Tuesday, 30 November 2010

Cytrusowy Tydzien - Cytryny

Jak to zwykle bywa - gdy zabawa jest przednia, czas szybko uplywa i tak tez stalo sie z Cytrusowym Tygodniem - sama nie wiem kiedy ten czas minal. A ze weekend i poniedzialek mialam bardzo zajety to dopiero dzis podziele sie z Wami reszta cytrusowych dan, ktore przygotowalam w tym roku. O moich srodowych wypiekach juz wiecie. W czwartek upieklam pomaranczowy chlebek, o ktorym napisze jutro. Piatek uplynal pod znakiem, a moze raczej smakiem, cytryn...

Wspaniale sa, przyznacie. Niezastapione w kuchni. Mozna je wykorzystac na 1000 roznych sposob i nie beda to wszystkie mozliwe. W mojej kuchni sa zawsze pod reka - przez caly rok, dosmaczamnimi sosy, zupy, potrawy z warzyw i mies. Ale dopiero zima zabieram sie na cytrynowe przetwory czy tez wypieki. Ba, nawet cytrynowe lody czy sorbety smakuja mi najbardziej gdy gruba czapa sniegowa pokrywa wzgorza za oknem.
O lemon curd pisalam kilka lat temu - zima, gdy cytrusy sa najbardziej soczyte i aromatyczne przygotowuje niezliczone ilosci owocowych "serkow" - sa doskonalym dodatkiem do ciast, deserow, a najzwyklejszy tost smakuje z curdewm wyjatkowo. Innym cytrusowym przetworem bez ktorego polki w spizarni nie wygladalyby tak dobrze sa kiszone cytryny. Od lat korzystam z tego samego przepisu Paula Gaylera i zwykle mam w zapasie piec lub 6 litrowych slojow. W tym roku jednak kupilam podwojna ilosc owocow i zrobilam rowniez cytryny w delikatnej octowej zalewie (na zdjeciu) i gdy tylko "dojrzeja", podziele sie z Wami opinia.

Kiszone cytryny

12 malych cytryn
350g grubej soli
3 liscie laurowe (swieze najlepiej)
2 lyzki drobnego cukru
15 owocow ziela angielskiego
15 nasion kolendry
5 gwiazd anyzu

Szesc z 12 cytryn nacinam wzdluz na cwiartki, zostawiajac nieco ponad centymet u dolu owocu. Delikatnie je otwieram, wsypuje po lyzce soli i sciskajac przywracam im ksztalt.

Wysterylizowany litrowy sloik wypelniam polowa pozostalej soli. Na warstwie soli ukladam ciasno przygotowane cytryny, uciskajac je troche , aby puscily sok. Pomiedzy cytryny wciskam liscie laurowe. Pozostala sol mieszam z cukrem, zielem, kolendra i gwiazdkami anyzu i miesznka taka posypuje cytryny.
Z pozostalych szesciu cytryn wyciskam sok i przez sito wlewam go do sloja z cytrynami. Sloj zamykam i zostawiam go w chlodnym miejscu na miesiac, obracajac raz dziennie.

*************************************************************************************

Szybkie, pachnace i pyszne ciasta to specjlanosc mojej kuchni, a moj cytrynowy dzien nie mogl sie obejsc bez placka, ktory oprocz cytryn aromatyzowany jest rowniez fiolkami (fiolki dzielnie zbieram latem i krystalizuje je podobnie do platkow roz i prymulek). Przepis z GoodFood 101 Cakes nad Bakes zmodyfikowalam nieco, bo zbyt slodkie ciasta nie sa w naszym guscie :D


Placek cytrynowy z fiolkami

130g masla, miekkiego
225g maki ze spulchniaczami
1 1/4 lyzeczki proszku do pieczenia
150g drobnego cukru
3 jajka
8 lyzek mleka
skorka otarta z jednej duzej cytryny

Syrop:
3 lyzki soku z cytryny
100g cukru pudru
15 krystalizowanych fiolkow

Piec rozgrzewam do 180C. Plytka blache (21x23cm) wykladam papierem do pieczenia.
W misce ucieram maslo, dodaje cukier i ubijam na puszysta mase, dodaje stopniowo jajka. Na koniec wsypuje przesiana make z proszkiem. Delikatnie mieszam dodajac mleko i otarta skorke cytrynowa.

Przekladam miksture na przygotowana blache, wyrownuje lyzka wierzch. Pieke przez 30 minut.

