Wednesday, 29 September 2010

Swietowalismy...

...ach swietowalismy! Nasz biesiadny stol pomiescil na szczescie wszystkich i nawet jednego wolnego miejsca przy nim nie bylo! Zebralo sie bloggerskie grono aby uczcic owoc wyjatkowy, taki, ktory znudzic sie nie moze, ani w smaku, ani w wygladzie. I kazdy biesiadnik cos ze soba przyniosl...byly jablka na slodko i na wytrawnie, sniadniowo, obiadowo i deserowo. Krolowaly jednak szarlotki i inne slodkie cudownosci jablkiem nadziewane.



Co tu duzo gadac - sami zobaczcie!
Oto lista biesiadnikow i przygotowanych przez nich pysznosci:




Anna-Maria jablka w filo









Toczka szarlotka








bialoczarna kisiel jablkowy




Paulina J. mus











mafilka szarlotka





Za udzial wszystkim goraco dziekuje, mielismy przednia zabawe.
Jelsi macie ochote zajrzyjcie rowniez na CinCin do jablkowego watku i zobaczcie jak dzien jablka celebrowaly Cinki.

Do zobaczenia za rok!

Buziaki

Tatter

Tuesday, 28 September 2010

Moje menu na Dzien Jablka 2010

Czekalismy, czekalismy i doczekalismy sie. Po raz kolejny (juz czwarty!) spotkalismy sie przy stole pelnym jablkowych smakolykow. Choc za oknem szaro-buro, to przy stole gwarno i radosnie, czasem tylko nostalgicznie i jesiennie nieco. Zanim jednak dokladnie opisze czym sie raczylismy (w osobnym poscie juz jutro), pozwolcie, ze pokrotce napisze o moich kontrybucjach do wspomnianej uczty.

Sniadaniowo byla owsianka z karmelizowanymi jablkami i sok ze swiezo wycisnietych Idaredow, prosto z ogrodu. Podjadalismy tez jablka z serem Pico na zytnim chlebie (nota bene z musem jablkowym, na ktory pomysl znalazlam u Gucia na forum Cincin).



Na lunch przygotowalam ekstra salatke - pelna swiezych warzyw i kolorowych jablek (Granny Smith i Idared) z dressingiem na bazie majonezu i gruboziarnistej musztardy, z cydrowym octem do smaku.




Salatka z jablkami i pszenica w cydrowym majonezie
(na podstawie "Beets, Leaves and Limes" Fiony Smith)

180g bulghuru
4 wiosenne cebulki, posiekane
2 lodygi selera naciowego, posiekanego
2 papryki, bez pestek i pokrojone w paski
2 jablka, pokrojone na kawalki

Majonez cydrowy:
2 lzyki musztardy gruboziarnistej
2 lyzki syropu jablkowego lub miodu
4 lzyki octu cydrowgo
4 lyzki majonezu
posiekna zielona pietruszka
czarny pieprz

Bulghur wsypalam do miseczki i zalalam zimna woda, przykrylam i odstawilam na 1 godzine. Ziarenka maja byc al dente. Przelozylam na sito i odcisnelam nadmiar wody.

Do miski wlozylam warzywa, bulghur i jablka. W innej misce polaczylam ze soba skladniki dressingu. Podalam z zielona pietruszka.


Dawno obiecywana zupa, stanowila pozywne danie obiadowe. Powiem krotko - warto bylo na nia czekac. To oczywiscie nie przypadek ze zupa ta pojawia sie na stole wlasnie dzis...oprocz mlodych pasternakow, ktore najlepsze sa wedlug mnie dopiero od konca wrzesnia, sa w niej rowniez swiezo zerwane Bramleys. Slodka i aromatyczna od indyjskich przypraw, w ktorej naturalna slodycz pasternakow zbalansowana jest kwasnymi jablkami.




Aromatyczny krem z pasternakow i jablek
(z Delia's Vegetarian Collection)

700g mlodych pasternakow, obranych i pokrojonych w kostke
1 srednie jablko Bramley (lub inne kwasne, do gotowania), obrane
1 czubata lyzka nasion kolendry
1 czubata lyzka nasion kuminu
6 zielonych karamonow, nasiona tylko
40g masla
1 lyzka oleju z pestek winogron
2 srednie cebule, obrane i posiekane
2 zabki czosnku, zmiazdzone
1 czubata lyzeczka kurkumy
1 czubata lyzeczka imbiru w proszku
1.2 litra wywaru z warzyw
sol, pieprz

Na malej patelni na sucho uprazylam nasiona, gdy zmienily kolor i zaczely intensywne pachniec, zdjelam z ognia, wsypalam je do mozdzierza i utarlam na proszek.

W rondlu roztopilam maslo z olejem i gdy sie spienilo wlozylam cebule, smazylam ok. 5 minut, nastepnie dodalam zmiazdzony czosnek. Mieszajac smazyalm kolejne pare minut. Na koniec wsypalam przyprawy i po krotkim przesmazeniu, wlozylam do garnka pasternaki. Zalalam rosolem i odkryte gotowalam na malenkim ogniu przez 1 godzine.

