Thursday, 28 October 2010

Slodkosci na jesienna slote

Po dwoch dniach cudownej pogody, dzis powrot do jesiennego tematu - leje, wieje i jest tak szaro, ze az z radosci podskakuje, ze to wlasnie wczoraj upieklam przepyszne Komarkowe Muffinki i Sylwiowe Ciacha z Pomada, bo dzis oczywiscie z " sesji zdjeciowej" bylyby nici.

Przygotowanie muffinek zabiera mniej wiecej tyle samo czasu co zagniecenie czy ukrecenie ciasta na ciasteczka i w moim domu sa to najpopularniejsze codzienne desery. Moze je wykonac tuz przed obiadem, zaangazowac dzieciarnie, wykorzystac to co mamy w domu pod reka. Znajdziecie na blogu kilka przepisow na te proste slodkosci, ze wspomne tylko o innych dyniowych babeczkach, ktore upieklam na Festiwal Dyni 2007.

Wracajac jednak do moich wczorajszych wypiekow - musze wspomniec o wyjatkowych muffinkach od Komarki, ktore nie tylko pozwalaja wykorzystac zapasy puree z pieczonej dyni, ale ktorych tekstura jest raczej niecodzienna. Pierwszy kes i w ustach rozpywa sie mieciutkie, wilgotne ciasto, delikatnie slodkie, delikatnie aromatyczne. To nie wszystko jednak, bo nagle na jezyku wyczuwalne sa malenkie kuleczki - chrupiace i orzechowe w smaku. To proso, Prosze Panstwa, prazone proso! Po prostu pysznosci! Komarko za wyszperanie tego przepisu przyznaje Ci Muffinkowy Order 2010 ;DD



Muffinki dyniowe z prażoną kaszą jaglaną:

1/2 szkl. kaszy jaglanej,
1 szkl. dyniowego puree
(pieczonego)
1 jajko,
1/2 szkl. kwaśnej śmietany,
1/2 szkl. mleka,
4 łyżki masła (uzylam oleju z orzechow laskowych)
1/3 szkl. cukru,
1/3 szkl. cukru brązowego (demerary), (uzylam ciemnego muscovado)
1 szkl.mąki pszennej tortowej (uzylam zwyklej)
1 szkl. mąki pszennej zwyklej razowej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej,
1/2 łyżeczki soli,
1/2 łyżeczki cynamonu,
1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej.
1/4 łyżeczki mielonych goździków

Kaszę jaglaną wysypalam blache i uprażylam ja na zlot
o w piecu rozgrzanym do 200C (zabralo mi to ok 10 minut), W trakcie trzeba potrzasnac blacha kilka razy aby kasza uprażyła się równomiernie).

W misce wymieszalam mąki, proszek do pieczenia, sodę, sól, przyprawy i wystudzoną kaszę jaglaną.
W oddzielnej misce roztrzepalam jajka z dyniowym puree, mlekiem, śmietaną, cukrem i cukrem brązowym i ostudzonym, olejem z orzechow laskowych.

Mokre skladnniki wymieszalam z suchymi i szybko lecz delikatnie przemieszalam wszystko łyżką.

Gortowe ciasto przelozylam do (12 otworwej) muffinkowej formy wylozonej papilotami. Posypalam odrobina uprazonego prosa i wsunelam do pieca. Pieklam 25 minut w 200C.


A, i jeszcze korzenno-dyniowe ciasteczka z lukrowa pomada. Pyszne. Pieke je co roku, odkad Sylwia zamiescila je na forum CinCin. Niby zwykle ucierane ciacha, a pachnace jak najlepsze pierniki. Lukier z dodatkiem pomaranczowgo oleju i Grand Marnier dopelnia calosc. Jesli nie piekliscie ich jeszcze to goraco polecam!


Korzenno-dyniowe ciasteczka z cukrowa glazura

2 1/2 szklanki mąki pszennej zwyklej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
2 łyżeczki cynamonu
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki mielonych goździków
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki miekkiego masła
1 szkalnka ciemnego cukru muscovado
1 szklanka puree z pieczonej dyni
1 jajko
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

Glazura:
1 szklanka cukru pudru
1-2 łyżki mleka
1-2 łyżki kremowej smietanki
1 łyżeczka olejku pomaranczowego
1 lyzka Grand Marnier

Piec rozgrzewam do 190C.

