W karnawale taki zwyczaj, ze oprocz tancow i hulanek, stoly uginaja sie pod ciezarem polmiskow pelnych wyszukanych dan i wysmienitych ciast. Popularne sa wtedy paczki, faworki i rogale.
I to wlasnie o tych ostatnich dzis bede Wam pisac. A zaczne od tego, ze nie ma rogali, ktorych bym nie ubila. Pamietam te piekarniane, ktore Babcia moja kupowala, gdy PKSowym ogorkiem jezdzilam z Nia na "lepsze" zakupy do okolicznych miasteczek. Rogale z tych piekarni byly ogromne, drozdzowe, maslane i najpyszniejsze na swiecie. Czasem byly posypane makiem, czasem kruszonka i w towarzystwie szneki z glancem zapakowanej w tytke stanowily dla mnie symbol udanych zakupow. Obnosilam sie z ta papierowa torba pozniej po calym sasiedztwie opowiadajac o mojej wyprawie do miasteczka takim tonem, ze moznaby pomyslec o wyprawie i przygodach afrykanskich byla moja opowiesc (nota bene moja najukochansza wowczas lektura byly "przygody Stasia i Nel"). Ten rogal i drozdzowka skarbem byly dla mnie nie lada i gdy zlozylo sie rowniez, ze oranzada w butelce z ceramicznym zamknieciem, cudem jakims pojawila sie obok mnie, bylam w prawdziwym siodmym niebie. Faktem jest, ze smak owych rogali pamietam do dzis.
Kolejne, ktore pamietam wyraznie, to rogale mojej Babci i mamy mojej kolezanki z licealnych czasow. Krucho- drozdzowe. Babci byly z domowymi powidlami wegierkowymi, ktorych smak mozna okreslic jako "jedyny na swiecie" i ktorego chyba nigdy nie bede umiala odtworzyc (wszystkie proby to tylko zblizenia), a te drugie z jablkiem. Jak ja je uwielbialam! Byly wprost cudowne. Ich konsumpcja, oczywiscie w nadmiernych ilosciach, wiaze sie do dzis z wieloma wspomnieniami z tamtych, odleglych jakze juz, czasow - przegadane noce, niezliczone kubki wypitej kawy i herbaty i "wymiatanie" palcem resztek cukru pudru z talerza po rzeczonych superpysznych rogalach. A wszystko to polaczone bylo z okazjonalnym zagladniem do ksiazek, w ktorych zawarta byla cala nasza wiedza maturalna ;D
I rogale nr 3. Z paryskich boulangeries.... Mieciutkie, okrutnie maslane i tak smaczne, ze trudno poprzestac na jednym czy dwoch. Maczane czesto w miseczce z kawa czy kakao, albo jednym i drugim na zmiane, stanowily dla mnie swego rodzaju wczesnoporanne tiramisu. Wspaniale croissant au beurre sprzedaja w Du Pain et Des Idees na rogu rue Yves Toudic i rue de Marseille, niedaleko place de la repulique. Polecam miejsce, nie tylko dla rogali ;D
Dosc reminiscencji, przejdzmy do rogali bardziej rzeczywistych, w zasiegu reki wrecz, o ile tylko zechcecie je upiec. Dla mnie sa to rogale, ktore w istocie jakby z kombinacji trzech pierwszych powstaly: mocno maslne, mocno puszyste i w smaku niebianskie. Gdy dodacie do tego nieskomplikowany sposob wykonania...ot...rogal doskonaly! Na podstwie przepisu Cincinowej kolezanki zza Oceanu ;D

Rogale doskonale
na podstawie przepisu Bajaderki
1.5kg maki
50g swiezych drozdzy
1/2 litra mleka
200g cukru
250g masla
1 lyzeczka soli
6 duzych jajek, roztrzepanych
dodatkowo: 100g masla
Drozdze wsypalam do miseczki i rozprowadzilam je odrobina mleka, dodalam lyzke maki i lyzeczke cukru i zostawilam w cieplym miejscu na 10-15 minut (w tym czasie zaczyn powinien znacznie przyrosnac). Mleko podgrzalam mocno (ale nie zagotowalam) i do bardzo cieplego dodalam pokrojone w kostke maslo i cukier, mieszajac delikatnie podgrzalam, az wszystkie skladniki rozpuscily sie calkowicie. Wystudzilam.
