Monday, 7 February 2011

Brytyjski Tydzien w mojej kuchni

Caly tydzien byl ciemny, pochmurny i deszczowy. Tylko w poniedzialek bylo na tyle przyzwoicie, ze mozna bylo zrobic zupie historycznej zdjecie. Powiedzielibyscie ...prawdziwa angielska pogoda i jakze typowo dla Tygodnia Kuchni Brytyjskiej. Mimo wszystko bylo naprawde pysznie, gotowalam ja i moje kolezanki Cincinowe i nawet kilka blogerek przylaczylo sie do nas....

O zupie poniedzialkowej juz pisalam, wiec dodam tylko, ze wieczorem upieklam Yorkshire Teacakes wedlug mojej wlasnej receptury, ktora musze odrobine jeszcze dopracowac i podziele sie nia z Wami w najblizszym czasie.

We wtorek przygotowalam jedno z lubionychd dan moch dzieci: Bangers Mash and Onion Gravy z gotowanymi na parze warzywami, bardzo sycace danie o domowym charakterze, do ktorego cebulowy sos Gordona Ramsaya okazal sie najlepszym z dotychczas przeze mnie wyprobowanych. Na deser zrobilismy Spotted Dick - pudding, ktorym od lat zajadamy sie z ogromna przyjemnoscia i na ktorego dzwiek na twarzach zawsze pojawiaja sie usmiechy. Jak wiele angielskich deserow, Spotted Dick jest bardzo prosty w skladnikach i wykonaniu.

W srode, w koncu zjedlismy ten ogromny Haggis, ktory napoczelismy w Burns' Night. Napieklam malych chlebkow (bannock) z dodatkiem owsa i po przekrojeniu wypelanialismy ich wnetrze goracym haggisem, na to ogorkowo-jogurtowy sos i salatka...pycha (nie przesadze wcale jesli powiem, ze to najlepszy sposob na haggis ever!)

W czwartek nawarzylam garnek Oxtail Soup (zupy ogonowej), pysznej "tresciwej" zupy, o bardzo rozgrzewajacych wlasciwosciach. Postanowilam rowniez wykorzystac przepis z mojego nowego "czytadla" 'Britain the Cookbook' Phila Vickery - zapieklam w piecu polowki gruszek i jablek (Conference i Egermont Russet) okraszone oliwa i brazowym cukrem, ktore podalam pozniej z rewelacyjnym Cider Custard. Do sosu zakupilam zapas mojego ulubionego cydru Sheppy's Dabinett Apple Somerset Cider. Ta mala rodzinna wytwornia cydru istnieje od 1816 roku i kazda butleka wypelniona jest cudownie pachnacym delikatnym trunkiem, ktorego podstawa sa jablka z ich wlasnych sadow, z samego serca Somerset. Cider ten dlugo lezakuje dojrzewajac w wiekowych beczkach debowych, ktore z pewnoscia przyczyniaja sie do jakosci, smaku i zapachu. Dabinett Apples pochodza oryginalnie z poludnia Somerset, wygladaja przepieknie w swojej czerwono- zielonej skorce i maja takie slodkie bogate wnetrze. Ten deser byl tak pyszny, ze powtorzylam go w sobote i powtorze jeszcze wiele razy...po prostu "angielskie niebo w gebie" ;D

W piatek z racji, ze mialam towarzystwo, przygotowalam dla siebie i mojej corki English Breakfast, nie byl to jednak Full English, brakowalo: pieczarek, pomidorow, hash browns i plastra grilowanej kaszanki. Niemniej bardzo nam smakowalo. Oprocz wspanialych Cumberland Sausages, w ktore zaopatrujemy sie lokalnie, bekonu od Kerry z Weatheroak Farm... i jajek, ktore znosza kurki na farmie oddalonej od naszego domu o niecale pol mili, zajadalysmy baked beans, ktorych moje dziecko nigdy nie odmawia :D

Sobotni lunch to u nas rodzina okazja, bo to jedyna szansa w calym tygodniu na wspolny posilek w poludnie. Jednym z dan plasujacych sie od dawna na szczycie listy ulubionych potraw mego meza jest Kedgeree. Pierwsze spotkanie z tym specjalem o interesujacej nazwie odbylo sie na farmie w Somerset, gdzie spedzalismy wakacje we dwoje (tak, bylo to w radosnych czasach beztroski, gdy nie bylismy jeszcze obdarzeni potomstwem). Nasza gosdpodyni uraczyla nas pierwszorzednym Kedgeree, twierdzac, ze to syte i aromatyczne danie, jest najlepszym antidotum na nadspozyty poprzedniego dnia alkohol. Prawda czy nie - moj maz twierdzi, ze to dziala ;D Danie to choc prawdziwie angielskie, ma jednak rodowod indyjski, a na brytyjskie stoly trafilo najprawdopodobniej w XVIII wieku wraz z powrotem nabobow z East India Company.
Tego samego dnia dzieci rowniez sie ucieszyly, bo na stole pojawily sie dwa pyszne puddingi cytrynowy i molasowy. Oba proste i bardzo smaczne.