Make mieszam z proszkiem, soda i przyprawami. W średniej misce ucieram masło z cukrem. Dodaje dynię, jajko i łyżeczkę ekstraktu waniliowego. Ucieram na kremowa mase. Do masy dodaje make z proszkiem i przyprawami. Mieszam i przekladam mase do rekawa. Wyciskam okragle ciastka na blache wylozona papierem do pieczenia. Pieke 20 minut. Po ostudzeniu smaruje glazura (wystarczy utrzc wszystkie skladniki).

Tuesday, 26 October 2010

Dyniowe puree na wszelkie okazje

Po sobotniej ulewie, wczoraj rano w koncu wyjrzalo slonce. Noc musiala byc bardzo zimna bo dachy domow i trawniki w zacienionych miejscach pokryte byly biala warstwa szronu. Magiczne sa takie zmiany aury - najpierw szaro-buro i dzdzyscie, a potem jasno (jaskrawo wrecz) na blekitnym niebie nawet chmurki, a powietrze ostre, orzezwiajace - crispy, mowimy tutaj.

W domu zas, od samego rana zapachy niesamowite docieraly w kazdy zakamarek - w piecu znow skwierczaly pieczone kawalki dyni, bo trwa przeciez Dyniowy Festiwal - kawalek Turk's Turban, kawalek ciemnozielonego Buttercup Squash, kawalek Mooregold, kawalek Orange Bowl i dwie male Red Kuri - wystarczy wysmarowac blache odrobina oliwy ulozyc na niej kawalki dyn (w calosci tez sie doskonale piecze, lecz nieco dluzej) i wsunac blache do goracego pieca. Po uplywie niecalej godziny dynie sa gotowe - ich miazsz miekki i latwo dajacy sie oddzielac od skorki.

Miazsz dyni mozna zblendowac (pulsujac), przetrzec przez sito lub przecisnac przez praske. Dyniowe puree dobrze sie przechowuje w chlodzie przez pare dni i mozna je spozytkowac w calej gamie dan - slodkich i wytrawnych. Najlepiej jednak natychmiast zuzyc przygotowujac np. aromatyczne dyniowe tartaletki ;D


Dyniowe tartaletki

300g dobrze schlodzonego slodkiego kruchego ciasta*

Nadzienie:
375g dyniowego puree
1 jajko, lekko roztrzepane
70g jasnego muscovado
50ml smietanki kremowej
1 lyzka brandy
1/4 lyzeczki imbiru w proszku
1/4 lyzeczki swiezo starej galki muszkatolowej
1/2 lyzeczki cynamonu w proszku

Piec rozgrzewam do 180C.
Ciasto dziele na 6 kawalkow i rozwalkowuje na placki o grubosci 3mm. Wyklejam nimi 6 tartaletkowych foremek. Nakluwam ciasto widelcem i na blasze wsuwam do pieca. Pieke 10 minut. Wyjmuje z pieca, lekko studze.

W misce ubijam jajko z cukrem na puszysta, jasna mase, dodaje dyniowe puree, smietanke, brandy i przyprawy. Wszystko mieszam lekko lecz dokladnie. Lyzka wykladam mase do przygotowanych skorupek. Umieszczam w piecu i dalej pieke przez 20-25 minut, az masa sie zsiadzie (ale nie jest twarda). Wyjmuje studze. Podaje z bita smietana lub lodami.

*slodkie kruche ciasto najczesciej przygotowuje tak:

200g maki zwyklej, przesianej
szczypta soli
100g schlodzonego masla (lub 50g masla i 50g smalcu/bialego tluszczu roslinnego)
2 lyzki cukru
2-3 lyzki lodowatej wody

Make lacze z cukrem i siekam z maslem, az powstana drobne grudki. Skrapiam calosc woda, zbieram w kulke. Wykladam na stol i szybko zagniatam. Zawijam w folie i wkladam do lodowki.
Mozna przechowywac przez kilka dni. Nawet zamrozic.

Saturday, 23 October 2010

A na obiad bedzie: dynia!

Lalo dzis caly ranek, jak z cebra i rzut oka na swiat za oknem przekonal mnie, ze wcale z domu wychodzic mi sie nie chce. Bylo juz dobrze po dwunastej, a ja nadal, ostentacyjnie jakby, snulam sie po domu w pizamie, co wprawilo moja rodzine w lekkie zdumienie.

