Nie znam nikogo, doslownie nikogo, kto nie lubilby currant teacakes. Tak zwia sie u nas, na polnocnym- zachodzie Anglii, delikatnie slodkie plaskie buleczki z rodzynkami (naprawde nie ma znaczenia czy beda to koryntki, sultanki czy rodzynki...i tak nazywac sie beda currant teacakes), ktore zdaja sie byc niezastapiona przekaska pomiedzy bardziej tresciwymi posilkami.
Mowi sie, ze Teacakes, Currant Teacakes i Yorkshire Teacakes sa bezposrednimi potomkami Manchet lub handbread - sredniowiecznego chleba z najprzedniejszej maki, recznie ksztaltowanego i upieczonego bez formy, a ktory wielkoscia odpowiadal wielkosci dloni ( w odroznieniu od tych ogromnych bochnow chleba zwyklego wypiekanego w komunalnym piecu raz w tygodniu). Czestokroc aromatyzowano Manchet woda rozana, cynamonem lub galka, przyprawami ktore rowniez dzis szanujacy sie piekarz doda do swoich currant teacakes. Do samych teacakes piekarz nie doda nic, bo to zwykla plaska miekka bulka (doslownie taka sama jak currant teacakes ale bez rodzynkow) i mozna podac jak z absolutnie czymkolwiek, choc najpopularaniejsze okazuja sie byc: boczek, jajka i frytki (bacon utty, egg butty, chip butty).
Moja receptura ktora zamieszczam ponizej do wynik kilkutygodniowych eksperymentow. Wyglada na to, ze wczoraj moje zmagania zostaly uwienczone sukcesem, bo moi "testerzy" (starzy wyjadacze, sasiedzi i goscie) zgodnie orzekli, ze to jedne z najlepszych currant teacakes, ktore jedli.
Zachecam Was zatem do wyproboaania przepisu i wpisaniu swojej opinii. Zamiast masla mozna dodac do ciasta innego tluszczu (oryginalnie uzywano smalcu), a wode i mleko w proszku zastapic mlekiem (przypomne , ze mleko trzeba podgrzac prawie do momentu wrzenia a potem wystudzic znacznie). Zamiast kwiatu muszkatolowca mozna dosypac wspomnianej galki lub cynamonu, lub jednego i drugiego, pamietac trzeba jednak, ze przyprawy nie moga zdominowac prostego smaku tego pieczywa (na bardziej przyprawione bulki, Hot Cross Buns, przyjdzie czas kolo Wielkanocy).

Currant Teacakes
Yorkshire Currant Teacakes smakuja wysmienicie gdy przepolowione chwilke potrzymamy je pod goracym grillem (mozna uzyc tostera), a pozniej ulozymy na polowkach kawalek dobrego masla. Moj maz uwielbia je dodatkowo z dzemem, ale wedlug mnie domowe maslo to najlepsza dla nich okrasa :D
(ilosc na piekarski tuzin)
300g bialej pszennej maki chlebowej
375g maki wysokoglutenowej (np. Manitoba)
2 lyzki mleka w proszku
1 1/2 lyzeczki drozdzy instant lub 15g drozdzy swiezych
1 lyzeczka soli
1/2 lyzeczki mielonego kwiatu muszkatolowca
360g wody
3 lyzki plynnego slodu
2 lyzki ciemnego muscovado
70g masla
65g koryntek
65g sultanek
Do duzej miski wsypuje maki, mleko w proszku, drozdze, sol i przyprawe. W rondlu mieszam wode, slod, cukier i maslo. Podgrzewam delikatnie az cukier i maslo sie rozpuszcza. Studze.
Delikatnie cieply plyn wlewam do miski z maka i po dokladnym wymieszaniu, zagniatam ciasto, z poczatku delikatnie lepkie, pozniej elastyczne i gladkie. Gdy gluten jest juz dobrze rozwiniety (ok.10-12 minut) stopniowo wgniatam w ciasto owoce i gdy sa juz rownomiernie rozmieszczone, zawijam ciasto w kule i ukladam w naoliwonej lekko misce. Zostawiam do wyrosniecia na 2 godziny. Pozniej odgazowuje i dziele na 13 czesci, przykrywam i zostawiam na 10 minut. Nastepnie z kazdej porcji ksztaltuje plaska buleczke i ukladam je na wysmarownej oliwa blasze do pieczenia. Zostawiam do wyrosniecia. W polowie czasu rosniecia rozgrzewam piec do 200C. Gdy sporo juz przyrosna wsuwam blache z bulkami do goracego pieca i pieke 10-15 minut, az pieknie zbrazowieja. Studze na kratce.
Yorkshire Currant Teacakes smakuja wysmienicie gdy przepolowione chwilke potrzymamy je pod goracym grillem (mozna uzyc tostera), a pozniej ulozymy na polowkach kawalek dobrego masla. Moj maz uwielbia je dodatkowo z dzemem, ale wedlug mnie domowe maslo to najlepsza dla nich okrasa :DGoraco polecam. Warto zrobic wieksza ilosc ;D

Wygladaja przepysznie! Ja sobie ten przepis zapamiętam :)
ReplyDeleteŚliczne te bułeczki! Lubię takie i chętnie kiedyś zrobię :) Uwielbiam takie przepisy :)
ReplyDeletePozdrawiam ciepło:)
Majana
Przepis zapisałam i napewno wypróbuję bo wyglądają znakomicie:)
ReplyDeletezapisuję!
