Tuesday, 29 June 2010

Zielony stir-fry

Dzis w nocy spadl upragniony deszcz. Wlasciwie lalo jak z cebra i bebniace o parapet krople kilka razy wyrwaly nas ze snu. W dodatku ulewa ta to dopust z nieba i mimo, ze wolimy slonce i skwar, odetchnelismy z ulga. Jeszcze tydzien bez deszczu i wprowadzono by zakaz uzywania ogrodowych wezy. Tak, tak, zadzwiajace przyznacie, szczegolne tu na Wyspach. Fakt pozostaje jednak faktem, ze poziom wody w rezerwuarach spadl dramatycznie, nizej nawet niz rekordowy podczas suszy w latach dwudziestych ubieglego stulecia. Mamy w ogrodzie, co prawda, kilka beczek ktore regularnie uzupelniamy woda, ale nie jestem pewna czy na dlugo wystarczylby nam ten zapas. Tak czy owak, niebezpieczenstwo zakazu minelo z nocnym opadem.

Jak zwykle z deszczu ciesza sie ogromnie rosliny. Szczegolnie te na okolicznych wzgorzach....wedrujac ostatnio z psem zauwazylam ze przynajmniej 30% wrzosow wyschlo, podobnie krzewinki jagod. W dodatku w czasie suszy nie trudno o pozar. Mielismy ich juz kilkanascie w tym sezonie i mimo, ze trawa i paprocie szybko odrosna, z wrzosami i jagodami jest gorzej.

Wrocmy do ogrodu jednak, gdzie mamy obecnie wysyp brokulow - tylko wczoraj przynioslam kilka sporych kwiatow i nascie tych mniejszych, bocznych pedow. Te ostatnie nadaja sie idealnie na stir-fry, do tego kilka mlodych porow, pare garsci cukrowego groszku i z funt krewetek et voilĂ  - letni obiad gotowy. Zapraszam :D



Zielony stir-fry z krewetkami

3-4 zabki czosnku, zmiazdzone
1 czubata lyzka skrobii ziemniacznej lub kukurydzianej
szczypta cukru
ok. 500g surowych krewetek
5 lyzek oleju
2-3 mlode pory, pokrojone ukosnie
300g rozyczek brokulow
250g cukrowego groszku (monge-tout)
6-7 wiosennych cebulek, pokrojonych ukosnie

Sos:
200ml rybnego roslu
1 lyzka skrobii ziemniacznej lub kukurydzianej
1 lyzeczka pasty chilli lub sosu chilli
2 lyzeczki oleju sezamowego
1 lyzka sosu sojowego
2 lyzki Shao-Xing (wina ryzowego)

W misce wymieszalam zmiazdzony czosnek i skrobie, dodalam oplukane i osuszone krewetki, wymieszalam dokladnie, odstawilam.

W woku rogrzalam mocno olej i wrzucilam krewetki, smazylam ciagle mieszajac i potrzasajac energicznie patelnia (ok. 40 sek). Pomagajac sobie lyzka cedzakowa wyjelam krewetki z woka i natychmast wrzucilam do niego pokrojone warzywa. Smazylam 2 minuty. Na patelnie z warzywami wlalam sos i po wymieszaniu dodalam z poworotem krewetki i potrzasajac patelnia podgrzewalam minute lub dwie. Podalam natychmiast z gotowanym na sypko ryzem*.



Bardzo, bardzo pyszne! Wysmienita propozycja na szybki letni obiad. Polecam :D

* Ryz gotowany na sypko

2 szklanki dobrego ryzu, najlepiej Basmati
3 szklanki wody
sol

Do garnka wsypuje 2 szkalnki ryzu. Zalewam woda i myje ryz dokladnie, 3 - 4 razy zmieniajac wode. Odsaczam. Wlewam do garnka 3 szklanki zimnej wody, wsypuje sol. Odkryty garnek stawiam na najwiekszym ogniu. Gdy prawie zaczyna sie gotowac, mieszam kila razy. Zmniejszam ogien do minimum, garnek zakrywam pokrywka i gotuje 10 minut. Po tym czasie wylaczam ogien, zostawiajac garnek z ryzem w tym samym miejscu na kolejne 10 minut. Tak przygotowany ryz jest sypki, aromatyczny i pyszny.

Ryz gotuje w ten sposob od przeszlo 20 lat. Metoda przygotowania ryzu na sypko pochodzi z ksiazki Pospieszynskiej "Kuchnia Chinska".