Zawinelam sie w koc i "oblozylam" gazetami. Popijajac "owocowa z miodem" wertowalam strony bez wiekszego zainteresowania i gdy juz mialam odlozyc prase na bok, pod jej streta zauwazylam kolorowa okladke magazynu. Kupilam i zupelnie o nim zapomnialam, jak zwykle. Jednak spogladajac na te strone wiedzialam dlaczego listopadowe wydanie Sainsbury's Magazine w ogole znalazlo sie w domu. Otoz okladka prezentuje przepiekna zoltopomaranczowa dynie typu harlequin, a w jej wnetrzu kolorowe risotto. Sprawdzilam jeszcze przepis - czy mam wszystkie potrzebne skaldniki. Okazalo sie, ze mam. Brakowalo mi tylko malych dyn...

W "trzy sekundy" zdazylam sie ubrac, wliczajac w to kalosze i nieprzemakalna kurtke ;D Uzbrojona w kosz ruszylam do ogrodu, a konkretniej do szopki w ktorej, pod oknem, przechowuje moje tegoroczne kukurbity. Wybralam dwa calkiem spore squashe z miekka skorka o pieknej nazwie Crown Price i cudownym zielono-szarym kolorze skorki. Uwielbiam smak i zapach ich miazszu i fakt, ze tak latwo daja sie uprawiac.

Gdy wrocilam do domu, kuchenny stol okupowaly dzieci. W ich przelotnym spojrzeniu dostrzeglam, ze byly zaintrygowane cakowita zmiana mego nastroju. Nie padlo jednak zadne pytanie.

"Zrobie wam kakao, chcecie?" zaproponowalam. Twarze rozpromienily usmiechy, prawie od ucha do ucha.

"A na obiad bedzie dynia", dodalam wesolo, wcale nie czekajac na reakcje.


Podwojnie dyniowe risotto
(listopadwe wydanie Sainsbury's magazine)

2 sredniej wielkosci dynie z jadalna skorka (ok. 1 kg kazda lub 4 po 1/2 kg)
2 lyzki oliwy z oliwek
120g plastrow wedzonej pancetty lub 3 lyzki uprazonych piniowych orzeszkow
1 cebula, drobno posiekana
300g dyni, obranej ze skorki i pokrojonej w kostke (uzylam dyni Jack's Stripe)
1 duzy zabek czosnku, zmiazdzony (uzylam wedzonego)
1 lyzkach posiekneych listkow tymianku
200g ryzu na risotto (typu Carnaroli lub Vialone Nano)
ok 1 litra rosolu
maslo

oliwa z oliwek do smarowania blachy
sol

Gremolata:
1 duzy zabek czosnku, drobno posiekany
1 lyzka listkow tymianku
skorka startaz 1 cytryny

Zaczelam od przygotowania dyn. Piec rozgrzalam do 200C. Umytym i osuszonym dyniom odcielam wierzchy, wydrazylam gniazda nasienne i ulozylam (wraz z "pokrywkami") na wysmarowanej oliwa z oliwek blasze, posolilam odrobine i wsunelam do goracego pieca. Pieklam az wnetrze dyn bylo dosc miekkie, ale nie rozpadajace sie (dynie powinny trzymac swoj ksztalt).

Gdy dynie sie piekly, przygotowalam gremolate (po prostu wymieszalam skladniki ze soba) i risotto. W srednim rondlu rozgrzalam oliwe i usmazylam plastry pancetty. Gotowe przelozylam na talerz i odstawilam. Do garnka wrzucilam posiekana cebule i smazylam przez 6-7 minut, az stala sie szklista i prawie miekka. Wsypalam kostki dyni, czosnek i tymianek. Smazylam na srednim ogniu przez 5 minut, mieszajac od czasu do czasu. Nastepnie zwiekszylam ogien i wsypalam ryz. Dobrze wymieszalam i zaczelam dodawac rosol (po dwie lyzki wazowe jednorazowo). Gotowalam na malym ogniu mieszajac. Stopniowo dodalam caly plyn (calosc zabiera ok. 22 minut). Do gotowego risotta ( ryz ma byc al dente) wmieszalam czubata lyzke masla i chrupiace kawalaki pancetty.

Gotowe dynie ulozylam na talerzach, a ich wnetrze wypelnialam risottem, posypalam gremolata.

