Zapowiadaja sroga zime - duzo sniegu, dokuczliwy mroz i ma tak byc przez miesiace. Do zimy, jak wiadomo, nalezy przygotowac sie dobrze - nie szczedzic czasu na domowe przetwory - konfitury, pikle, chutneys, sosy, kompoty - wszystko nam sie przyda, gdy zasypie nas bialy puch, a wyprawa do sklepu bedzie graniczyc z cudem. Smiejecie sie? Zerknijcie tylko do moich wpisow z ostatniej chocby zimy - pozamykane szkoly i miesca pracy, paraliz komunikacyjny, permanentny brak soli (jakiejkolwiek). I o ile ten stan rzeczy na poczatku byl znosny, to wkrotce nawet dzieciom snieg sie znudzil, a i dorosli zaczeli tesknic za swoim profesjonalnym zyciem. Drogowcy w koncu uporali sie ze zwlami sniegu na ulicach i wszystko powoli zaczelo wracac do normy, z jednym wyjatkiem - soli nadal bylo jak na lekarstwo. Jednak nie o soli, a cukrze dzis planuje napisac, a konkretniej o domowych slodkich przetworach, ktorych produkuje wiecej niz zwykle (chyba podswiadomie uleglam zewnetrznej presji i szykuje sie do zimy ze zdwojona, o ile nie z potrojona moca).
O truskawkach pisac Wam nie bede, bo to temat na czerwiec i lipiec, choc prawda jest, ze w sobote przyniosam kilka garsci z ogrodu. Do tego caly koszyczek poziomek i na dobra sprawe dwa male sloiczki dzemu moglabym uwarzyc. Wolelismy je jednak podjadac swieze.
Jablka, gruszki i sliwki juz tez zebrane i w takiej czy owej postaci zamkniete w slojach. Teraz przerabiam winogrona, ktorych mam zatrzesienie w tym roku (ech sroga zima bedzie ;DDD) . I w kolejce czeka rowniez, ale to dopiero za miesiac, physalis (uwielbiam z niego dzem!).
Ale wracajac do winogron, mam dwie odmiany: jedna zabojczo slodka i prawie czarna w kolorze (te na zdjeciu ponizej), druga czerwona, kwasna i pelna pestek. Obie nadaja sie na warzenie wina i z obu wychodza przepyszne konfitury, galaretki i soki, a gdy dodamy jeszcze do nich kieliszek (kilka kieliszkow?) przedniego porto, to prosze Panstwa - heaven!

Dzem winogronowy z Porto
Doskonale sie przechowuje taki dzem i mam wrazenie, ze z czasem nabiera wyjatkowosci. Najlepiej zaczac podjadac po uplywie 3-4 miesiecy ;D Jesli zrobicie teraz - na Swieta bedzie jak znalazl!
(na 6 sloiczkow)
3kg slodkich winogron bez lodyg (bezpestkowych lub z pestkami)
125ml wody
1 kg cukru z pektynami (jam sugar)
300ml Porto
6 cytryn, przepolowionych
Do duzego garnka wkladam winogrona, dolewam wody. Garnek stawiam na ogniu i doprowadzam do wrzenia. Zmniejszam ogien, garnek nakrywam pokrywka i delikatnie gotuje ok 1 godziny. Zdejmuje z ognia i lyzka cedzakowa zbieram pestki z owocow, ktore wznosza sie na powierzchnie (nieco zmudna to robota, ale sie oplaca :D). Do owocow dodaje cukier, Porto i sok z cytryny. Stawiam znow na ogniu i delikatnie podgrzewajac mieszam az cukier sie calkowicie rozpusci. Zwiekszam wtedy ogien i gotuje ostro, do uzyskania 105C. Lyzka zbieram szum. Gdy dzem jest gotowy przekladam go do wysterylizowanych sloikow, na wierzchu ukladam krazek woskowego papieru (woskowa strona w dol), zakrecam szczelnie i ukladam na sciereczce dnem w gore do przestudzenia. Gdy przestygnie ukladam sloiki na polce w spizarni wiekiem w gore.
Doskonale sie przechowuje taki dzem i mam wrazenie, ze z czasem nabiera wyjatkowosci. Najlepiej zaczac podjadac po uplywie 3-4 miesiecy ;D Jesli zrobicie teraz - na Swieta bedzie jak znalazl!
Cóż za wspaniały przepis! Jestem gotowa zrobić natychmiast! Dziękuję!
ReplyDeleteJeju..., jeszcze trochę takich pyszności i ja się zamknę w którymś słoiku...! Ja tez jestem gotowa tylko... winogron brak...:(
ReplyDeleteU nas widziałam tylko bezpestkowe zielone, a czarnych nie... Takie winogrona muszą być pyszne... Moja mama "bawiła się" w zeszłym roku z tymi pestkowymi - cudo wyszło...