W miedzyczasie przygotowuje syrop ubijajac cukier z cytrynowym sokiem. Upieczone ciasto wyjmuje z pieca i natchmiast skrapiam syropem. Zostawiam do przestygniecia. Dziele na 15 czesci i na kazdym prostokacie ukladam krystalizowane fiolki. Pyszne!


To jeszcze nie koniec mojego "cytrusowego szalenstwa" - wspomniany juz pomaranczowy chleb, cytrusowe trufle i inne cytrusowe slodkosci w najblizszym czasie. Zapraszam :D


Podsumowanie Cytrusowego Tygodnia pojawi sie w piatek, najpozniej w sobote. Prosze o cierpliwosc i wyrozumialosc - gdy zabraknie na liscie Waszej potrawy, piszcie - natychmiast uzupelnie :D

Wednesday, 24 November 2010

Ciasteczka z ...

z pomaranczami, rzecz jasna!


Nie wytrzymalam! Mimo, ze cytrusowe pichcenie zaplanowalam od czwartku do niedzieli, moje dzisiejsze popoludnie w kuchni zakonczylam (a wlasciwie jeszcze nie zakonczylam, bo mam w piecu orkiszowe bagietki ;D) kilkoma blachami pelnymi kruchych ciasteczek. Pierwsze, jedne z moich ulubionych ciastek swiatecznych (odkad Bea podzielila sie przepisem - dziekuje :D) - pomaranczowe choinki z kawalkami gorzkiej czekolady. Ci, ktorzy juz mieli okazje wyprobowac przepis, wiedza dokladnie, ze nie potrzeba mu rekomendacji. Wszystkich pozostalych lubiacych cytrusowe aromaty zachecam goraco do szybkiego przetestowania receptury. I gdy juz zagnieciecie ciasto na pomaranczowe choinki to zrobcie przy okazji niezwykle proste i pyszne ciastka pomaranczowe z polenta. Robia sie "migiem", pachna nieziemsko i przechowuja sie tygodniami. Przepis pochodzi z AWW i robilam je juz wczesniej, nawet kilka razy. Dzis nieco recepture zmodyfikowalam, zmniejszajc ilosc cukru i okraszajac wystudzone ciastka stopiona czekolada. Jesli okaze sie, ze nie mozecie kupic u siebie polenty mona ja zastapic kasza manna. Naturalny ekstrakt pomaranczowy mozna pominac, ale pomarancze polecam organic :D



Kruche choinki czekoladowo-pomarańczowe
(od Bei)

150 g masła
100 g cukru
szczypta soli
2 żółtka
otarta skórka z 1 pomarańczy
50 g gorzkiej czekolady
25 g kandyzowanej skórki pomarańczowej
250 g mąki


stopiona czekolada do dekoracji

Piec rozgrzewam do 180C.

Masło ubijam mikserem,
dodaje cukier, sól i żółtka i nadal ucieram, do białości. Następnie dodaje otartą skórkę, kandyzowaną skórkę pomarańczową oraz mąkę. Na koniec wsypuje posiekana z grubsza czekolade i wszystko dokładnie mieszam. Formuje kulę, zawijam w folię i chlodze przez min 30 minut.

Ciasto rozwałkowuje ok. 7 mm i wycinam foremka niewielkie choinki. Ukladam na blasze wyłożonej papierem i pieke je ok. 10-12 minut. Studze na kratce. Wystudzone ciastka ozdabiam stopiona czekolada.




Pomaranczowe ciasteczka z polenta
( z AWW "Cakes, Biscuits & Slices")

125g miekiego masla
skorka otarta z 1 duzej pomaranczy
90g cukru pudru
55g polenty
150g maki pszennej zwyklej
naturalny ekstrakt z pomaranczy

Piec rozgrzewam do 180C. Blachy wykladam papierem do pieczenia.
W misce miksuje maslo ze skorka, ekstraktem i przesianym cukrem pudrem, do momentu polaczenia sie skladnikow. Nastepnie dodaje polente i przesiana make. Mieszam i wyrabiam ciasto metalowa lyzka. Kule ciasta zawijam w spory kawalek foli przezroczytej i tak zawinietaformuje w walek, ktory nastepnie ksztaltuje tak aby boki staly sie kwadratowe. Wkladam do lodowki na min 30 minut.