Danie jest absolutnie warte polecenia. Wszystkie skladniki sa jakby dla siebie stworzone. Pancette, jak wspomnialam, mozna zastapic orzeszkami piniowymi i nie rezygnowalabym z gremolaty. Piekne, kolorowe, aromatyczne danie z charakterem.


Powyzszy przepis dolaczam do, rosnacej z kazdym dniem, listy dan festiwalowych.

Friday, 22 October 2010

Festiwal Dyni juz rozpoczety!

Jedna z najpopularniejszych i najstarszych zabaw na polskich kulinarnych blogach - Festiwal Dyni, prowadzony przez Bee - oficjalnie rozpoczela sie wlasnie dzis. Czekalam caly rok na te chwile (;D), aby swietowac istnienie owocu, ktorego uniwersalnosc jest zaskakujaca. Jego kulinarna doskonalosc jest znana chyba kazdej kuchni swiata. Nalezy jednak wspomniec o dyni jako atrakcyjnej ozdobie jesiennego stolu, nie moze takze zabraknac dyniowych lampionow w oknach i na gankach w halloweenowa noc. W Afryce i Amerykach wykorzystuje sie odmiany dyni w kuchi ale calkiem odmiennie, otoz wydrazone dyniowe ksztalty suszy sie dokladnie na sloncu, po zaimpregnowaniu sluza one jako naczynia i pojemniki na plyny i inne produkty. Z ogromnych dyn, cucurbita maxima, buduje sie plaskodenne lodki. Fantastyczne, prawda?

Dynie w kulinariach jedak nas interesuja, bo przeciez na kulinarynym blogu o takich trzeba pisac. Tutaj rowniez jej przydatnosc jest przeogromna, ze wspomne tylko kilka mozliwosci, ktore natychmiast przychodza mi do glowy: sniadanie - domowe muesli z prazonymi nasionami dyni lub aromatyczny dzem dyniowy na tostach z razowego chleba, obiady - pieczona dynia, zupy dyniowe, rawioli z dynia, przekaski - chuntey z dyni czy tez kostki dyni w occie, kremowe dipy na slodko i wytrawnie, slodkosci - pumpkin pie, ciasto dyniowe, muffinki z dynia i wreszcie - chleb.

Wlasnie dyniowym chlebem rozpoczynam tegoroczne swietowanie. Tradycyjny chleb na bialym zakwasie wzbogacilam pieczona w piecu dynia i dyniowymi pestkami. Otrzymalam nie tylko niecodzienny smak, ale rowniez chleb o cudownym miekkim aromatycznym wnetrzu, strukturze wrecz doskonalej i kolorach takich, ze az dech zapiera.
Zapraszam zatem na:


Chleb z pieczona dynia i prazonymi pestkami

1kg bialej maki pszennej (zwyklej lub chlebowej)
286g aktywnego zaczynu zakwasowego ( bialego 100% hydracji)
314g wody
378g pieczonej dyni
20g soli
59g uprazonych pestek dyni

Super aktywny zaczyn polaczylam z woda, dodalam make i pokrojona w kostke pieczona dynie*. Wymieszalam dokladnie i zostawilam na 20 minut do autolizy.
Dodalam sol i po wymieszaniu wylozylam ciasto na stol i zagniatalam przez 6 minut. Nastepnie rozlozylam ciasto w prostokat i posypalam wierzch 1/3 uprazonych pestek dyni, zlozylam jak list i powtorzylam jeszcze dwa razy.

Gotowe ciasto umiescilam w naoliwonej lekko misce i zostawilam do wyrosniecia na 2 1 /2 godziny, skladajac ciasto w tym czasie 2 razy. Ciasto podzielilam, uksztaltowalam luzne kule i zostawilam na 10 minut.

Z kul uformowalam 4 bagietki i bochenek. Zostawilam do ostatniej fermentacji na 1 1/2 - 2 godziny. W tym czasie rozgrzalam piec do 240C. Pieklam z para przez 2 minuty (spryskujac piec co 30 sekund), po ostatnim pryskaniu zmniejszylam temperature do 230C i pieklam kolejne 20 minut (bagietki), 30 minut (bochenek).




Wnetrze chleba jest cudownie zolte, barwione tu i owdzie zielenia pestek, kawalkami dyni i jej brazowa, przypalana skorka.