Twoje piękne, Tatter:)
Pusia , ma być ostra zima , zapasy trzeba robić ?
ReplyDeleteHm , takie zapasy to są mercedesy , a jakie masz ładne słoiczki i te zakrętki też takie stylowe
Fajna zima z takimi zapasami :)
przepis mnie bardzo zaskoczył ;]
ReplyDeletezapowiada się wprost rewelacyjnie!
Nie no przy takich zapasach zima nie straszna! ;)
ReplyDeleteSuper ten dżem, bardzo mi się podoba:))
Pozdrowienia:)
Też o tej zimie słyszałam, ba! na ulicy ludzie mówią, że to zima stulecia może być :)
ReplyDeleteNiezależnie jednak od tego co nas czeka, to taki słoiczek z pewnością osłodzi każdy zimowy wieczór...
I bardzo mi się to zdjęcie podoba...!
jestem gotowa na całą zimę wleźć do spiżarni z takimi zapasami...
ReplyDeleteAnno-Mario, slusznie, najlepiej zrobic od razu :D Jesli przepis trafi na liste (tasiemcowa) trzeba czekac czasem nawet lata, a tak ciach-ciach i dzem gotowy. Mam nadzieje, ze uda mi sie w tym roku jeszcze wpisac inne receptury, szczegolnie jedna chcialabym sie podzielic, na najlepszy dzem swiata ;D
ReplyDeleteewelajno, podziwiam mame Twoja za cierpliwosc w takim razie. Moje winogrona maja pestki, slodkie mniej niz kwasne, co prawda. Te pierwsze zawsze biore na dzemy, a te kwasniejsze na galaretki i soki, co oznacza, ze nie musze wcale wylawiac pestek - filtruje wszystko przez woreczek :D
Oj Alu trzeba, trzeba, nawet gdyby zima byla wyjatkowo lagodna to i tak takie zapasy sie przydadza, prawda?
Karmel-itko, polecam, wyprobuj przepis, dzem ma smak wyjatkowy; wlasne winogrona, takie ogrodowe (dzialkowe) sa najlepsze.
majano, a nam bardzo smakuje, oczywiscie musisz zrobic! :D
amarantko, sroga czy nie, dzem taki oslodzi kazdy wieczor. Herbata z tym dzemem jest wyjatkowa (wiesz tak na "ruski" sposob ;D), a kazda buleczka okraszona taka konfitura to niebo!
wielgasiu, obawiam sie, ze przy takich ilosciach jakie w tym roku naprodukowalam, zabrakloby dla Ciebie miesca - moja spizarnia jest malenka (jest pod schodami) i oprocz przetworow przechowuje tam rowniez mase innych rzeczy...np. beczulke kiszonej kapusty ;D
z takimi zapasami zima nie powinna być straszna :)
ReplyDeleteZrobiłabym z miłą chęcią. Niestety u nas winogron nie urósł,a raczej został zjedzony przez jakieś świństwo. Czy to znaczy, że u nas zima lekką będzie?
ReplyDeleteOh tak zima już nie tak daleko. Ale nie wiem czy uda mi się zrobić jakieś przetwory. W tym tygodniu mam mało czasu ale w przyszłym zobaczymy.
ReplyDeletePaulo, ba!
ReplyDeleteKabamaiga, hm..., nie to raczej znaczy, ze zostal zjedzony przez jakies swinstwo i tyle ;DDD
Ciekawa jestem co to za "swinstwo", zrobilas moze "temu" zdjecia, gdybym mogla zidentyfikowac, to moze moglabym tez pomoc...
desperate, wielka szkoda, zima bez zapasow to smutna zima ;DD
hej !! mam całe wiadro winogron !! tych działkowych i szykuje się okrutnie na tem dźemik mam tylko pytanie co to za cukier z pektynami ( nie śmiać się !!) nie widziałam takiego w sklepach??? Pomocy ....
ReplyDeleteewiku, ciesze sie zatem, ze sie przepis przyda. Cukier z pektynami (u mnie "jam sugar"), w PL chyba pod nazwa "cukier zelujacy" znajdziesz :D
ReplyDeletedzięki kochana dzisiaj przystępuje do działania . Jutro dam znać jak wyszedł )))PP
ReplyDeleteświetny ten dżem , ja zrobiłam 1/2 porcji najpierw jak przystało z ciemnych winogron, 2 z 3 słoiczków ,a raczej ich zawartość już nie ma, bo pyszne to jest
ReplyDeletea nie polecam robić z zielonych tzn smak jak najbardziej ok. ale kolor straszny :P