Gdy pasternaki zmiekkly, zdjelam garnek z ognia i recznym blenderm przetarlam zupe na krem. Doprawilam do smaku. Tuz przed podaniem, obralam jablko ze skorki i starlam na tarce o duzych oczkach wprost do zupy, gotowalam przez 3-4 minuty na wolnym ogniu, po czym rozlalam do ogrzanych misek. Pyszna!


Oczywiscie nie zabraklo deserow. Byly ciasteczka zwane u nas lunchbox cookies. Pieke je dosc czesto, bardzo aromatyczne i malo slodkie wiec jak ulal pasujace do szkolnego lunchboxu.



Ciasteczka jablkowo-jogurtowe

100g maki pszennej razowej zwyklej
75g maki pszennej zwyklej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzeczka przyprawy do piernika
75g platkow owsianych
75g jasnego muscovado
115g posiekanych karmelizowanych jablek
1 lyzka posiekanych orzechow
150g zwyklego jogurtu
1 lyzeczka naturalnego ektraktu pomaranczowego
3 lyzki oleju slonecznikowego

Piec rozgrzewam do 190C. Blache wykladam papierem do pieczenia. Do miski przesiewam maki z proszkiem i cynamonem. Dodaje cukier, platki, jablka i orzechy. W miseczce ubijam jogurt z olejem i ekstraktem pomaranczowym, po czym wlewam go do macznej mikstury. Mieszam dokladnie, az powstanie dosc zwarta masa. Mokrymi dloniami formuje male kulki, ktore rozplaszczam na placuszki. Ukladam je na blasze i wsuwam do pieca. Pieke ok 20 minut, az delikatnie sie zezloca na brzegach. Studze na kratce.

Mozna je przechowywac w szczelnym sloju do 2 dni lub zamrozic.


Oprocz ciach przygotowalam cos specjalnego, cos co na mojej dluuuuugiej liscie, od dawna czekalo na wykonanie. Chwila nadeszla.... i prezentuje ponizej jablkowe czipsy. Proste w wykonaniu i wyjatkowo pyszne. Pomysl na nie podpatrzylam wieki temu u Marthy Stewart i zapisalam sobie do zrobienia, minely miesiace, a nawet lata. Hm, teraz pewnie zmuszona bede je robic codziennie. Moje dzieci zupelnie oszalaly na ich punkcie ;D



Jablkowe czipsy

kilka jabek pokrojonych na 3mm plasterki
1 szklanka wody
1 szklanka cukru
olej

Piec rozgrzalam do 80C. Z cukru i wody ugotowalam syrop. Wkladalam do niego plasterki jablek (po 5-6) i gotowalam delikatnie przez 20-30 sekund. Lyzka cedzakowa wyjmowalam z syropu prosto na lekko naoliwione blachy. Suszylam jablka przez 3-3 1/2 godziny. Wysmienite!!!

Najlepiej wybrac jablka o skorce czerwonej lub intensywnie zielonej. Martha radzi aby kroic owoce wzdluz, mi podobaja sie jednak takie z "gwiazdka w srodku" (pestki same wypadaja z gniazda nasiennego podczas krojenia).

Natepnym razem do cukrowego syropu dodam rowniez gwiazde anyzu lub kore cynamonowa.

Wszystkie zaprezentowane potrawy goraco polecam. Mam szczera nadzieje, ze dzieki oddanym dzis holdom obrodza nam jablonki rowniez za rok ;D

Tuesday, 21 September 2010

A za tydzien...


...prosze Panstwa, jak co roku o tej porze...Dzien Jablka. Zapraszam wszystkich!

Przylaczcie sie! Swietowac bedziemy istnienie jednego z najpyszniejszych, najpiekniejszych, najzdrowszych, najlatwiej dostepnych owocow wszechswiata ;D

Zrobcie z jablkiem cokolwiek zechcecie i sie pochwalcie...we wtorek, 28 wrzesnia 2010.

Jesli na Waszej liscie "dan do przetestowania" macie cos z jablkami to najblizszy wtorek bedzie wspaniala okazja do zrealizowania planow. Jesli brakowac Wam bedzie inspiracji to zapraszam do przejrzenia "jablowego menu" z poprzedniego swietowania: 2007, 2008, 2009.

Kod do bannera, prosze pobierac ;D

Friday, 10 September 2010

Z Bliskiego Wschodu

Moja kuchnia zawladnely ostatnio bliskowschodnie smaki. Od dobrych 3 tygodni mam tu pawdziwy sezon pomidorowo-paprykowo-baklazanowy i staram sie warzywa te na biezaco utylizowac, w czym pomagaja mi nagromadzone przez lata ksiazki o kuchni Azji Mniejszej, gdzie smaki sa bogate a zapachy wrecz boskie.