* aby przygotowac pieczona dynie, wystarczy: pokroic dynie na kawalki (bez gniazd nasiennych), skropic oliwa z oliwek i oproszyc odrobina soli. Piec w 200C przez 45min, az dynia bedzie miekka.
Przygotowujac ten chleu uzylam dyni z jadalna skorka. Upieczonej dni nie blendowalam, pokroilam ja jedynie na kawalki (wraz z przypieczona skorka) i w takiej postaci dodalam ja do ciasta chlebowego. Polecam te metode.

Zycze udanego wypieku!

Tuesday, 19 October 2010

Mini szarlotki na jesienne podwieczorki

W pazdzierniku zaczyna sie sezon na pyszne gulasze, zapiekanki, tresciwe zupy. Desery to juz nie medley z letnich owocow, a gruszki, sliwki i jablka w winnych syropach lub zapiekane w kruchych skorupkach, ktorych pyszym przykladem sa oczywiscie szarlotki lub pies.

O klasycznym brytyjskim Apple Pie rozwodzilam sie szczegolowo w zeszlym roku, podalam wtedy rowniez przepis na kruche ciasto z serem cheddar i musze powiedziec, ze nadal nalezy ono do moich ulubionych.

Ostatnio jednak oszalalam na punkcie malych, mieszczacych sie w rece pysznych ciastek, ktorych przygotowanie nie zamuje wiele czasu. To takie baby pies, o przepieknej formie jablka. Nadzienie jak zwykle przygotowalam z dwoch rodzajow jablek deserowych i do gotowania, bo taka mieszanka daje idealne rezultaty, szczegolnie gdy calosc doprawi sie cynamonem , cytrynowa skorka i odrobina Calvadosu ;D

No i oczywiscie nie moge nie wspomniec o specjalnej foremce do wycinania jablkowego ksztaltu, a potem sklejania dwoch czesci ciasta ze soba. Super proste i pomyslowe urzadzenie. Posiadanie ich zawdzieczam dwom osobom...pierwsza z nich jest ushii, ktora w Cinowym watku po raz pierwszy objawila nam istnienie owych foremek. Po dlugich poszukiwaniach w necie, okazalo sie, ze praktycznie foremki mozna tylko dostac w Stanach, a sam sklep firmowy Williams Sonoma oczywiscie (grrrr) nie wysyla ich poza granice USA. Na szczescie z pomoca przyszla mi pewna chlebowa fanatyczka o slicznym imieniu Julka...ciach - ciach - dwa tygodnie i juz moglam wycinac fantazyjne ksztalty z kruchego ciasta. Paczka dotarla do mnie tylko w zeszla srode, a ja zdazylam zrobic moje mini szarlotki juz 4 razy!

Tym razem ciasto przygotowalam wedlug receptury podanej na opakowaniu foremek, z jedna zmiana tylko - polowe masla zastapilam smalcem. Jest doskonale! Oczywiscie ciasto warto przygotowac nieco wczesniej i podobnie ma sie sprawa z jablkowym farszem. Przechowac mozna w lodowce i gdy tylko nadejdzie okazja - wyjac ciasto, rozwalkowac (z podanaej ponizej porcji wychodzi 10 pocket pies) , nadziac, zlepic i piec. Po 20 minutach deser gotowy.


Mini szarlotki

Kruche ciasto:
390g pszennej maki zwyklej
1 łyżeczka soli
2 lyzki cukru
250g zimnego masla (lub 125g masla i 125g smalcu)
6 łyżek lodowatej wody
jajko roztrzepane z lyzka wody
cukier (caster) do posypania

Make przesiewam z sola i cukrem do miski, dodaje pokrojony w kostke tluszcz. Siekam dokladnie (calosc mozna przygotowac w FP). Na koniec dodaje 6 lyzek lodowatej wody i zlepiam calosc w kule, wykladam na blat i szybko zagniatam. Dziele na 5 czesci i osobno zawijam kazda w folie. Zostawilam w lodowce na minimum 2 godziny.

Nadzienie:
4 jablka (np. 2 deserowe i 2 do gotowania)
10g masla
35g cukru (caster)
1/4 lyzeczki cynamonu lub przyprawy do Apple Pie
skorka starta z z polowy cytryny
2 lyzki Calvadosu
2 lyzki kremowej smietanki

Jablka obieram ze skorki, wycinam srodki i kroje w kostke. W rondlu stapiam maslo, wrzucam jablka, cukier, cynamon, skorke. Wlewam Calvados. Potrzasam energicznnie rondlem (nie mieszam!) aby wszystkie skladniki dobrze sie wymieszaly i gotuje 10 minut. Zdejmuje z ognia, studze, dodaje 2 lyzki smietanki. Delikatnie mieszam.