Dobrze schlodzone ciasto kroje ostym nozem na 1cm plastry. Ukladam na blasze zostawiajac 2cm odstepy. Pieke 15 minut. Po wyjeciu z pieca ciasteczka sa nadal miekkie i trzeba odczekac 5 minut. Pozniej przekladam je na kratke kuchnenna. Po cakowitym wystudzeniu zanurzam ciastka w stopionej czekoladzie i ukladam na blasze wylozonej czystym papierem. Zostawiam az czekolada zastygnie (mozna wstawic na 10 min do lodowki).

Sunday, 21 November 2010

O torcie makowym...

Od tygodni kilku chodzil za mna tort. No nie doslownie, oczywiscie, ale wizja pysznego biszkoptu przekladanego jakas eksluzywna masa natretnie powracala, gdy tylko ktos pytal o deser czy ciasto. Zwykle robie szybkie, malo wymyslne ciasta i ciasteczka, bo w kuchni i tak spedzam wystarczajaco duzo czasu piekac chleby. Tym razem sklonna bylam poswiecic i pol dnia, zeby tylko miec ten tort, ktorego tak uslinie domagaly sie moje zmysly.

Na poczatek wymyslilam sobie tort migdalowy pani Heleny (niezmordowanej ciastkarki i sasiadki mojej Babci), ale, ze juz wpisalam go na liste noworocznych wypiekow 2010, to zaczelam sie rozgladac za nowym wyzwaniem i padlo na przepis stary i wyprobowany wielokrotnie przez Moi, Cinke , ktora podzielila sie receptura zaledwie kilka dni temu. Jak Moi sama wspomina ten tort to "popisowy numer" w jej rodzinie. Mnie zachecily przede wszystkim skladniki : mak i kawa. Takie polaczenie znane mi jest dobrze i wrecz uwielbiam wilgotna strukture biszkoptow makowych, a krem o smaku kawy to cos czemu nie moge sie oprzec wcale.

Propozycje makowego tortu z kawowym kremem przedstawilam mojemu mezowi, ktory bez wahania "zatwierdzil" wybor. A ze w konsumpcji uwzglednione mialy byc takze nasze najmodsze dziecie i corka naszych przyjaciol, postanowilam wykorzystac kawe bezkofeinowa i pominac alkohol, ktory inaczej na pewno znalazby sie w kremowej masie.

Tort przygotowalam wczoraj wieczorem i zostawilam na noc w spizarni. Dzis rano pozwolilam dzieciom zajac sie jego ozdobieniem (oczywiscie w ruch poszly kolorowe cukrowe perelki ;D).
Powiem tyko, ze moje dzieci zachwycone byly efektem i zgodnie orzekly, ze to najlepszy tort na swiecie (glownie dzieki perelkom ;D)!

Jak widac smakowal nie tylko dzieciom - doroslym tez w smak byly "dokladki i dolewki", bo do cytuje: "beskofeinowego tortu dla rownowagi potrzebna jest mocno kofeinowa kawa".

Tort jest naprawde wysmienity, wlasnie taki na jaki mialam ochote. Przygotowanie nie sprawia zadnego klopotu - warto jednak pamietac, ze o sukcesie decyduje jedna wazna rzecz: wszystkie skladniki musza, ale to musza, miec temperature pokojowa. Ciasto nie opadnie i krem sie nie zwarzy. Tort bedzie taki jak byc powinien: pyszny i wyjatkowy. I za taki bardzo Moi dziekuje :D



Tort makowy z kawowym kremem

Biszkopt
8 jaj
200g cukru pudru
250g maku
1 łyżka miodu
60g tartej bułki
ekstrakt migdalowy
skórka otarta z cytryny

Mak sparzylam, gdy wystygl zmielilam dwa razy. Z bialek ubilam piane, a zółtka utarlam z cukrem na puszysta masę. Na masę zoltkowa wyłozylam warstwami: pianę, mak, tartą bułkę, miód, skórkę cytrynową i wszystko lekko wymieszalam. Masę wyłożylam do wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą tortownicy (o 23cm srednicy). Pieklam 45 minut w piecu rozgrzanym do 180C. Wystudzony biszkopt przekroilam na pol. Przygotowalam kawowy krem:

4 żółtka
250g masła
150g cukru pudru
30g zmielonej kawy
125ml goracej wody do parzenia kawy

Naparzylam kawe i zostawilam ja do calkowietego ostygniecia.
Masło ubilam. W innej misce zółtka utarlam z cukrem na puszysta masę, ktora stopniowo, po jednej lyzce, dodalam do masla. Do kremu dodalam kawe, ciągle mieszając.