Friday, 25 June 2010

Obiad z patelni

Doczekalam sie w koncu - moje pierwsze ziemniaczane "wykopki" odbyly sie kilka dni temu. Posadzone w kwietniu wlasnie kwieca sie obficie co jest zwiastunem formujacych sie pod ziemia bulw. Pieknie wygladaja...rozowe i biale, na tle ciemnoziolnonego listowia. Odwiedzajcy mnie znajomi czesto zadziwieni sa wyjatkowoscia ziemniaczanego kwiecia; mowia, ze nigdy nie przypuszczaliby, ze tak zwyczajnie wygladajace warzywo moze miec tak ozdobne kwiaty. O samej uprawie ziemnniakow pisalam tutaj i jesli tylko macie kawalek ziemi lub nawet patio polecam wysadzenie kilku "sadzeniakow" nawet teraz - beda gotowe za dwa miesiace, ale uwaga: musi byc to odmiana wczesna lub srednio-wczesna. Polecam!


Odkopywanie ziemniaczkow to ulubione zajecie mojej corki i jej zostawiam te przyjemnosc. Jest prawdziwa ekspertka...najpierw wygrzebuje bulwy zewnetrzne tylko. Pare tygodni pozniej wyciaga z ziemi cala rosline i rosnace pod nia ziemniaki.



Mlode ziemniaki maja wyjatkowy smak, sa delikatnie slodkie, o woskowym wnetrzu, nadaja sie najbardziej do gotowania i pozniej konsumowania na goraco lub zimno w salatkach. Jedna z moich ulubionych metod przygotowywania mlodych ziemniakow sa ziemniaki z patelni. Gotuja sie w rosole wraz z tluszczem, a po wyparowaniu plynu rumienia sie na pozostawionej na dnie miksturze masla i oleju. Prawie caly smak zostaje zachowany. Doskonale pasuja takie ziemniaczki do smazonych na patelni, wczesniej marynowanych filetow drobiowych. Koniecznie z brokulami (prosto z ogrodu) w czosnkowym sosie. Palce lizac!



Ziemniaki z patelni

mlode ziemniaki, ze skorka, dobrze wyszorowane
oliwa z oliwek
maslo
rosol drobiowy lub warzywny, podgrzany
sol, pieprz
ulubione ziola

Na duzej patelni ukladam mlode ziemniaki w jednej warstwie. Wlewam pare lyzek oliwy z oliwek i lyzke lub dwie masla. Stawiam na ogniu, a gdy tluszcz sie rozpusci zalewam ziemnaki rosolem, tak by byly prawie przykyte, dodaje ziola. Zagotowuje i pod przykryciem na malym ogniu gotuje pozniej przez 20 minut, az ziemniaki sa prawie miekkie. Odkrywam je wtedy i na wiekszym ogniu redukuje plyn - na dnie powinna pozostac odrobina plynu i tluszcz. Teraz rozgniatam ziemniaczki delikatnie, aby popekaly nieco i podsmazam je z dwoch stron.
Wykladam na talerz. Podaje z innymi sezonowymi warzywami, miesem, sosami.

Tuesday, 22 June 2010

Na ochlode...chlodnik

Od kilku dni budzi mnie ostre poranne slonce na przepieknym blekitnym niebie. Uwielbiam takie pobodki i pedze do kuchni po poranna kawe. Otwieram frontowe drzwi i z kubkiem w dloni rozsiadam sie na progu. Moja ulica nadal pograzona jest w ciszy, tylko z oddali dochodza odglosy tetniacego na pobliskiej drodze zycia.

Dolaczaja do mnie zwierzeta - koty ocieraja sie przymilnie, pies "uwala sie" u mych stop. Wystawiam twarz do slonca, zamykam oczy. Blogostan. To nasz letni rytual.

Podczas gdy ja moglabym tak trwac bez konca, moje koty maja inne plany - coraz glosniej domagaja sie sniadania. Koniec blogostanu, marsz do kuchni! A gdy ju z znajde sie w kuchni, to pol godziny pozniej trafiam do ogrodu. A stamtad nie wychodzi sie predko...i do domu zawsze wraca z "czyms".