Schlodzone ciasto rozwalkowuje na grubosc 3mm, zewnetrzna czescia foremki wycinam ksztalty. Wyciete ciasto ukladam w foremce, na pelna czesc wykladam nadzienie (ok 2 czubate lyzki), brzegi smaruje roztrzepanym jajkiem, nakladam drugi plasterek ciasta i skladajac foremke ze soba dociskam brzegi.

Piec rozgrzewam do 190C.

Ciastka ukladam na blasze wylozonej papierem do pieczenia. I przed wsunieciem do pieca maluje roztrzepanym jajkiem, posypuje cukrem. Pieke 20 minut, az sie pieknie zrumienia.
Studze na kratce 2-3 minuty.

Cudownie smakuja jeszcze cieple. Mozna podac z lodami, smietana, mascarpone. Goraco polecam!

Saturday, 16 October 2010

Re: the magic of bread

World Bread Day 2010 (submission date October 16)

When I sat down to write my post for WBD, I panicked ‘Ahhhh! What can I possibly write about bread that nobody already knows?!’ Well...

The history of our daily bread goes back centuries, in its simplest form - the unleavened loaf - it has supplied thousands with a nutritious staple food. Take a step back to the Stone Age, and there is evidence to show that people made solid cakes out of stone-crushed barley, rye and wheat - a mill stone has been found that is believed to be 7,500 years old. Wherever you look in history, you find the essence of life revolving around the skill and ability to sow and reap grains, the ability to transform the milled grains into loaves.

The trade of the baker is one of the oldest crafts in the world. You may be confused at this point, ‘A craft?’ I hear you say to your computer screen, yes indeed, a craft, a skill, and a profession. With today’s horrendous ‘in- store bakeries’ , ‘Chorleywood’ scandals and the so-called ‘bread’ (it resembles cotton wool, more than anything ) that is produced for these multi-million giant super-market chains, it is terribly easy to forget that bread making is an Art. In fact, the artisan loaf, one made with care, passion and time is by far the most beautiful creation of mankind. Art at its greatest form. Edible Art!

The sad thing is, that many people are cheated and fooled into thinking that the all ready sliced uniformed “white” is healthy because it says so on the packet, or that the multi-seed loaf is soft and spongy naturally, that it’s all helping us loose weight, lower cholesterol or worse - lead a healthy life style. It sickens me when I sit and watch adverts, promoting the infamous ’Best of Both’ loaf. Or even "better" still when a woman looked at the artisan organic sourdoughs on my stall and proclaimed that she ’only likes squishy bread.’ I assure you at that moment I wasn’t far off from having a heart attack. This absurd statement has made me fanatical about spreading the truths of the lab-manufactured product we are so gullible to call bread.

So without further ado here's what is in the bread you buy form your supermarket, even your local bakery. Apart from four, or even three basic ingredients (flour, water, salt) “industrial bread” contains: fat (“fractioned” fats, associated with heart disease), flour treatment agent (no nutritional benefits), bleach (chlorine dioxide, a potent biocide and greenhouse gas), reducing agent (E920 derived from animal hair and feathers), soya flour (likely to be from GM-genetically modified- Soya beans), a range of emulsifiers (that add no nutritional benefits), preservatives (calcium propionate, potentially cancerigenic), enzymes (allergenic, often derived from genetically modified products or pig pancreas). ( as in Bread Matters A. Whitley)

Now, think to yourself, if bread was the first man-made food, at its simplest yet most perfect, then why does our terrifying consumer society have to “pollute” our bread, improve what can‘t be improved?

Now, how about this loaf?


Looks good, doesn’t it? Surprisingly it contains only flour, water and salt.

I started making it yesterday - mixed some of the sourdough culture with water, added some wholemeal rye flour, mixed well, covered and left it. While I was sleeping, if you’re a scientist - a chemical reaction took place - a fermentation process involving yeast, starches and sugars. If you’re a romantic, like me, something magical happened - a regular mixture of water and flour came to life, started growing, became spongy and full of bubbles with the sweet and sour smell of ripe apples.
In the morning I took my starter and added some more flour of different types - a bit of rye, bit of wheat. Some salt for balanced taste and rise, a small handful of caraway seeds for flavour. I worked my dough for a while, then let it rest. Shaped it afterwards, and snuggled it in a basket for proofing. Then the miracle happened again and my dough grew, almost doubled its size. It was time to bake. So in the oven it went, straight from the peel onto a hot baking stone. My loaf swelled and cracked in the heat. Then, in the end a final test (I just love doing it) knock, knock - a hollow sound - a proof of a perfect bake.