ReplyDeletedzieciom będę musiała zrobić z żurawiną, rodzynki nie przejdą ;)
Zapisuję, bo uwielbiam pieczywo z rodzynkami:) ...a te bułeczki na ostatnim zdjeciu powodują, ze mam ochotę juz biec do kuchni:)pozdrawiam ciepło
ReplyDeleteJolanta szyndlarewicz
Pewnie, wszyscy je lubią, ja też. Wyglądają przepysznie.
ReplyDeletedomowe masło na domowych bułeczkach.... poezja!
ReplyDeletewyglądają cudownie, a te przypieczone to już mój ideał :D
ladniutkie buleczki:) az kusza swoim wnetrzem... pycha:)
ReplyDeleteto ostatnie zdjęcie wywołuje ślinotok :)
ReplyDeleteJa też, jak czas będzie moim sprzymierzeńcem, zrobiłabym je z przyjemnością:) Pamiętam takie bułeczki, które kupowałam w drodze do szkoły(liceum) - w strukturze byłe podobne, a smak rodzynek obłędny - Twoje na pewno o niebo lepsze, ale wiesz jak przywołałaś wspomnienia i narobiłaś smaku...?
ReplyDeletePusia , taka kuchnia brytyjska to jest najlepsza :D wiesz te bułki , zwłaszcza ta przypieczona to jest to co Alcia kocha i to jak
ReplyDeletea to taki Pusiowy mercedes na Currant Teacakes, co?
Atino, brzmi jak grozba ;DD
ReplyDeleteMajano, rob!
wiosenko27, dziekuje i goraco polecam.
Jswm, nie widze problemu, z zurawina tez beda pyszne!
Jolu, jesli nie upieczesz bedziesz zalowac!
Ag Pe, no to sie ciesze. Domowe sa najpyszniejsze!
EVE, moj tez, ja kocham wszystko co domowe :D
aga, oj kusza, sama tak patrze na nie i rozmyslam czy znow ciasta na nie zagniesc - ostatnia zjedlismy wczoraj...
wykrywaczu smaku, wiem cos o tym...
ewelajna, o, czas nigdy nie jest moim sprzymierzencem, ale nawet z czasem da sie jakis kompromis ustalic, czasem szantaz pomaga ;DD (no pun intended). Buly polecam :D
alu, tak taka i inna tez jest pyszna, choc wiem, ze za ta inna nie przepadasz ;D
Co jak co, ale na buleczkach wszelkiej masci Wyspiarze sie znaja. Pysznie wygladaja twoje teacakes!
ReplyDeleteWcale sie nie dziwię , że nie znasz nikogo kto nie lubiłby takich bułeczek:)
ReplyDeleteFajne! Zwlaszcza to ostatnie zdjecie powoduje, ze mialabym ochote natychmiast udac sie w podroz w Twoje strony ;)
ReplyDeleteWspaniałe. Już czuję to masełko na cieplutkich bułeczkach.
ReplyDeleteojej! wlasnie zjadlabym je w postaci tosta, oj zjadla... boskie sa!
ReplyDeleteJa ja ja!!!!!!!!!!!! Na drogę do samolotu :)))))))
ReplyDeleteOstatnie zdjęcie to prawdziwa poezja Pusia wiesz?
Maggie,tak bulek u nas w brod!
ReplyDeletekass, tak, chyba tez sie nie dziwie ;D
anoushko, poczekaj do maja z tymi podrozami, na razie leje, jak sie poprawi to i w moich stronach bedzie przyjemnie zasiasc gdzies w kawiarnianym ogrodku i raczyc sie currant teacakes ;D
kabamaiga, z maslem delikatnie cieple sa wysmienite, najlepsze!
cudawianko, w taki razie musisz je upiec...
polcia, :* widzisz jak sie poprawilas! Wczoraj tylko z Baska Cie obgadalysmy, a Ty juz lecisz z pochwalami (no pun intended ;D)
Ja poproszę - nawet cały tuzin :D Taka bułeczka to najlepsze śniadanie i drugie śniadanie z kubkiem kawy z mlekiem. A na kolację z samym mlekiem :)
ReplyDeleteKomarko, ja widze, ze Ty masz menu na caly dzien juz rozpisane...aby na pewno tuzin Ci wystarczy? ;D
ReplyDeletePiękne! już sam ich widok sprawia, że ślinka mi cieknie :)
ReplyDeleteDziekuje. Sa pyszne zatem polecam :D
ReplyDeleteJeju Pusia, to ostatnie zdjęcie grillowanej bułeczki sprawia, że czuję ssanie w żołądku, ja bym najchętniej już pobiegła je robić, ale jest mały problem, nie mam płynnego słodu, mam w proszku: naturalny diastyczny słód jęczmienny, lekko palony słód pszeniczny i mocno palony słód jęczmienny, któryś się nada?
ReplyDeleteTen ostatni bedzie najlepszy. Diastatyczny tu niepotrzebny wcale, no chyba, ze lodowkowac bedziesz.
ReplyDeleteMmmm... trafilam tu, bo zachecila mnie fotka. Buleczki wygladaja bardzo apetycznie, a ja sie wlasnie zastanawiałm, co zrobic moim chlopakom na niedziele do podjadania.
ReplyDeletePs. Fajnie tu u ciebie :)
Pozdrawiam :))
Dziekuje i zapraszam :D
ReplyDeleteBulki, rzecz jasna, polecam. Moje chlopaki je uwielbiaja, moj maz z poranna kawa, moj syn na podwieczorek. Wlasciwie moglabym je robic codziennie...
Do ostatniego zdjęcia się ślinię, Tatter...
ReplyDeleteRozumiem ;DD
ReplyDeleteJa też takie chcę! :D Pozdrawiam
ReplyDelete:D Rowniez pozdrawiam.
ReplyDelete