W niedziele tym "czyms" byly mlode buraczki o soczystych zielonych lisciach. Czesto dodaje je do salatek, wybornie tez smakuja w takich letnich klasykach jak ten ponizej. Chyba kazda kuchnia swiata ma w swoim menu choc jeden chlodnik - najlepsze antidotum na upalne popoludnia. Wyjatkowo pozywne, orzezwiajace i wygladajace niezwykle atrakcyjnie na talerzu. Jedym z moich ulubionych, bez ktorego trudno sobie wyobrazic wakacyjny sezon, jest chlodnik litewski. Raczylismy sie nim wczoraj siedzac w ogrodzie w cieniu drzew. Goraco polecam :D



Chlodnik Litewski

1 (bardzo duzy) peczek mlodych buraczkow z liscmi,
1 1/2 litra maslanki/kwasnego mleka
250ml kwasnej smietanki
1- 2 srednie ogorki
1 peczek rzodkiewek
3 zabki czosnku, zmiazdzone
sol
pieprz
ocet z czerwonego wina

koperek
szczypiorek
czaber

jajka ugotowane na twardo

Buraczki i liscie dokladnie plucze, oddzielam korzonki i kroje je w kostke. Wrzucam do garnka zalewam woda (1/2 szklanki) i gotuje 5 minut. Siekam liscie i dodaje do gotujacych sie buraczkow, uzupelniam wode i na malym ogniu gotuje jeszcze ok. 7 minut. Zdejmuje z ognia i studze.
Gdy buraczki i liscie sa juz chlodne wlewam maslanke i smietane. Mieszam. Dodaje pokrojone warzywa, posiekane ziola i przyprawy. Po delikatnym wymieszaniu, garnek z zupa wstawiam do lodowki na kilka godzin.
Podaje z ugotowanymi na twardo jajkami i dodatkowa porcja ziol.

Tuesday, 15 June 2010

Ciasto na lato

Za kilka dni kalendarzowe lato. Temperatury nadal wiosenne bardziej niz letnie, ale swieci slonce i wesolo nastraja kazdego dnia. W ogrodzie gwarno od ptakow i owadow. Rosliny bujnie strzelaja w gore i jeszcze chwila a rozpocznie sie sezon truskawkowy. Oznacza to dla mnie nic innego jak weekendy w kuchni w towarzystwie sloikow, nakretek i cudownych zapachow warzacych sie przetworow. Jak zwykle rozpoczne kordialami i dzemami z rabarbaru, truskawek i kwiatow czarnego bzu, we wszelkich mozliwych kombinacjach. Juz wkrotce...

Zanim jednak zamkne owoce w sloiku, przygotowuje desery z ich udzialem, bo nie ma przeciez nic pyszniejszego niz na przyklad ciasto z sezonowymi owocami. Wczoraj upieklam "prawie warkocz". Przepis na Braided Lemon Bread znalazlam na firmowej stronie King Arthur Flour i po wprowadzeniu kilku zmian otrzymalam pyszne ciasto. Oczywiscie truskawki i rabarbar mozna zastapic bez wahania innymi owocami, nawet dzemem.

Oto moja propozycja na letnie sniadanie lub kolacje...z kubkiem kawy czy herbaty...po prostu palce lizac! Zapraszam :D



Prawie warkocz z serem i letnimi owocami

Zaczyn:
170g cieplego mleka
2 lyzeczki cukru
15g swiezych drozdzy
60g bialej pszennej maki chlebowej

Mleko mocno podgrzalam, a potem wystudzilam. Do cieplego jeszcze wkruszylam drozdze, dodalam cukier i make. Wszystko wymieszalam, przykrylam i odstwilam na 15 minut. Zaczyn jest gotowy gdy na jego powierzchni ukaza sie roznej wielkosci bable.

Ciasto wlasciwe:
170g jogurtu 7(dowolnego)
2 duze jajka
2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
650g bialej pszennej maki chlebowej
2 lyzeczki soli
100g cukru
115g masla, miekkiego
Zaczyn polaczylam z reszta skladnikow i wyrobilam gladkie, lsniace, nieco lepkie ciasto. Odstawilam na 90 minut. W tym czasie przygotowalam nadzienie:
Nadzienie:
200g kremowego serka
50g cukru
55g kwasnej smietany
2 lyzeczki soku z cytryny
30g maki
rabarbar
truskawki
lukier

Polaczylam wszystkie skladniki nadzienia. Rabarbar oczyscilam i pokroilam na male kawalki. Truskawki pokroilam na plasterki.

Wyrosniete ciasto odgazowalam i podzielilam na dwie rowne czesci. Kazda rozwalkowalam w prostokat (o dluzszym boku rownym szerkosci blachy, walkowalam bezposrednio na arkuszu papieru do pieczenia). Na srodku rozsmarowalam serowe nadzienie, a oba boki pocielam na rowne paski. Na warstwie sera rozlozylam owoce. Zakladalam paski ciasta na nadzienie, tak aby utorzyl sie "niby warkocz". Wraz z papierem przenioslam warkocze na blache.