And there you go, here it is the fruit of my magic...


Simple Mixed- Flour Sourdough
(from Bread Matters A. Whitely)

350g active wholemeal rye sourdough (150% hydration)
200g water (26C)
150g stoneground wholemeal rye flour
100g stoneground wholemeal wheat flour
200g strong white bread flour
7g salt
13g caraway seeds

First mix all the ingredients together, then scrape the dough out of the bowl on to the worktop and begin kneading. The dough is rather soft and sticky. Place in a bowl and allow 1-2 hours to rise. Shape a round loaf and place it in a cloth-lined banneton, seam side down (dust the lining with wholemeal rye flour). Enclose the basket in a plastic bag and put it in a warm place to prove (1 1/2 - 2 hours). In the meantime heat up your oven with the baking stone inside.

Bake in a hot oven (250C) for 10 minutes, then reduce the heat to 210C and bake for 35 minutes. Leave to cool completely before slicing.


Zorra, thank you so much for World Bread Day! Bread really matters!

Tuesday, 5 October 2010

Marraquetas

Juz na sam dzwiek slowa Marraquetas doznaje milych dreszczy, a gdy dodam do tego zapach swiezego pieczywa, delikatna chrupiaca skorke i lekkie, puszyste, wilgotne i pachnace wnetrze to mysle sobie, ze jestem w "piekarskim niebie".

Napieklam dzis Marraquetas z podwojnej porcji ciasta. Rzut oka na recepture i dolaczone do niej zdjecia, wystarczyl aby dojsc do wniosku, ze jedna porcja to malo! Oczywiscie mialam racje - bulki sa rewelacyjne! A wszystko dzieki Margot, ktora je dla nas znalazla i na dodatek uczynila zadaniem w Weekendowej Piekarni Po Godzinach. Ogromna buzka, Alu :*



Marraquetas
(przepis Zorry, modyfikacje moje)

120g aktywnego zaczynu pszennego bialego 100%
6 g swiezych drozdzy
350g cieplej wody
600g maki ( chlebowa z Manitoba)
12g soli

Zaczyn polaczylam z 310g wody. Drozdze rozprowadzilam pozostala woda (50g) i dodalam do zaczynu. Wmieszalam obie maki. Miske przykrylam szczelnie i zostawilam ciasto do autolizy na 20 minut.

Nastepnie dodalam sol i zagniotlam ciasto (6 minut). Zawinelam w kule i umiescilam w naoliwionej misce, zostawilam na 2 godziny, skladajac ciasto po godzinie. Gotowe odgazowalam lekko i podzielilam na 16 czesci, z ktorych uksztaltowalam kulki. Ulozylam je zlaczeniem w gore na omaczonym blacie. Przygotowalam plotno piekarskie. Ukladalam kulki ciasta w parach zlaczeniem w dol pomiedzy falami plotna. Przykrylam i zostawilam na 20 minut.

Lekko podrosniete buleczki przelozylam na wysmarowana olejem blache do pieczenia i bambusowym patyczkiem zrobilam buleczkom przedzialek (bulke nie smarowalam oliwa ani nie posypywalam maka, zadbalam jednak aby bambusowy pret byl dobrze omaczony). Blache umiescilam w folii i zostawilam do wyrosniecia na 60 minut. W tym czasie rozgrzalam piec do 200C (z termoobiegiem). Blache wsunelam do gorcego pieca i pieklam z termoobiegiem przez 30 minut. Wyjelam z pieca, ostudzilam na kratce.

W przepisie zmienilam dwie rzeczy (malutkie rzeczy): polowe maki chlebowej zastapilam Manitoba (bo z doswiadczenia wiem, ze najlepsze bulki sa na mace wysokoglutenowej) i odrobinke zmienilam proces przygotowania ciasta - po krotkim wymieszaniu wszystkich skladnikow za wyjatkiem soli, miske z ciastem przykrylam i zostwilam do autolizy na 20 minut, nastepnie dodalam sol i zagniatalam ciasto recznie dokladnie 6 minut. Reszta jak w przepisie u Margot.