No i wczoraj, poprawiacz humorow, lekarstwo na niepogode....Beef and Ale Pie. Najpierw przygotowuje stew z wolowiny i cebuli (czasem tez innych warzyw) - szybko obsmazone kawalki miesa zalewam rosolem wolowym i dobrym ale, i dusze w piecu, az mieso stanie sie miekkie (ok. 2 godzin) nastepnie przelewam calosc do pie dish, i przykrywam rozwalkowanym na placek kruchym ciastem. Zapiekam calosc w piecu przez 30-4o minut. Pasuja do tego ziemniaczane puree i Mushy Peas, jak i marchewki duszone w masle z rosolem.

Pozwolilismy sobie zakonczyc dzien, jak i Tydzien Kuchni Brytyjskiej, deserem, na ktory przepis znalazlam we wspomnianej juz ksiazce Phila Vickery. To bezjajeczne ciasto przygotowuje sie w minuty, potem piecze i po wystudzeniu podaje z dobrym lekko slonym maslem. Ekskluzywnosc wypieku polega na tym, ze owoce moczy sie w whisky przez noc i bez odsaczania (naprawde nie ma co odsaczac, owoce wchlaniaja caly alkohol) dodaje sie do ciasta. Pyszne!



Whisky Teatime Loaf

175g koryntek
85g sultanek
90ml whisky, single malt
1 lyzka soku z cytryny
350g maki zwyklej
1 lyzeczka domowej przyprawy piernikowej
125g ciemnego muscovado lun cukru molasowego
1 1/2 lyzeczki sody
175g masla lub margaryny
175-200ml mleka

Wieczorem, w przeddzien pieczenia wsypalam do miski odwazone owoce, dodalam sok i zalalam je whisky. Miske szczelenie przykrylam i zostawilam na kuchnennym stle na noc.

Nastepnego dnia rogrzalam piec do 180C, a blaszke (dwufuntowa) wylozylam papilotem.

W misce wymieszalam make z przyprawami, cukrem i soda. Dodalam pokrojone w kostke miekkie maslo i palcami polaczylam je z maka. Deliakatnie wmieszalam nasaczone owoce (nie odsaczac, caly alkohol powinien byc wchlonety przez owoce), i stopniowo dolewalam mleko, aby otrzymac ciasto o raczej luznej konsystencji.

Przelozylam mase do przygotowanej blaszki, wyrownalam wierzch i wsunelam do pieca. Pieklam okolo 1 godziny. Gotowe ciasto nie powinno uginac sie pod naciskiem, a patyczek po wyjeciu z ciasta ma byc suchy.

Wystudzilam w blaszce, nastepnie na kratce kuchennej. Wystudzone dokladnie ciasto dobrze jest zawinac w akrusz papieru do pieczenia i wlozyc do plastikowej torby. Tak zapakowany mozna zostawic na dzien lub dwa.

Podalam okraszone lekko solonym maslem. Smacznego!

18 comments:

  1. Woooow! Alez ciacho wspaniałe! Musi nieziemsko smakować , tyle ma w sobie pyszności:)
    Pusia, alez poszalałaś w kuchni! Ja to bym tego wszystkiego z wielką chęcią skosztowała:))

    Pozdrawiam serdecznie :))

    ReplyDelete
  2. jakie ciacho... jestem nim otumaniona.
    oszalałam xd

    ReplyDelete
  3. Od końca: ciasto zapamiętuję, bo rzeczywiście proste i już sobie wyobrażam jego smak. Inne potrawy wywarły na mnie wielkie wrażenie już samym brzmieniem swym (przepraszam za szyk nieco archaizowany, ale felieton Pilcha właśnie skończyłam czytać)i kojarzą się z życiem angielskiej klasy średniej na zamożnej prowincji, które to życie znam z literatury jedynie. Piękny tydzień, Tatter!

    ReplyDelete
  4. Dlaczego mnie nie było u Ciebie gdzieś pod stołem?
    Normalnie rozkosz jak się czyta!
    Wyobraziłam sobie Blackadder'a siedzącego w zamku i razem z Baldrickiem jedzących wg Twojego menu :D
    A Hugh im podaje :D
    Pozdrawiam xxx

    ReplyDelete
  5. Ależ przygotowałaś pyszności! Wszystko brzmi pysznie i wszystkiego chętnie bym spróbowała:) A to ciasto dzisiejsze .... o na nie to mam również wielką ochotę :) Pyszności!

    ReplyDelete
  6. Pyszny post :) Chetnie przysiadlabym sie do Waszego stolu, zeby sprobowac tych wszystkich dan :) A ciasto..musi byc pyszne.