Przykrylam i zostawilam do wyrosniacia na 50 minut.

W tym czasie rozgrzalam piec do 190C. Blache z warkoczami wsunelam do pieca i pieklam 30 minut. Wyjelam i jeszcze goracy polukrowalam. Nastepnie zostawilam na kratce do calkowitego ostygniecia.

Friday, 11 June 2010

Sposob na watrobki

Dzis kilka slow o moim najnowszym sposobie na...watrobki drobiowe i jak przystalo na wiosenna pore bedzie to oczywiscie salatka. Ale zanim o tym, slow kilka o samym glownym skladniku.

Z watrobkami jest tak: albo sie je uwielbia albo nienawidzi. Znam rzesze ludzi dla ktorych pasztet to "danie bogow", szczegolnie gdy towarzyszy mu chrupiaca bagietka, ale na widok nawet surowej czy tez usmazonej watrobki doznaja torsji. Znam tez takich, dla ktorych najszlachetniejsza czesc kurczaka to wlasnie watrobka i mogliby sie nia raczyc codziennie.
Ja nie naleze ani do jednych ani do drugich. Watrobki lubie. Nawet bardzo. Smakuja mi ogromnie w polskim klasyku: watrobki z jablkami i cebulka, do ktorej zawsze dosyuje dodatkowa porcje majeranku (a jablka koniecznie musza byc ze skorka i najlepiej Bramley). Watrobka w sosie bolonskim to koniecznosc, jest rowniez podstawowym skladnikiem Murgh Kaleja Kari, pysznej aromatycznej potrawie o indyjskim rodowodzie. Pasztet z watrobek drobiowy i pierogi faszerowane podrobami to klasyki. A w sezonie grilowym uwielbiam wrecz szaszlyki z watrobek przekladane cieniutkimi plasterkami boczku i cebulki ( w duecie z kremowa saltka z marynowanych i gotowanych pieczarek to po prostu niebo w gebie!). Ach, alez mi ulzylo, wyrzucilam z siebie chyba wszystko co lezalo mi na watrobie ;DD

Teraz pora na wspomniana wczesniej salatke. Dla wielbicieli watrobki prawdziwa gratka. Przepis wygrzebalam w ksiazce Fiony Smith "Beets, Leaves and Limes". Juz czytajac liste skladnikow wiedzialam, ze to jest wlasnie to...nowy, pyszny i oryginalny sposob na watrobki! Salatka jest rewelacyjna! (w dodatku, jak Fiona wspomina, wersja bezmiesna jest rowniez mozliwa, trzeba jedynia watrobki zastapic grubo pokrojonymi (najlepiej w cwiartki) super swiezymi pieczarkami, pancette pominac i wege danko gotowe). Zapraszam.




Salatka z kurzymi watrobkami na cieplo

5 lyzke oliwy z oliwek
1 cebula, pokrojona w polplasterki
1 bagietka lub ciabatta
3 dzuze garscie rukwi wodnej
2 duze garscie lisci salat
500g watrobek drobiowych, oczyszonych i przekrojonych na pol
12 plasterkow pancetty (bardzo cieniutkie)
125ml Marsali lub kremowej sherry
1 lyzka musztardy pelnoziarnistej
1 lyzka posiekanej swiezej szalwi
sol i czarny pieprz

najlepsza oliwa z oliwek (np. z bialymi lub czarnymi truflami)
miesznka ziol suszonych: czosnek w platkach, bazylia, chilli lub Mix Pizzaiola

Na duzej patelni rogrzalam 2 lyzki oliwy, dodalam cebulke i mieszajac od czasu do czasu smazylam przez 20 minut, az cebula stala sie miekka i delikatnie zbrazowiala.

W miedzyczasie rozgrzalam grill. Przygotowalam bruschetty: kromki bagietki lub ciabatty umoczylam w truflowym oleju i obsypalam ziolami. Ulozylam na balsze do pieczenia, wlozylam do pieca i podpieklam na brazowo z obu stron. Gotowe wylozylam do przestygniecia. Przygotowalam duze talerze. Ulozylam na nich liscie salaty i rukiew. Grzanki polamalam na kawalki i rowniez polozylam na talerzu.

Rozgrzalam mocno patelnie i na dnie ulozylam plastreki pancetty, smazylam az mocno zbrazowialy i staly sie kruche, po czym odsaczylam je z tluszczu na papierowych recznikach.

