he:D
    Pozdrowienia:)

    ReplyDelete
  3. 1. zdjęcie jest niesamowite! najchętniej oprawiłabym je i do kuchni, nad stół! :)

    ReplyDelete
  4. Jak ja wlasnie lubie,jak z takiego smetnego nastroju we mnie nagle nastepuje pod wplywem impulsu zmiana o 180° :)
    Risotto prezentuje sie wspaniale,tez mam wlasnie 3 male dynie do zapiekania i musze cos wymeslec do nich :)
    Pozdrawiam i milej niedzieli Ci zycze :)

    ReplyDelete
  5. Wygląda super. ; d
    Bardzo fajny wpis.

    ReplyDelete
  6. uwielbiam nadziewane dynie. Piękne zdjęcia! :)

    ReplyDelete
  7. Cudownie, bardzo smakowicie, wyglądają Twoje dynie. Mam nadzieję, że zdążę i ja z czymś dyniowym dołączyć :) a nawet jeśli nie - to cieszę się, że mogę Wasze dyniowe dzieła podziwiać :)

    ReplyDelete
  8. Przepiękne! Rewelacyjny pomysł. Jestem przekonana, że każdego urzecze taki sposób podania dyni.

    Pozdrawiam!

    ReplyDelete
  9. dziś u mnie słońce. ciepłe powiewy wiatru tarmosiły w słonecznych promieniach liście.
    z chęcią taki dzień jak ten uwieńczyłabym takim wspaniałym daniem, podanym z taka klasą ;]

    ReplyDelete
  10. Pięknie i ciekawie. Naprawdę smakowicie i chętnie bym się dosiadła i takie danie zjadła. ;-))

    ReplyDelete
  11. Piękne danie stworzyłaś i pachnące z ekranu w dodatku.
    Szczególnie zauroczył mnie twój post z opisem wyprawy w kaloszach po dynie.
    Świetnie się czytało, poproszę częściej :)))

    ReplyDelete
  12. Atino, hahaha, skads to znam. Ja mysle, ze "moi" wrecz sie mnie boja w takie dni i cichna tak jakos...

    Majano, na szczescie moi uwielbiaja dynie, bataty, yamyamy i inne cuda. Nie musze sie obawiac. Mysle, ze moglabys zaczac przemycac jakos, bo dynie warto miec w codziennym menu. Moze sernik jakis, albo ciasto drozdzowe na poczatek. A na Cine jest super zupa Joanny z czipetkami, z dodatkiem pomidorow i przypraw...moze zechcesz wyprobowac :D

    malgo., jaka szkoda, ze ma taka mala rozdzielczosc, bo moglabys skopiowac, wydrukowac i sobie wieszac ;D

    gosiu, o 360 stopni, powiedzialabym nawet ;DD

    desperate, dziekuje :D

    zielenino, rowniez dzieki!

    amarantko, koniecznie sie przylacz, warto cos z dynia upichcic :D

    gwiazdko, dziekuje :D

    zaytoon, o mi sie bardzo podoba takisposob. Zupy rowniez mozna podawac w wydrazonych dyniach, zapiekac z farszem tez. Sa niezwykle uniwersalne!

    Karmel-itko, dziekuje :D

    Krokodylu, koniecznie zrob zatem! Polecam.

    Piegusku, dzieki!

    Lu, bardzo sie ciesze :D Posty o deszczu murowane, z tymi o sloncu juz gorzej ;DD

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...