Oprocz "powaznych" pozycji obiadowych powstaje cala masa wszelakich dipow, ktorymi mozna raczyc sie o roznych porach dnia, zagryzajac do tego jakies pikle i lavash (khubz) zwykly lub z nadzieniem. Takie nadziewane khubze/y staly sie u nas przysmakiem i robie je niemal codziennie.

Wczoraj uwarzylam spore naczynie pysznego mezze dipu, niezwykle popularnego na bliskim wschodzie, a zwanego Muhammara. Przegladajac przepisy na dip zauwazylam, ze w zaleznosci od kraju zmieniaja sie dodatki, w Syrii i Turcji na przyklad skladnikiem jest serek jogurtowy (och co za pysznosci!) - wystarczy zostawic kubek jogurtu na plotnie na noc i rankiem otrzymujemy gotowy twarozek. W innych krajach regionu ciekawym dodatkiem jest tahini, twarog kozi lub owczy, albo twardszy slony ser podobny do fety. Dodatkami niezmiennymi sa jednak orzechy wloskie i grilowane czerwone papryki...mmmm...


Arabski chleb z nadzieniem
(10 sztuk)

1 duza porcja ciasta chlebowego*

3 lyzki oliwy z oliwek
4 lyzki masla
2 male cebule, posiekane

Na duzej patelni roztopilam maslo, dodalam oliwe i podsmazylam posiekana cebulke. Podzielilam ja na polowe, czesc zostawilam na patelni, czesc wykorzystalam do serowego nadzienia.

Nadzienie I:
300g drobno posiekanych filetow kurzych
2 lyzeczki mielonego sumaku
1 lyzeczki mielonej papryki
1/2 lyzeczki papryki ostrej
szczypta cynamonu
szczypta mielonego kardamonu
sol i pieprz
sok z polowy cytryny lub limonki

Do podsmazonej cebulki dodalam posiekane mieso kurczaka i gdy zmienilo kolor zdjelam z ognia. Przelozylam do miski i wmieszalam pozostale skladniki.

Nadzienie II:
300g fety, drobno pokruszonej
2 lyzki drobno posiekanej pietruszki
2 lyzki posiekanej miety
1 lyzeczka papryki mielonej
1/2 lyzeczki papryki ostrej
sol i pieprz
sok z polowy cytryny lub limonki

oliwa z oliwek

Skladniki nadzienia wymieszalam z podsmazona cebulka.

Wyrosniete i odgazowane ciasto podzielilam na 10 czesci, kazda zawinelam w kulke i zostawilam pod przykryciem na 15 minut. Nastepnie kazda rozwalkowalam na okragly placek, posmarowalam oliwa, na srodek wylozylam kilka lyzek nadzienia. Dwa przeciwlegle boki zalozylam do srodka tak aby lekko zakrywaly nadzienie. Konce zebralam ze soba, zacisnelam brzegi (powstaly ksztalt przypomina lodke). Tak uformowane chlebki ulozylam na omaczonej lopacie i zostawilam na 10 minut aby nieco podrosly. Wierzchy chlebkow posmarowalam oliwa i prosto z lopaty zsuwalam je na goracy kamien (piec 260C) i pieklam 10 minut, az sie delikatnie zbrazowily.


Musakhan jest miekki i bardzo aromatyczny, nastepnego dnia idealnie nadaje sie do lunchboxu.
Chlebki mozna zamrozic, pozniej odgrzac w piecu zawinete w folie lub papier do pieczenia.
Miesne podaje z jogurtem i prosta salatka pomidorowo-ogorkowa i krazkami cebuli.
Te serowe swietnie smakuja oczywiscie z Muhammara.



Muhammara, dip z czerwonej papryki i orzechow wloskich
(przepis modyfikowany, oryginal w "The Middle Eastern Kitchen" Ghillie Basan)

4 grilowane czerwone papryki, bez skorki i wnetrza
200g orzechow wloskich, luskanych, grubo zmielonych
5 zabkow czosnku
1 suchy strak papryki arabskiej (najlepiej Aleppo lub Antep), pokruszony
sok z 1 cytryny
4 lyzki oliwy z oliwek
100g serka jogurtowego
100g fety, pokruszonej
sol i piepr
z

Papryki posiekalam i wlozylam do duzego mozdzierza, dodalam orzechy i czosnek i utluklam na paste. Wmieszalam pozostale skladniki, przyprawilam. Miksture przelozylam do naczynia i skropilam oliwa z oliwek. Oczywiscie czesc mozna przelozyc do sloika i szczelnie zamkniety przechowywac w chlodzie.

* Ciasto na Khubz:

500g maki atta (medium, jak na chapati)
500g bialej pszennej maki chlebowej
15g swiezych drozdzy
1 lyzeczka soli
630g cieplej wody

Obie maki lacze w misce, wkruszam drozdze, dodaje sol. Do miski wlewam wode i mieszam ciasto lyzka. Pozniej zagniatam na stole przez 15 minut az stanie sie prezne i gladkie. Zostawiam do wyrosniecia na 2 godziny.

Smacznego zycze :D
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...