Tort - palce lizac! Na bozonarodzeniowy stol - jak znalazl!

Wednesday, 17 November 2010

Caly Tydzien Cytrusowy

Myslicie sobie: ‘Jeszcze nie zdazylismy ochlonac po ostatnim blogowym wydarzeniu, a tu kolejne!’

A ja Wam powiem, ze nie tylko jesienno - zimowa pora sprzyja wspolnemu gotowaniu, ale rowniez jest to najlepszy czas na sezonowe skladniki - dynie, orzechy i ... cytrusy!

Tak, to wlasnie teraz dostaniecie najsmaczniejsze pomarancze, cytryny i manadarynki. To wlasnie teraz, zaledwie chwilke przed swietami, poznacie nowe przepisy na dania, ktore byc moze zechcecie uwzglednic w Waszym boznarodzeniowym menu. To wlasnie teraz, nadarzy sie wspaniala okazja do zrealizowania od dawna odkladanych przepisow.

A moze po prostu, uwielbiacie cytrusowe smaki i wcale nie trzeba Was namawiac!

Wszystkim wiec przesylam zaproszenie – Cytrusowy Tydzien juz wkrotce - przylaczcie sie!

Zasady sa proste - wystarczy:

  • przygotowac danie (dania) , ktorego glownym skladnikiem bedzie ktorys z cytrusowych owocow.
  • od 22 do 28 listopada dokonac wpisu na swoim blogu, zademonstrowac potrawe, opisac ja i podac przepis (oraz odpowiednie linki)
  • napisac komentarz pod niniejszym wpisem - zaproszeniem, dolaczajac link do swojego„cytrusowego” posta.

Zycze milej zabawy :D

Dla szukajacych inspiracji mam linki do podsumowan: Cytrusowego Weekendu 2007, Cytrusowej Chwilki 2008. A gdy bedziecie przeszukiwac te strony, posluchajcie Fantasy for Violin and Orchestra Hessa, gdzie Joshua Bell gra tak, ze w plucach zapiera i trudno oddychac...

I na koniec bannerek z kodem do pobrania:




Tuesday, 16 November 2010

Orzechowo po Orzechowym Tygodniu

Oczywiscie nie wykorzystalam jeszcze wszystkich orzechow, ktore zgromadzilam z mysla tysiacu dan na Orzechowy Tygodzien Eli (uwaga: na blogu My Best Food, "wisi" juz podsumowanie kulinarnej zabawy!) wiec ochoczo przylaczylam sie do Ali i Izy, ktore zapalnowaly na dzisiejszy poranek wypiekanie orzechowych ciastek. Przepis, wyproszony od zakonnic z Otwocka, zaraz mi wpadl w oko, bo... jak pisze Iza... "bo to są pyszne i bardzo łatwe ciasteczka". "Pyszne" i "proste" zawsze mnie przekonuje!



Orzechowe slimaczki

250g masła
100g orzechów laskowych zmielonych (razem ze skórką)
400g mąki
100g cukru pudru
szczypta sody
cukier waniliowy
dodatkowy cukier puder do obtoczenia

Masło utarlam z cukrem, dodalam mąkę, orzechy, sodę, wanilię. Zagniotlam szybko ciasto i uksztaltowalam z niego gruby walek. Kroilam plastry ciasta, toczylam z nich wałeczki i zwijalam w ślimaczki. Pieklam na złoty kolor w 180C przez 20 minuti. Gorące obtoczalam w cukrze pudrze. Zostawilam do ostygniacia na kratce.


Z pieczeniem ciastek czesto tak bywa, ze trudno poprzestac na jednym rodzaju - rozpedzam sie niczym pociag i gdy juz jestem w pelnym biegu nie moge sie zatrzymac ;D
Jak tylko do pieca wlozylam ostatania partie "Orzechowych slimaczkow", to zaraz ukrecilam ciasto na Kourabiedes, wspaniale ciacha o ksztalcie ksiezycow i greckim rodowodzie. Bardzo je w domu lubimy; w trakcie Orzechowego Tygodnia zrobilam je nawet dwa razy, ale z roznych przyczyn nie moglam uwiecznic na zdjeciu.