Do duzej miski wsypalam make, wmieszalam sol, w srodek wlalam zaczyn i caly czas mieszajac dodawalam stopniowo miksture maslano-mleczna, na koniec wlalam roztrzepane jajka i po dokladnym wymieszaniu wylozylam ciasto na stol i metoda Bertineta wyrobilam, az stalo sie elastyczne, a gluten byl dobrze rozwiniety.
Ciasto zwinelam w kule i wlozylam do posmarowanej oliwa miski, szczelnie zakrylam i zostawilam w temp. pokojowej na 1 1/2/ godziny.
Ciasto odgazowalam i podzielilam na 6 czesci. Po kolei walkowalam na placki o srednicy 24cm, smarowalam je rozpuszczonym maslem, potem dzielilam na 8 czesci i zaczynajac od zewnatrz zwijalam scisle rogale. Ukladalam na blasze wylozonej papierem do pieczenia. Wierzchy rogali posmarowalam stopionym maslem i pod folia zostawilam do wyrosniecia (ok. 1 1/4 godziny).
W tym czasie rozgrzalam piec do 200C i napuszone rogale wsuwalam do pieca. Pieklam ok.15- 17 minut, az pieknie sie zrumienily. Gorace smarowalam raz jeszcze maslem.

Mozna podawac cieple, choc na zimno smakuja rowniez doskonale. Z kawa, kakao, dzemem i herbata ...czym sobie zyczycie. My, rankiem podjadalismy na "sposob paryski", a na podwieczorek okraszalismy domowymi dzemami: sliwkowym z gwiazda anyzu oraz z nektarynkowo-waniliowo-kawowym.
Jesli macie ochote na wlasne rogale polecam przepis i gwarantuje sukces. Inne rogalowe przepisy rowniez na blogu to: rogale typu francuskiego i rogale na slotny dzien.
piękne!! :) zabieram jednego :)
ReplyDeletehttp://niebieskapistacja.blox.pl/html
jeden to za mało, ja poproszę o trzy ;))
ReplyDeletePrzepysznie wyglądają!
ReplyDeletete rogale są "palce lizać!" :)
ReplyDeleteAleż cudnie wyglądają :)
ReplyDeletea mi właśnie też rogale z dzieciństwem się kojarzą... z babcią, z mamą, z sobotami, kiedy się popołudniami takie rogale lepiło...
Z chęcią przetestuję i ten przepis :)
mmm, zjadłabym na śniadanie :)
ReplyDeleteale cudne... mniam:) zjadlabym taaakie...:)
ReplyDeleterogaliki.. cudne, takie puchate, takich jeszcze nie robilam :)
ReplyDeleteo tak , na śniadanie ,albo lepiej podwieczorek z takimi dżemami , mniam
ReplyDeletePoproszę jutro na śniadanie :)
ReplyDeleteSztuk cztery :D
Dalej nie mam mnie na Twojej liscie blogów ;P Jak mam to sobie tłumaczyć? :D
ReplyDeleteWspaniałe. Cudownie złociste.
ReplyDeleteWitam Cię Tatter,
ReplyDeleteMelduję, że nie doczekałam do śniadania i teraz, późnym wieczorem upiekłam powyższe CUDO. Takich pychotek nie jadłam jeszcze (we własnym wykonaniu). Baaardzo Ci dziękuję za ten przepis. No, chyba spać z nim będę, tak mi się podoba hihihi :D.