Tym, ktorzy nie wykonali jeszcze zadania, nakazuje bezzwloczne odrobienie lekcji ;D

Monday, 4 October 2010

Przygotowania do srogiej zimy...

Zapowiadaja sroga zime - duzo sniegu, dokuczliwy mroz i ma tak byc przez miesiace. Do zimy, jak wiadomo, nalezy przygotowac sie dobrze - nie szczedzic czasu na domowe przetwory - konfitury, pikle, chutneys, sosy, kompoty - wszystko nam sie przyda, gdy zasypie nas bialy puch, a wyprawa do sklepu bedzie graniczyc z cudem. Smiejecie sie? Zerknijcie tylko do moich wpisow z ostatniej chocby zimy - pozamykane szkoly i miesca pracy, paraliz komunikacyjny, permanentny brak soli (jakiejkolwiek). I o ile ten stan rzeczy na poczatku byl znosny, to wkrotce nawet dzieciom snieg sie znudzil, a i dorosli zaczeli tesknic za swoim profesjonalnym zyciem. Drogowcy w koncu uporali sie ze zwlami sniegu na ulicach i wszystko powoli zaczelo wracac do normy, z jednym wyjatkiem - soli nadal bylo jak na lekarstwo. Jednak nie o soli, a cukrze dzis planuje napisac, a konkretniej o domowych slodkich przetworach, ktorych produkuje wiecej niz zwykle (chyba podswiadomie uleglam zewnetrznej presji i szykuje sie do zimy ze zdwojona, o ile nie z potrojona moca).

O truskawkach pisac Wam nie bede, bo to temat na czerwiec i lipiec, choc prawda jest, ze w sobote przyniosam kilka garsci z ogrodu. Do tego caly koszyczek poziomek i na dobra sprawe dwa male sloiczki dzemu moglabym uwarzyc. Wolelismy je jednak podjadac swieze.
Jablka, gruszki i sliwki juz tez zebrane i w takiej czy owej postaci zamkniete w slojach. Teraz przerabiam winogrona, ktorych mam zatrzesienie w tym roku (ech sroga zima bedzie ;DDD) . I w kolejce czeka rowniez, ale to dopiero za miesiac, physalis (uwielbiam z niego dzem!).

Ale wracajac do winogron, mam dwie odmiany: jedna zabojczo slodka i prawie czarna w kolorze (te na zdjeciu ponizej), druga czerwona, kwasna i pelna pestek. Obie nadaja sie na warzenie wina i z obu wychodza przepyszne konfitury, galaretki i soki, a gdy dodamy jeszcze do nich kieliszek (kilka kieliszkow?) przedniego porto, to prosze Panstwa - heaven!



Dzem winogronowy z Porto
(na 6 sloiczkow)

3kg slodkich winogron bez lodyg (bezpestkowych lub z pestkami)
125ml wody
1 kg cukru z pektynami (jam sugar)
300ml Porto
6 cytryn, przepolowionych

Do duzego garnka wkladam winogrona, dolewam wody. Garnek stawiam na ogniu i doprowadzam do wrzenia. Zmniejszam ogien, garnek nakrywam pokrywka i delikatnie gotuje ok 1 godziny. Zdejmuje z ognia i lyzka cedzakowa zbieram pestki z owocow, ktore wznosza sie na powierzchnie (nieco zmudna to robota, ale sie oplaca :D). Do owocow dodaje cukier, Porto i sok z cytryny. Stawiam znow na ogniu i delikatnie podgrzewajac mieszam az cukier sie calkowicie rozpusci. Zwiekszam wtedy ogien i gotuje ostro, do uzyskania 105C. Lyzka zbieram szum. Gdy dzem jest gotowy przekladam go do wysterylizowanych sloikow, na wierzchu ukladam krazek woskowego papieru (woskowa strona w dol), zakrecam szczelnie i ukladam na sciereczce dnem w gore do przestudzenia. Gdy przestygnie ukladam sloiki na polce w spizarni wiekiem w gore.


Doskonale sie przechowuje taki dzem i mam wrazenie, ze z czasem nabiera wyjatkowosci. Najlepiej zaczac podjadac po uplywie 3-4 miesiecy ;D Jesli zrobicie teraz - na Swieta bedzie jak znalazl!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...