    ReplyDelete
  7. hm , dla mnie bardzo egzotyczne to menu , ja jednak nie znam brytyjskiej kuchni, choć od 20 lat w mojej kuchni rządzi Brytyjka Sara:D

    Mnie oczywiście najbardziej zainteresowały wypieki-ciasta, puddingi i pieczywo oraz deser
    A Whisky Teatime Loaf wygląda imponująco , dostojnie ,a widzę ,że łatwo się go robi

    ReplyDelete
  8. fajne, proste ciasto, muszę spróbować!

    a tego cydru zazdraszczam niemiłosiernie ;)

    ReplyDelete
  9. Przepis wszedł bez oporów do mojego osobistego spisu receptur na ciasta :-)

    ReplyDelete
  10. "spotted dick" - ciekawa nazwa na deser ;)

    W Twoim wykonaniu kuchnia brytyjska jakoś lepiej się prezentuje. Mój sceptyczny komentarz z poprzedniego postu dotyczył raczej tego co się serwuje masom - wszystko jakieś takie wysmażone, tłuste, kaloryczne, przesłodzone i "niezdrowe".

    3 dni w hotelu żyłem na "full ingliszu" to pod koniec już nie mogłem na to patrzeć.

    ReplyDelete
  11. ależ to musi być pyszne, a ta nazwa ;-) Piękne zdjęcia!

    ReplyDelete
  12. wyglada pysznie!!! az chce sie siegnac i skubnac kawałeczek:)

    ReplyDelete
  13. Majano, kto wie, moze dnia pewnego...ponoc wszystkie marzenia sie kiedys spelniaja ;D

    Karmel-itko, my tez!

    An-no, smak...rzeczywiscie latwo sobie wyobrazic, owoce nadaja ciastu duzo wilgoci, a ten cukier molasowy byl strzalem w dziesiatke...
    No i dania polecam (sluze przepisem).

    Praline, fakt bylo smacznie i bardzo tradycyjnie, zaserwowalam w duzej czesci nasze ulubione dania :D

    Atino, zrob koniecznie, ciasto jest boskie!

    Majko, u nas przy stole zawsze duzo miesjca dla gosci...

    Alu, bardzo latwo sie robi! Mnie zaimponowal jego kolor i niesamowity aromat.

    Jswm, tak, jest czego ;D Cydr (wlasnie ten) jest wyjatkowy, wszystkie inne smakuja przy nim dziwnie i jakos tak pospolicie.

    Moja Kawairenko, a to bardzo sie ciesze :D

    Sokomaniaku, oj ciekawa, ciekawa:D

    Rozumiem. Niestety jadlo dla mas, jak je nazywasz, zniszczylo, chyba juz na zawsze, prawdziwy wizerunek brytyjskiej kuchni. A poniewaz niegdy nie bylam fanka pozywienia serwowanego masom, zaczelam od wyszukania prawdziwych brytyjskich przysmakow od prawdziwych ludzi. Pomogla mi w tym rowniez obszerna literatura, ktora gromadze od lat. Mialam duzo szczescia, znalazlam wrod tego kulinarnego galimatiasu (jakim jest bryt. kuchnia) prawdziwe perly i radosc mi sprawia gdy moge sie nimi podzilic...

    wykrywaczu smaku, dziekuje :D

    aga, niestety po ciescie zostalo wpomnnienie, ale gdyby Ci sie chcialo, to sama moglabys taie upiec ;D

    ReplyDelete
  14. Ależ pyszności nagotowałaś rodzinie, a to ciasto to wspaniałe zwieńczenie. Szkoda tylko, że pogoda zdjęciom nie sprzyjała, ale w końcu od czego jest wyobraźnia :)

    ReplyDelete
  15. Pusiu, rety Pola powinna pokosztowac tej angielskiej kuchni u Ciebie, cos czuje ze zmienilaby zdanie :D

    A ja im sie zabiore za trickle tart :) to zapytam czy cydr Sheppy's da sie kupic w 'normalnych' sklepach? Nigdy go nie widzalam...

    Usciski sle!

    ReplyDelete
  16. Tili, no strasznie zaluje. Niektore dania celowo przygotowalam na poludniowy posilek, majac nadzieje ze da sie przyzwoita fote zrobic, a tu masz. Ale ja je jeszcze pokaze...

    Basiu, a zebys wiedziala, juz jej tak mowie od dawna, a ten uparciuch, no sama wiesz...ja ja jeszcze przekonam, niech no tylko czerwiec nadejdzie.

    Sheppy's w sklepach mozna dostac, a jak nie to zamow internetem.

    ReplyDelete
  17. Pusia ale się ucieszyłam jak przeczytałam ten przepis :D, nie ma jajek, mleko można zastąpić na kokosowe i będzie w sam raz, miałam robić dzisiaj, ale gapa zapomniałam kupić whisky, nic to, będzie na niedzielę :).

    ReplyDelete
  18. E, ja sie ciesze, Izus, ze moglam sie przysluzyc takim przepisem. Gdy ciasto robilam to o Tobie myslalam :D Zamiast kokosowego mozesz uzyc alpro soya milk. I pochwal sie koniecznie gdy zrobisz.

    ReplyDelete

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...