Pozdrawiam pieczyście (czyli bardzo ciepło)
Gemma
Wspaniałe Pusiu! Takie rogaliki cudeńka, ze palce lizać, dokładnie tak!
ReplyDeletePojadłabym z dżemikiem na śniadanko:) Ach!
Pozdrowienia serdeczne :)
Piękne! Chociaż wypieki rogalowe mnie trochę przerażają jeśli chodzi o proces ich produkcji, to jednak muszę przyznać że efekt jest czarujący :-)
ReplyDeleteJakie piękne wspomnienia.
ReplyDeleteRogale na niedzielę. Upieczemy je z przyjemnością
Przepiękne zdjęcia, niesamowite wręcz.
ReplyDeleteA za namiar na croissanty serdecznie dziękuję - chyba wezmę jesienią azymut na Paryżewo i oczywiście tym, od czego zaczynam przygotowania do eskapady jest zbieranie odpowiednich adresów kulinarnych :D
Taki rogalik każe moim śliniankom wariować na samą myśl o nim. Chyba zaraz do kuchni pobiegnę i takie drożdżóweczki zrobię :)
ReplyDeleteale puszyste!...
ReplyDeletebardzo trafny tytuł, rzeczywiście, doskonałe! ;-)
ReplyDeleteTatter, bardzo fajny przepis! Ja zawsze rogale piekę na oliwie, takie bardziej na słono, przełożone serem i jakimś smętnym zimowym warzywem jako drugie śniadanie. Teraz chętnie spróbuję Twojej puchatej, maślanej wersji bo mam w domu zwolenników rogali bardziej na słodko :)
ReplyDeletepozdrawiam Cię serdecznie!
Tatter, bardzo fajny przepis! Ja zawsze rogale piekę na oliwie, takie bardziej na słono, przełożone serem i jakimś smętnym zimowym warzywem jako drugie śniadanie. Teraz chętnie spróbuję Twojej puchatej, maślanej wersji bo mam w domu zwolenników rogali bardziej na słodko :)
ReplyDeletepozdrawiam Cię serdecznie!
Upieczone. Są super. Moje są puszyste, nie listkowały sie ja TWoje :) I na drugi dzień są nadal świeże :)
ReplyDeleteraaaany, przeciez one sa zbyt piekne, zeby je wogole jeść! Mam pomysl, ususz jednego i wstaw w ramkę :)
ReplyDeletezazdrosc mnie juz napoczyna, na myśl, ze ja takich cudów nie pieke ;)
ale bede sie starała - przeciez sie nie poddam bez walki ;)
całusy :)
Strasznie mi sie te Twoje dzisiejsze reminiscencje podobaja Pusiu, niecodzienne jak na Ciebie (ze tak powiem wprost:), a jakie fajne. Ty mnie tu rogalami nei kus, bo wiem co jest we wpisie ponizej :DD
ReplyDeleteWyglądają smakowicie :-)
ReplyDeletePyszne! Idealne na leniwe sobotnie śniadanie :-)
ReplyDeleteTe rogale wyglądają niesamowicie. Skorzystam z przepisu, bo uwielbiam takie domowe wypieki. Pozdrawiam.
ReplyDeletePo pierwszym maja sobie upiekę Pusiu wiesz?
ReplyDelete:*
Dziewczyny, ogromnie sie ciesze, ze pieczecie lub macie w planach te rogale. Warto sie za nie zabrac i przygotowac nawet podwojna porcje (nadmiar zamrozic) :D
ReplyDeletePusiu, wróc do nas, tak CIę długo nie ma...
ReplyDeletePozdrawiam ciepło i zyczę radosnych Swiąt Wielkanocnych!
Majana
Ponieważ Polka zamknęła Cukiernię, pragnę wszystkich chętnych zaprosić do udziału w Nowej Cukierni u Polki na mojej stronie. Czekamy na pierwszego chętnego gospodarza :-)
ReplyDeletehttp://smakialzacji.blogspot.com/2011/05/dotyczy-cukierni-u-polki.html