Na patelni rozgrzalam pozostaly olej i dodalam osuszone watrobki. Smazylam kilka minut z obu stron, gotowe przekladam na talerz. Na patelnie wlalam Marsale, doprowadzilam do wrzenia i gotowalam przez 1 -2 minuty, mieszajac drewniana lyzka i zeskrobujac przypieczone kawalki z dna. Gotowalam az plyn zredukowal sie o polowe, dodalam wtedy musztarde, szalwie, sol i pieprz. Z powrotem wlozylam na patelnie watrobki, podgrzewalam, potrzasajac energicznie patelnia. Gotowe watrowki ulozylam na lisciach. Dodalam cebulke, pokruszona pancette. Calosc skropilam resztkami sosu i oliwa z oliwek. Palce lizac!

Wednesday, 9 June 2010

Wiosenny obiad

Wiosna w pelni. Cudownie zielono wszedzie, pada od czasu do czasu, ale nie brakuje slonca. Z takiej "konfiguracji" najbardziej cieszy sie moj warzywnik, a i ja nie narzekam bo podlanie calosci zabiera mi bez mala poltorej godziny. I bez tego spedzam w ogrodzie wszystkie wolne chwile, tak wiec kazda kropla deszczu jest blogoslawienstwem. Rosliny tak czy owak preferuja deszczowke i po calonocnej ulewie wydaja sie byc ogromne i dorodniejsze. Szczegolnie salata. Ta rosnie jak szalona (a mam jej chyba z 30 gatunkow!). Przynosze codziennie koszyk pelen kolorowych lisci i po ich dokladnym umyciu i odwirowaniu, przyrzadzam "cuda" na talerzu.

Wczoraj, na przyklad, byla to salatka ziemniaczana z chrupiacymi kawalkami salami. Podstawa jednak byla "tona" lisci zebranych tuz przed obiadem, calosc obsypana swiezym koprem i okraszona cytrynowym majonezem z jogurtem. Oprocz tego, na talerzu kazdy znalazl zgrabne kotleciki jajeczne BeatySz. Robie je od lat, smakuja wysmienicie. Goraco je Wam polecam, a Beacie bardzo dziekuje za przepis :D



Wiosenna salatka ziemniaczana z chrupiaca salami

1kg mlodych ziemniakow, ugotowanych w mundurkach
2 lyzki uprazonych nasion sezamu
150g cienko krojonej salami
kilka garsci zielonych lisci, np.: rukoli, lollo rossa i bionda, Merveille, debowej, szpinaku, pedow zielonego groszku, musztardy, tatsoi, rzymskiej, roszponki, callaloo, mizuny
1 maly peczek koperku

kilka lyzek majonezu cytrynowego*
jogurt

Ziemniaki pokroilam na grube plastry. Na patelni rozgrzalam lyzeczke oliwy z oliwek, wylozylam plastry salami i smazylam z obu stron przez kilka minut, az zbrazowialy. Zdjelam z patelni pomagajac sobie lyzka cedzakowa i ulozylam je na papierowym reczniku. Po wystudzeniu salami powinna byc krucha i latwo lamac w dloniach.

Liscie salat ulozylam na talerzu, dodalam ziemniaki i kawalki salami. Calosc obsypalam sezamem i koprem. Podalam z majonezem cytrynowym rozprowadzonym kilkoma lyzkami jogurtu oraz kotletami z jajek.

Kotlety jajeczne BeatySz.

7 jaj, ugotowanych na twardo
2 jajka
1 bulka namoczona w mleku
1 lyzka masla
sol, pieprz
cayenne
posiekane ziola, np: szczypiorek, pietruszka, koper, kolendra, bazylia

bulka tarta
tluszcz do smazenia

Ugotowane jajka i odcisniata bulke przecisnelam przez praske i wymieszalam z reszta skladnikow. Uformowalam plaskie kotleciki, obtaczalam je w bulce i smazylam na oleju, na zloto.



* moj przepis na majonez cytrynowy:

1 zoltko, temp. pokojowa
2 lyzki soku z cytryny
szczypta soli
125ml oleju z pestek winogron
1 lyzka oleju sezamowego

Do miski wlozylam zoltko, 1 lyzke soku z cytryny i sol. Zmiksowalam krotko, a nastepnie wolno ubijajac trzepaczka zaczelam dodawac olej z pestek winogron, po kropli. Na koniec dodalam olej sezamowy i pozostaly sok cytrynowy. Pyszny.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...