Kourabiedes
(na okolo 20 ciasteczek, przepis z "The Cookie and Biscuit Bible")

115g miekkiego masla
szczypta galkie muszkatolowej
2 lyzeczki wody z kwiatow pomaranczy (lub kilka kropli esensji migdalowej)
50g cukru pudru
115g zwyklej maki
115g mielonych migdalow
25g uprazonych migdalow, posiekanych drobno

cukier puder

Piec rozgrzewam do 160C (z termo).
Dwie blaszki wykladam papierem do pieczenia.

W misce ubijam maslo, dodaje wode z kwiatow pomaranczy i szczypte galki. Wsypuje cukier i ubijam wszystko na puszysta mase. Dodaje make, mielone i posiekane migdaly. Mieszam i zagniatam szybko kule ciasta. Ksztaltuje gruby walek, ktory kroje w plastry. Z kazdego plastra tocze walek (ok. 7 cm), a z niego formuje ksiezyce. Ukladam na blachach, zachowujac odstepy. Pieke 20 minut, az sie zezloca delikatnie. Studze 5 minut, a nastepnie obtaczam w cukrze pudrze.

Po Kourabiedes zabralam sie za Amaretti - klasyke wypiekow migdalowych, a z resztek marcepanu i filo zawinelam migdalowe cygara.

I niniejszym Orzechowy Tydzien uwazam za zamkniety. Orzechy, rzecz jasna, to nie skladnik na jeden tydzien w roku i mozecie oczekiwac, ze wiecej receptur z ich udzialem pojawi sie na moim blogu w najblizszym czasie. Tymczasem zapraszam na ciacha!

Monday, 8 November 2010

Orzechowy Tydzien 2010

Zanim pokaze i opowiem Wam o mojej pierwszej propozycji na tegoroczny Orzechowy Tydzien, chce napisac kilka slow.

Otoz, dostrzeglam, ze od poczatku istnienia, Orzechowy Tydzien, cieszy sie niebywala popularnoscia i jestem pewna, ze wlasnie na te zabawe kulinarna czeka najwiecej z nas. Zastanawiacie sie dlaczego? Odpowiedz nie jest trudna. Przede wszystkim, zabawe wymyslila i prowadzi Ela, ktora, jak pamietacie, w zeszlym roku wspomogla Polcia. Jestem pewna, ze to wlasnie one nadaja akcji taki uniwersalny charakter - prowadzac dwa najpiekniesze, najbardziej intersujace i bezpretensjonalne blogi kulinarne. Znajdziecie tam zdjecia - takie, ze az dech zapiera. Znajdziecie receptury na dania zwykle i niezwykle. Sa wspomnienia, reportarze, dobre rady, rozwazania nad rzeczami blachymi i istotnymi. Sa rzetelnie oparcowane podsumowania do wszystkich kulinarnych zabaw, ktore prowadza. Jednym slowem - kazdy moze znalezc na nich cos dla siebie i wszystko jest zaprezentowane ze smakiem i w oryginalny sposob. "Buszowanie" po My Best Food i Around the Kitchen Table to prawdziwa przyjemnosc i jesli jeszcze nie gosciliscie na owych blogach to goraco Was zachecam. Ja zawsze odkrywam tam cos nowego!

Gwarancja popularnosci jest rowniez temat, a orzechy to przeciez strzal w dzisiatke, bo kochaja je bez mala wszyscy. I jaka wsrod nich roznorodnosc - wloskie, laskowe, piniowe, migdaly, kokosy, makadamia, pistacje, cashew, kasztany. Kazdy ma inny ksztalt i smak, i kazdy wykorzystac mozna na 1000 sposobow. Na dodatek wiekszosc z nich dostepna jest powszechnie, a to bez watpienia wzmaga ich atrakcyjnosc.

Zycze Wam zatem owocnego "orzechowania" :D

Teraz czas na moja piewrsza tegoroczna orzechowa pozycje. Zaczynam od "slodkosci", bo jak mawiaja: "zycie jest krotkie - jedzmy najpierw desery" ;D

Kokosanki to slodycz mojego dziecinstwa. Moglam je jesc tonami i byly to jedyne ciastka (oprocz jagodzianek), ktore mi smakowaly w "podstawowce" (miewalam fazy) - chrupiace na zewnatrz i miekkie, a nawet lekko "ciagnace" w srodku. Wlasnie takie sa najlepsze. Latwo zrobic je w domu, wykonanie zajmuje chwilke, pieczenie kolejna...tak wiec dwie chwilki i gotowe.

Piekac kokosanki czesto uzywam prazonych wiorkow kokosowych (stad tez moje kokosanki sa odrobine bardziej brazowe, nie mniej pyszne jednak) i esensji kokosowej (mozecie ja pominac). Wysmienite solo, a z filizanka dobrej kawy to juz niebo w gebie.



Kokosanki

2 jajka
100g cukru
60g masla
300g wiorkow kokosowych
kilka kropli esensji kokosowej
3 lyzki maki pszennej lub kokosowej
1/4 lyzeczki sody


Rozgrzewam piec do 180C.
Rozpuszczam maslo w rondelku, zestawiam z ognia.

W misce ubijam jajka z cukrem na puszysta mase. Stopniowo dodaje wystudzone maslo (ciagle ubijajac). Do miski wsypuje wiorki i mieszam dokladnie. Dodaje esensje kokosowa, make i 1/4 lyzeczki sody. Gdy powstanie dosc spoista masa, wtedy, mokrymi rekoma formuje male kulki i ukladam je na naoliwionej blasze. Blache wsuwam do pieca i pieke z termoobiegiem przez 20 minut.

Po wyjeciu z pieca zostawiam kokosanki na blasze az przestygna (latwiej zdejmuje sie je z blachy). Studze na kratce kuchennej.

Bardzo pyszne.

Tutaj znajdziecie moje inne orzechowe propozycje. Wiele z tych dan bylo czescia menu Orzechowych Tygodni w 2007, 2008 i 2009 roku.

Thursday, 4 November 2010

Owoce morza pod ziemniaczana skorupka

Taka sobie wersja morskiej zapiekanki. Tym razem pod niezwykle apetyczna skorupka ziemniaczana, "ukrylam" kawalki haddocka (plamiaka), krewetek, malzow, przegrzebkow.
W kremowym sosie, dobrze doprawionym i pachnacym swiezym koperkiem, owoce morza smakuja wybornie. Ziemniaki na tego typu zapiekanki powinny byc maczyste i sypkie. Po przecisnieciu ich przez praske, dodaniu jaj i mleka, staja sie prawie jak ciasto, ktore najlepiej wyciskac z rekawa cukierniczego. Przypieczona pozniej gorna warstwa jest niezwykle ozdobna i na dodatek pysznie chrupiaca.



Owoce morza pod ziemniaczana skorupka

700g ugotowanych maczystych ziemniakow
80ml mleka/kefiru/kwasnego mleka
1 jajko
80g startego sera Cheddar
1kg surowych owocow morza: bialych ryb, przegrzebkow, malzow, krewetek (w dowolnych proporcjach)
500ml mleka
3 duze pory , przekrojone wzdluz i posiekane
3 zabki czosnku, zmiazdzone
2 czubate lyzki maki zwyklej
2-3 lyzki soku z cytryny
2 lyzki skorki startej z eko-cytryny
1-2 lyzki posiekanego swiezego kopru
sol i pieprz

Ugotowalam ziemniaki, przeciesnelam przez praske, dodalam mleko i jajko, polowe ilosci masla i polowe ilosci sera.

Kawalki ryb i wlozylam w jednej warstwie do plaskiej patelni i zalalam 500 ml mleka, doprowadzilam do wrzenia, zmniejszylam ogien i gotowalam jeszcze 3-4 min, az ryba stala sie miekka ale nie rozpadajaca sie. Wtedy wlozylam pozostale owoce morza, delikatnie przemieszalam, gotowalam jeszcze chwilke. Przecedzilam calosc przez sito, rezerwujac mleko.

Na tej samej patelni rozpuscilam reszte masla i usmazylam na nim pory z czosnkiem, dosypalam make i zrobilam jasna zasmazke. Patelnie zdjelam z ognia i powoli zaczelam dodawac mleko, nastepnie z powrotem ustawilam na ogniu i ciagle mieszajac zagotowalam sos, gotowalam delikatnie jeszcze 2-3 minuty. Do sosu dodalam sok z cytryny, skorke, koper...doprawilam do smaku.

Ryby i owoce morza ulozylam w 2 litrowym naczyniu zaroodpornym i zalalam ja przygotowanym sosem, delikatnie przemieszalam. Na wierzch wycisnelam z rekawa ziemniaczane puree, posypalam serem. Pieklam w piecu rogrzanym do 200C ok przez 30 minut.

Podalam z warzywami gotowanymi na parze (marchewka, brokuly, kalafiory, brukselka).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...